Wymiatanie spod dywanu

Wymiatanie spod dywanu

Kościół Anglii z 40 tys. skarg w sprawie molestowania złożonych w ciągu 30 lat tylko 13 uznał za warte dalszej uwagi

W wieczór poprzedzający bierzmowanie Sue Cox została zgwałcona po raz pierwszy. Miała wtedy dziesięć lat. Przyjechała do klasztoru na letni obóz połączony z nauką katechizmu. Trzy lata później ten sam ksiądz zgwałcił Sue ponownie w jej własnej sypialni. Macocha poleciła dziewczynce modlić się za oprawcę i ofiarować cierpienie w jakiejś intencji. Sue usłyszała, że ksiądz ma „święte dłonie”.

Dziś Sue mówi, że jest ateistką. Swoją historię zdołała opowiedzieć po ponad 40 latach. Jako nastolatka okaleczała się, ukrywając blizny pod ubraniami. Uciekła z domu, kiedy miała 17 lat. Weszła w związek przemocowy, zaczęła nadużywać alkoholu. W wieku 29 lat, będąc matką sześciorga dzieci, odstawiła używki i rozpoczęła bolesną drogę powrotu do normalności. Sue zeznawała przed niezależną komisją ds. przemocy seksualnej wobec dzieci w Anglii i Walii (IICSA).

Gruba kreska

Przesłuchania 725 świadków, analiza prawie 2,5 mln stron dokumentacji, publikacja 14 raportów – tak wygląda dotychczasowy bilans prac komisji. Bada ona liczne skargi na osobistości publiczne, w tym duchownych i polityków. Skargi te dotyczą wykorzystywania nieletnich w szkołach, domach dziecka, kościołach oraz instytucjach służby zdrowia. IICSA została powołana w lipcu 2014 r. przez Theresę May, ówczesną minister spraw wewnętrznych, po tym jak po śmierci Jimmy’ego Savile’a w 2011 r. setki osób zgłosiły się, twierdząc, że znany prezenter telewizji BBC molestował je seksualnie. Z żądaniem powołania komisji państwowej wystąpiła ponadpartyjna grupa posłów, postulując zbadanie dawnych przypadków pedofilii w różnych grupach społecznych i „odcięcie się od tamtych wydarzeń raz na zawsze grubą kreską”. Sprawą Savile’a zajmowała się wcześniej, od października 2012 r., Metropolitan Police, która w wyniku operacji Yewtree wykryła siatkę pedofilską działającą w mediach od 40 lat. Udowodniono, że Savile molestował 450 osób, w tym 328 dzieci.

Pierwszą przewodniczącą IICSA została baronessa Elizabeth Butler-Sloss, która zajmowała się wcześniej przestępstwami o charakterze instytucjonalnym. Ustąpiła z funkcji po sześciu dniach, gdy ujawniono, że jej brat był prokuratorem generalnym w okresie, kiedy doszło do niektórych nadużyć. Zarzucono jej również, że we wcześniejszym śledztwie, dotyczącym Kościoła Anglii, usiłowała pomniejszyć winy bp. Petera Balla. Na następczynię Butler-Sloss wyznaczono Fionę Woolf. Ona z kolei wycofała się po kilku miesiącach, kiedy wyszło na jaw, że trzykrotnie gościła na obiedzie lorda Leona Brittana, ministra spraw wewnętrznych z lat 80., za którego kadencji zaginęły dokumenty obciążające pedofila wywodzącego się z prominentnych kręgów.

Trzecia przewodnicząca komisji, nowozelandzka sędzia Lowell Patria Goddard, wybrana została jako osoba niemająca związków z brytyjskim establishmentem. Wraz z jej nominacją Theresa May przyznała komisji dodatkowe prerogatywy, np. prawo do przesłuchiwania świadków pod przysięgą oraz dostęp do tajnych dokumentów. Obecnie IICSA przewodzi prof. Alexis Jay, która przewiduje publikację ostatniego, podsumowującego badania raportu na 2022 r.

W dotychczasowych raportach opisano m.in. nadużycia w szkołach dla dzieci z niepełnosprawnościami oraz szkołach muzycznych. Tu pojawił się wątek polski. Ryszard Bakst, światowej sławy pianista, po wydarzeniach marcowych wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie kontynuował działalność pedagogiczną w Royal Manchester College of Music, a później w Royal Northern College of Music (1969-1999). Ta druga szkoła ufundowała Ryszard Bakst Memorial Prize, nagrodę dla najzdolniejszych uczniów. W 2013 r. zmieniono jej nazwę na RNCM Prize for Chopin, po tym jak kilka kobiet oskarżyło nieżyjącego pianistę o molestowanie seksualne podczas lekcji.

Najobszerniejsze z 15 śledztw wszczętych przez komisję dotyczy siatki pedofilskiej w hrabstwie East Sussex, zorganizowanej przez bp. Balla.

Książę i biskup

Peter Ball, nieżyjący od 2017 r. biskup Lewes i Gloucester, zapisał się na kartach historii jako niemalże nietykalny sprawca przestępstw pedofilskich. Kultywując bliskie znajomości z księciem Karolem, premier Margaret Thatcher, dyrektorami szkół prywatnych i innymi członkami brytyjskiego establishmentu, przez wiele lat unikał odpowiedzialności za swoje czyny.

Bracia Peter i Michael Ball założyli w 1960 r. niewielką wspólnotę zakonną. Kupili starą stodołę w hrabstwie Somerset, w której zamieszkali wraz z pięcioma innymi mnichami. W tym gronie narodziło się przekonanie, że Kościół anglikański słabnie. Ball zarządzał wspólnotą twardą ręką – modły nago w lodowatej kaplicy, ścisłe posty, kary cielesne, samobiczowania. W 1980 r., już jako biskup, wprowadził do akcji nieletnich. Do East Sussex, gdzie sprawował funkcję, zaczęła zjeżdżać młodzież na Rok dla Chrystusa. W obozach brały udział osoby obojga płci, ale do rezydencji biskupiej wpuszczano wyłącznie chłopców. Biskup uchodził za niemalże świętego, obdarzonego wyjątkowym darem obcowania z młodzieżą. Do wspólnoty opartej na władzy absolutnej, manipulacjach i karach cielesnych wciągnął kleryków z diecezji Chichester.

Już w 1969 r. pojawiły się oskarżenia o molestowanie nieletnich. Jednak dopiero w 1993 r. Ball trafił pod obserwację policji. Przyznał się do zarzucanych mu czynów, unikając procesu sądowego. Po dwóch latach wywalczył sobie prawo powrotu do wypełniania części obowiązków sakralnych. Sprawa biskupa powróciła na wokandę w 2015 r. Udowodniono mu przestępstwa seksualne wobec 16 chłopców oraz mężczyzn; za każdego odsiedział miesiąc w więzieniu – połowę z 32-miesięcznego wyroku. Sprawa Balla pogrążyła lorda Careya, arcybiskupa Canterbury, którego oskarżono o tuszowanie pedofilii i zmuszono do rezygnacji z funkcji. 12 księży z diecezji Chichester skazano łącznie na 68 i pół roku więzienia. Zeznający w ich sprawie biskup Chichester John Hind i biskup Lewes Wallace Benn mówili m.in. o „normalizacji karygodnych zachowań”, dzięki której siatka pedofilska mogła funkcjonować przez dziesięciolecia.

Śledczy zatrzymali się o krok od oskarżenia rodziny królewskiej o rozłożenie nad biskupem parasola ochronnego. Książę Karol tak pisał do Balla w lutym 1995 r., dwa lata po wydaniu przez policję ostrzeżenia: „Chciałbym móc zrobić dla Ciebie więcej. Niewyobrażalne krzywdy, jakich doświadczasz, i sposób, w jaki jesteś traktowany, powodują u mnie silny sprzeciw”. Karol zlecił zakup domu w Kornwalii dla emerytowanego biskupa i jego brata. Zadbano, by bliskie sąsiedztwo umożliwiało częste kontakty panów. Od początku znajomości z rodziną królewską Ball bywał zapraszany do rezydencji księcia, gdzie udzielał komunii. Książę Karol przyznał się też do ofiarowywania braciom Ball niewielkich sum pieniędzy.

