Wyzysk z uśmiechem

Wyzysk z uśmiechem

29.10.2014 Sady Otwarcie centrum logistycznego firmy Amazon N/z pracownicy fot. Jakub Walasek/REPORTER

Praca w Amazonie jest wycieńczająca. Po roku ludziom wysiadają stawy, kolana, kręgosłupy. Ale zaciskają zęby i „są bohaterami” Mistrzowie Europy w pakowaniu i wysyłaniu paczek pochodzą z Poznania i okolic. Rok temu pobili rekord – od północy do północy przyjęli do magazynu ponad milion paczek, a kilka tygodni później wysłali ponad milion. Wszystko w ramach rywalizacji z magazynami Amazona z Niemiec, Francji i Anglii. W nagrodę za wydajną pracę szeregowi pracownicy mogli o czwartej nad ranem podziwiać pokaz sztucznych ogni i zjeść kawałek tortu. Nie wszyscy załapali się na poczęstunek – część wracała o tej porze autobusem z nocnej zmiany do domu. W puli nagród znalazł się jeszcze awans zawodowy – czuwający nad załogą lider został menedżerem. Była presja, żeby się cieszyć, ale radość z wyników to radość kadry zarządzającej. Menedżer ogłosił kolejny wielki sukces firmy i zadeklarował, że wierzy w półtora miliona paczek w 24 godziny. 3,2,1… pick pack Sterty paczek i skanery. To jej pierwsze skojarzenie, gdy słyszy Amazon. Wielu znajomych Agaty miewa koszmarne sny, szukają w nich drogi powrotnej po tym, jak zgubili się między korytarzami w magazynie. W rzeczywistości podpoznańska hala, centrum dystrybucyjne, ma ponad 100 tys. m kw. powierzchni, na samą część magazynową przeznaczono ok. 92 tys. m kw. Ogromny magazyn jest podzielony na dwie części: dział przyjęć i dział wysyłki. – Każda ścieżka, każdy dział są kontrolowane. Jeśli nie wykonujesz picka, to lider (właściwie brygadzista) i jego przełożony menedżer wysyłają esemesa na twój skaner i musisz się tłumaczyć z każdej minuty – opowiada Paulina pracująca w dziale przyjęć. Dział przyjęć zajmuje się rozładunkiem z tirów palet z towarami. Pracownicy umieszczają produkty na tysiącach półek na wieży, tzw. pick-tower. Produkty z takiej wieży odbierają pracownicy działu wysyłki. W amazonowym żargonie: jedni pickują albo „są na picku” – zbierają towar z półek i odstawiają go na taśmociąg. Inni packują, „są na packu”, czyli pakują zamówione produkty w kartony. Wszystko odbywa się według ściśle określonej procedury – codziennie tak samo… Pracownik pickujący: – Odbijam kartę na zegarze, idę na stand-up, czyli wysłuchuję ogłoszeń menedżera, i mam 10 minut, żeby spickować pierwszy przedmiot. Przez 10 minut muszę pobrać skaner, zalogować się, znaleźć wózek i pojemnik, do którego odłożę przedmiot, oraz zlokalizować miejsce pracy. Po zeskanowaniu skaner wskazuje mi kolejną lokalizację i tak przez 10 godzin. Pracownik packujący: – Przed spakowaniem pierwszego produktu muszę się upewnić, że mam rękawiczki, i sprawdzić, czy kartony różnych rozmiarów, naklejki i taśma są na miejscu. Odbieram przedmiot z taśmociągu, na monitorze widzę, w jaki karton mam go zapakować, składam go, wypełniam papierem, żeby przedmiot się nie ruszał, i wrzucam na taśmociąg. Przerwa bez odpoczynku Podczas 10-godzinnych zmian pracownikom przysługują dwie płatne 15-minutowe przerwy i jedna niepłatna, 30-minutowa. W sumie na terenie zakładu pracy przebywają 10,5 godziny. Jeśli przerwa wypada np. o godz. 22, menedżerowie wymagają, żeby ostatni pick nastąpił równo o 22. – Z mojego działu odbioru idę cztery- -pięć minut do kantyny, mam w niej szafkę z kanapkami, herbatę i telefon. Tyle samo zajmuje droga powrotna, więc tak naprawdę moja przerwa trwa cztery-pięć minut – mówi Daniel. Z tego powodu w ramach sporu zbiorowego jednym z żądań związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, który zrzesza pracowników Amazona, jest osobny regulamin przerw, tak żeby były one faktycznie wykorzystywane na wypoczynek. Dzisiaj bywa z tym różnie. – Musimy iść przez pół hali, żeby usiąść, bo przy linii nie ma ani jednego krzesła. Starsze osoby mają tak naprawdę pięć minut przerwy, wolniej chodzą i więcej czasu zajmuje im dotarcie do kantyny – opowiada Paulina. Kierownicy, wkurzeni na niepunktualność, wyszli „spóźnialskim” naprzeciw i wprowadzili przypominajki. Przed zakończeniem przerwy ogłaszają, że do jej końca zostały trzy minuty. Pomysł zadziałał, ludzie chodzą szybciej, także starsi. – Zdarza się, że wracasz z kilkunastominutowej przerwy, musisz wziąć skaner, oczywiście wszystko na tip-top, równo z gongiem. Jestem na stanowisku, zeskanowałam się, skaner pokazuje piętro, na które muszę dojść, ja akurat dostałam trzecie. Tam muszę znaleźć sobie wózek –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2016, 33/2016

Kategorie: Kraj