Wywiady pomagają

Wywiady pomagają

Najtrudniej sprzedać debiuty polskich autorów

Rozmowa z Dorotą Malinowską, dyrektorem działu książek  Wydawnictwa Prószyński i S-ka

– Wydawnictwo Prószyński i S-ka zaczęło działalność od wydawania czasopism. Na rynek księgarski wkroczyło dość późno…
– Zaczęliśmy od wydawania czasopism, ponieważ kiedy w 1990 roku firma ruszała, ten obszar wydawał się bardziej interesujący. Inni wydawcy wprost „rzucili się” na książki. Powstawało mnóstwo oficyn. Po kilku latach, gdy sytuacja zaczęła się normować, postanowiliśmy i my spróbować szczęścia. Zresztą od początku istnienia wydawnictwa publikowane były co jakiś czas pojedyncze tytuły. Ale nie istniał dział książek, nie było planu wydawniczego. Realizowano jednorazowe pomysły. Pierwszą serią, która stanowiła jakby łącznik między czasopismami a książkami, była Biblioteczka Poradnika Domowego, w części kolportowana razem z prasą. Kiedy okazało się, że książki wydawane w serii tematycznej cieszą się powodzeniem, zaczęliśmy poważnie myśleć o innych seriach.

– Od czego zaczęła się ta działalność na poważnie?
– Od książek fantastycznonaukowych. Ta seria narodziła się przy okazji innego naszego czasopisma – „Fantastyka”, w którym wcześniej pracowałam jako kierownik działu zagranicznego. Znałam czytelników pisma, wiedziałam, co ich interesuje, czego oczekują, czego brakuje na rynku. Umowę z wydawnictwem Prószyński i S-ka podpisałam na trzy tytuły „na próbę”, a potem pan Prószyński zaproponował, żeby wydawać także inne książki. Stworzyliśmy zalążek działu książek i zaczęliśmy wydawać kolejne serie: „Różę”, „Konesera” oraz, dla ludzi słabiej widzących, „Duże Litery” – ten pomysł, niestety, nie wytrzymał konfrontacji z rynkiem. A ponieważ agenci proponowali nam interesujące książki, które nie mieściły się w konwencji naszych serii, zaczęliśmy rozszerzać ofertę.

– Ile tytułów wydała dotychczas oficyna?
– Około 1360. Łączny nakład naszych książek wynosi 34.500 tys. Na rok 2000 zaplanowaliśmy około 500 nowych tytułów w nakładzie ponad 6 milionów. Tę statystykę bardzo zawyża Biblioteczka Poradnika Domowego, której każdy tytuł ma średnio 120-tysięczny nakład. Nakłady książek, które wydajemy, są bardzo zróżnicowane, od kilku do kilkuset tysięcy egzemplarzy.

– Jakie książki najtrudniej sprzedać?
– Debiuty polskich autorów. Bardzo trudno jest wypromować kogoś nowego na rynku. Wydanie debiutu zawsze jest sporym ryzykiem, po pierwsze, dlatego, że czytelnicy nie są zbyt zaciekawieni nowością, o której nic nie wiedzą, a po drugie, nigdy nie wiadomo, jak młody autor będzie się rozwijał. Tytuły w serii Współczesna Proza Polska wydajemy w najniższych nakładach – od 2 do 5 tys. egzemplarzy, przeciętnie sprzedaje się połowa.

– Co najłatwiej sprzedać?
– Książkę autora, który już jest znany. Choć, oczywiście, zdarzają się wyjątki, np. do niedawna nieznany u nas Paulo Coelho odniósł wielki sukces u czytelników. Ale być może jest to bardziej zjawisko socjologiczne niż literackie. I niewątpliwie wynik dużej pracy wydawnictwa.

– Większość książek ukazuje się w seriach. Czy dlatego, że czytelnicy przywiązują się do serii?
– Umieszczenie książki w serii jest od razu dla czytelnika informacją. Mamy w ofercie serie książek dla dzieci, dla młodzieży, dla ludzi o rozmaitych zainteresowaniach. Ale wydajemy też książki poza seriami.