Prawnicy nie zgodzili się, by książę zeznawał osobiście przed komisją śledczą w sprawie Balla. Karol napisał list, w którym przekonywał, że przez długi czas zwodzono go w kwestii charakteru działalności biskupa. Wyparł się wywierania jakiegokolwiek wpływu na kogokolwiek, by pomóc przyjacielowi. Komisja mogła się zapoznać z fragmentami korespondencji biskupa i księcia. Wynikało z nich, że Karol ubolewał nad tchórzostwem arcybiskupa Canterbury, który obiecał przywrócić Balla do przynajmniej niektórych funkcji kościelnych. Arcybiskup miał się bać nagonki mediów.

Krokodyle łzy nie wystarczą

IICSA stawia zarzuty, na które Kościół musi odpowiedzieć. Według raportu opublikowanego pod koniec zeszłego roku zaledwie co piąta skarga skierowana do Kościoła rzymskokatolickiego doprowadziła do postępowania. Komisja piętnuje postawę prymasa Vincenta Nicholsa i jego współudział w tuszowaniu przestępstw. Nichols powinien był wkrótce po opublikowaniu raportu IICSA przejść na emeryturę, pozostał jednak na stanowisku zgodnie z wolą Watykanu.

Przedmiotem raportu o Kościele rzymskokatolickim w Anglii i Walii są przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci w latach 1970-2015. Według ustaleń komisji Kościół otrzymał w tym okresie 900 zgłoszeń dotyczących 3 tys. przypadków. W wyniku wszczęcia 177 postępowań skazano 133 osoby. Raport jednoznacznie określa działania Kościoła jako zamiatanie pod dywan, co więcej, zarzuca mu „zdradę swojej misji moralnej”. 162-stronicowy dokument ujawnia wstrząsające szczegóły gwałtów na nieletnich. Jego antybohaterowie to np. ksiądz molestujący 17-latkę na wózku inwalidzkim, ksiądz molestujący dziecko kilkaset razy i zmuszający je po każdym akcie przemocy do spowiedzi, młody kleryk dopuszczający się gwałtu na chłopcu w jego własnym domu. I wielu, wielu innych. W zeznaniach ofiar powraca motyw zażenowania sytuacją, w której namiestnik Boga robi „takie rzeczy”. Ofiary cierpią na depresję, podejmują wielokrotne próby samobójcze, sięgają po używki, rozpadają się ich związki małżeńskie.

Prymas Nichols zaakceptował ustalenia raportu, obiecał zrobić wszystko, co możliwe, aby na nie odpowiednio zareagować. Jego słowa nie wzbudziły jednak zaufania ofiar. Do hierarchów Kościoła wystosowano list otwarty, w którym ocaleńcy żądają czegoś więcej niż „krokodyle łzy”.

W maju 2021 r. ogłoszono, że stanowisko przewodniczącego nowo powstałej agencji ochrony norm katolickich (CSSA) obejmie Nazir Afzal, muzułmanin, który, działając z ramienia Koronnej Służby Prokuratorskiej (CPS), doprowadził do skazania członków gangu handlarzy ludźmi z Rochdale. Afzal zajmował się też sprawą Stuarta Halla, prezentera BBC, którego w 2014 r. skazano za przestępstwa seksualne wobec dzieci. CSSA będzie się zajmować nadzorowaniem profesjonalnych standardów dotyczących bezpieczeństwa dzieci. O wyborze Afzala pozytywnie wypowiedzieli się poszkodowani, oczekując „sejsmicznej zmiany w podejściu Kościoła do ochrony ofiar i ocalonych i współpracy z nimi”. Afzal, znany jako żarliwy obrońca interesów ofiar, powinien im taką ochronę zagwarantować.

Dobro odzyskuje moc

Równolegle z pracami IICSA toczą się śledztwa policyjne. Wynika z nich, że w latach 70. i 80. XX w. miała miejsce wręcz epidemia pedofilii. Tysiące sprawców, m.in. nauczycieli, kapłanów, opiekunów dzieci i młodzieży, uniknęło odpowiedzialności za krzywdy wyrządzane podopiecznym. Policja uważa, że doprowadzenie do wyroku skazującego w co trzeciej sprawie to dowód, iż nikt nie marnuje czasu ani pieniędzy. To odpowiedź na zarzuty Borisa Johnsona, który jeszcze jako minister spraw zagranicznych nazwał śledztwa dotyczące dawnych przypadków molestowania wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Komisarz ds. ofiar w Anglii i Walii powiedziała: – Jeśli teraz postąpimy słusznie, jest nadzieja, że już nigdy nie zajdzie potrzeba powoływania takiej komisji jak IICSA.

Dwa lata wcześniej IICSA opublikowała raport dotyczący Kościoła Anglii i Walii. Kościół Anglii z 40 tys. skarg złożonych w ciągu 30 lat tylko 13 uznał za warte dalszej uwagi. Dla porównania – w mniej licznym Kościele metodystów dalsze kroki podjęto w 900 sprawach. Komisja zarzuciła władzom wyświęcanie duchownych, którzy mieli na koncie przestępstwa seksualne wobec dzieci, oraz próby chronienia winnych księży. Przykładowo nieżyjący już ks. Robert Waddington, mimo poważnych zarzutów, nadal był dziekanem katedry w Manchesterze. Oskarżenia wobec niego arcybiskup Yorku skomentował jako „po prostu niewiarygodne”. Wikariusza Iana Hughesa z Merseyside, którego w 2014 r. skazano za posiadanie 800 nieprzyzwoitych zdjęć dzieci, chronił kolega, dowodząc, że Hughes został wmanewrowany w oglądanie pornografii dziecięcej.

Abp Justin Welby podczas przesłuchań zwracał uwagę, że w rozmowach z kandydatami na biskupów, które prowadzi Królewska Komisja Nominacyjna, zadawane jest tylko jedno pytanie dotyczące ochrony praw dzieci. Przyznał, że Przepisy dyscyplinarne ds. duchowieństwa (CDM) są niedoskonałe. Welby opowiedział się też przeciwko nadużywaniu teologii przebaczenia. – Jeśli ktoś molestował i wyznaje swoją winę lub jeśli został zdemaskowany, już nigdy nie można zaufać takiej osobie – stwierdził. – Wyznanie winy może być szczere, ale nie można narażać wiernych na dalsze ryzyko – dodał. Tak się stało w przypadku ks. Timothy’ego Storeya, który po okazaniu skruchy za swoje czyny powrócił do pracy z dziećmi. Obecnie odsiaduje wyrok 15 lat więzienia za przestępstwa wobec nieletnich.

Arcybiskup Canterbury Justin Welby i arcybiskup Yorku John Sentamu wystosowali list pasterski, w którym napisali, że „przepraszam” nie wystarczy, trzeba pokazać działaniem, iż wyciągane są wnioski z przeszłości. Odpowiedziała im Janet Fife, molestowana w dzieciństwie kapłanka Kościoła Anglii. „W drugim tygodniu przesłuchań uświadomiłam sobie – napisała – że w końcu ludzie władzy są pociągani do odpowiedzialności, a na światło dzienne wychodzi coraz więcej zgnilizny. Będę z Wami szczera, Johnie i Justinie, jest we mnie pewna radość, kiedy widzę biskupów wijących się pod ostrzałem pytań zadawanych przez dwie dużo od nich młodsze kobiety. Role się odwróciły – dobro odzyskało moc”.

Fot. Reuters/Forum

Wydanie: 30/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy