Zbrojne dywizje partii rządzącej

Zbrojne dywizje partii rządzącej

Prawo stosowane jest wybiórczo. Z wielką surowością w stosunku do przeciwników politycznych obecnej władzy i z dużą tolerancją wobec osób bliskich rządzącemu układowi Z prof. Zbigniewem Ćwiąkalskim rozmawia Robert Walenciak – Panie profesorze, czy to, co robi PiS, to jest zagrożenie dla państwa prawa, czy tylko takie gadanie? – Uważam, że to, co robi PiS, jest zagrożeniem dla państwa prawa. A najnowsze wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w tych obawach mnie umacniają. Premier powiedział, że budujemy państwo na nowo. To bardzo niebezpiecznie się kojarzy, twórcy systemów totalitarnych zawsze budowali państwo na nowo i organizowali społeczeństwo na nowo. – Kaczyński jest mistrzem w takich groźbach, niedopowiedzeniach… – Konkretne działania świadczą o tym, że zagrożenie dla państwa prawa jest realne. Zarówno pan premier, jak i pan prezydent na żywo komentują orzeczenia sądów, doszło do tego, że już nawet prokuratura komentuje prawomocne orzeczenia sądów, zwołując w tym celu konferencje prasowe. Niedawno utworzono specjalną grupę prokuratorów do zwalczania przestępczości zorganizowanej. I już niektórzy nazywają ich zbrojnym ramieniem partii rządzącej. Z przemówienia premiera wynikało, że stoją przed nimi specjalne zadania, a będą oni podlegać bezpośrednio prokuratorowi generalnemu, czyli w tym momencie panu ministrowi Ziobrze. Ponadto niepowołanie sędziów przez pana prezydenta na kolejne stanowiska świadczy o tym, że władza zamierza bezpośrednio ingerować w to, kto może być sędzią, a kto nie może. Tego rodzaju sytuacja nie zdarzyła się od roku 1989! Za tym może pójść niepowoływanie na stanowiska nieprawomyślnych profesorów i tak dalej. Można sobie wyobrazić, że prezydent zacznie prowadzić aktywną politykę, decydując, kto jest słuszny, a kto nie. – Mnie zbulwersowały obelgi i insynuacje rzucane pod adresem prezesa Sądu Najwyższego. – Ano właśnie. A dodajmy jeszcze to, że od półtora roku pan prezydent nie wyraża zgody na przyjęcie przez pana prezesa Gardockiego orderu Legii Honorowej. Lech Gardocki nie musiał się zwracać do pana prezydenta o taką zgodę, ale się zwrócił. Widać popełnił błąd, ponieważ pan prezydent do tej pory nie odpowiedział na tę prośbę. PiSprokuratura – PiS sędziów nie lubi, za to prokuratorów – jak najbardziej. – Od osób znających tę materię możemy słyszeć na co dzień, że prokuratura jest zarządzana w sposób całkowicie ręczny, że pewne sprawy się przyspiesza, inne spowalnia, jedne się prowadzi, drugich się nie prowadzi. Niekoniecznie muszą to być polecenia pisemne, na ogół wygląda to inaczej, zanim prokuratura się wypowie, już minister Ziobro na konferencji prasowej decyduje o tym, czy coś jest przestępstwem, czy nie jest. – Na przykład? – Przypominam choćby sprawę linczu we Włodowie, kiedy Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej orzekł, że to co najwyżej może być przekroczenie granic obrony koniecznej. A weźmy przeciek „listy 500” z IPN – też na konferencji prasowej minister Ziobro powiedział, że wierzy prezesowi Kurtyce. I oczywiście żadnego śledztwa w sprawie przecieku nie było. A sprawa obrazy głowy państwa przez Tadeusza Rydzyka? Prokuratura z wielkim zapałem zabrała się do ścigania bezdomnego, który obraził głowę państwa, natomiast w tej sprawie nie wykazała najmniejszego zainteresowania, nawet zweryfikowaniem prawdziwości tych taśm. Podobne przykłady można mnożyć. – Czy to jest groźne dla państwa? – Takie zachowania, jeżeli chodzi o prokuraturę, grożą instrumentalizacją postępowań karnych. Że będą prowadzone tylko te postępowania, które władza uzna za celowe. Poza tym z wypowiedzi osób kierujących państwem wynika, że w zasadzie to prawa nie trzeba przestrzegać! Przypomnę, pan prezydent do dzisiaj nie przeprosił Wachowskiego. A mamy przecież prawomocny wyrok, który jest całkowicie zlekceważony przez głowę państwa. A krytyka orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, zupełnie niesłychana, jeżeli chodzi o ton i sposób wypowiedzi? Na Zachodzie, bliżej mi są znane Niemcy, Austria, Szwajcaria, nikt z polityków by się nie odważył na tego typu krytykę! Z obawy o własną karierę polityczną. – Nie można komentować, jeśli się wyrok nie podoba? – Komentować zawsze można, tylko chodzi o sposób komentowania. Nie tak dawno pan premier, po jakimś niekorzystnym dla niego orzeczeniu, powiedział: „Wiadomo, jaka sytuacja jest w sądach”. Co to znaczy? Premier powiedział, że sytuacja w sądach jest taka, że należy ją zmienić, bo sędziowie orzekają niezgodnie z tym, czego władza oczekuje. – Albo na złość

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2007, 42/2007

Kategorie: Wywiady