– Jaką część państwa oferty stanowi literatura piękna?
– Około połowę. Duży dział stanowią poradniki, książki popularnonaukowe i podręczniki.

– Książki Wydawnictwa Prószyński i S-ka są stosunkowo tanie, zazwyczaj w miękkiej oprawie. Tymczasem inni wydawcy twierdzą, że czytelnik woli zapłacić więcej i mieć na półce książkę elegancką, w twardej oprawie.
– Książki w Polsce są za drogie. Z naszych obserwacji wynika, że czytelnik woli kupić dwie książki tańsze w miękkiej oprawie niż za tę samą cenę jedną w twardej oprawie. Dla wielu ludzi elegancko wydana książka, w twardej oprawie, z obwolutą, jest towarem luksusowym. Wezmą do ręki, popatrzą, westchną, że droga – i nie kupią. Dlatego wolimy wydawać książki tańsze w większych nakładach.

– Jaką rolę oficyna przywiązuje do promocji?
– Bardzo dużą. Stosunkowo wcześnie stworzyliśmy kilkuosobowy dział promocji. Jednak cały czas się zastanawiam, jak promocja wpływa na sprzedaż książek. Znam przypadki książek, które miały dobre recenzje w licznych czasopismach, a sprzedawały się źle. Z drugiej strony, wiele razy wydawaliśmy książki autorów nieznanych w Polsce, które przy dużej promocji sprzedały się dobrze. Mam wrażenie, że zależność sprzedaży książek od ich promocji nie jest dostatecznie wyjaśniona. Niewątpliwie dobrze wpływają na sprzedaż książek spotkania autorów z czytelnikami, bo czytelnicy lubią mieć bezpośredni kontakt z ulubionymi pisarzami. Także wywiady w prasie są formą spotkania czytelnika z autorem. Zwłaszcza w przypadku nieznanych lub mało znanych autorów wywiady są bardzo pomocne: jeśli autor zainteresuje czytelnika, ten sięgnie po jego książkę.

– Prószyński i S-ka prowadzi także sprzedaż wysyłkową. Czy to się opłaca tak prężnemu wydawnictwu? Á propos, ile osób pracuje w wydawnictwie?
– W całym wydawnictwie ponad 500, ale w dziale książek jakieś 150. Co do sprzedaży wysyłkowej, to opłaca się i nam, i czytelnikom. Chcę podkreślić, że nasz klub wysyłkowy był pierwszym w Polsce, przed klubem Świata Książki. Przynależność do klubu nie jest związana z jakimkolwiek zobligowaniem, w każdej chwili można się zapisać i wypisać. Obecnie należy do niego ponad 300 tys. członków.

– Czy sprzedaż internetowa jest już popularna?
– Tak. Można powiedzieć, że zainteresowanie rośnie z miesiąca na miesiąc.

– Zdarzają się niespodziewane wydawnicze strzały w dziesiątkę?
– Nie narzekamy. W ostatnim roku takim strzałem w dziesiątkę okazała się „Czarna księga komunizmu”, która stała się sukcesem prestiżowym, komercyjnym i czytelniczym. Ale akurat w przypadku tej książki byłam pewna sukcesu. Cały czas znakomicie sprzedaje się „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa. Wcześniej niesłychanym sukcesem okazała się „Lista Schindlera”. Mieliśmy szczęście, bo film Spielberga niejako tę książkę wypromował.

– Czy przed wydaniem nowego tytułu firma robi sondaże, bada rynek?
– Badamy, jak się sprzedawały książki, które już wydaliśmy. Śledzimy wszystko, co się pisze o książkach. Decyzje o tym, co wydamy, podejmujemy na podstawie tej wiedzy, ale też kierując się „nosem”. Dzięki temu mamy szansę być pierwsi, co już się nam w paru dziedzinach udało. I to jest w tej pracy najprzyjemniejsze.

– Dziękuję za rozmowę.

 

Wydanie: 16/2000

Kategorie: Wywiady
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy