Zatrzymać Piłsudskiego

Nieznany list Władysława Studnickiego do Rady Regencyjnej

Poniżej drukujemy list Kazimierza Morawskiego do redakcji „Przeglądu” wraz z załącznikiem – odnalezionym w rodzinnym archiwum listem Władysława Studnickiego. Ten związany wówczas z endecją polityk i publicysta (zwolennik zbliżenia i współpracy z Niemcami, łącznie z hitlerowskimi) apelował do Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego mającej władzę zwierzchnią nad zależnym od Niemiec i Austro-Węgier Królestwem Polskim, aby spowodowała ona pozostanie Józefa Piłsudskiego w Niemczech. W skład Rady wchodzili: prezydent Warszawy Zdzisław ks. Lubomirski, prymas Królestwa Polskiego, arcybiskup warszawski Aleksander Kakowski i Józef Ostrowski. Rada Regencyjna 7 października 1918 r. ogłosiła niepodległość Polski, a 12 października przejęła od okupantów władzę zwierzchnią nad wojskiem. 28 października regenci powołali gen. Tadeusza Rozwadowskiego, wcześniej ich nieoficjalnego doradcę, na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Rada Regencyjna 11 listopada 1918 r. przekazała naczelne dowództwo nad wojskiem polskim brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu, następnego dnia powierzyła mu misję stworzenia rządu, ale wobec nacisków opinii publicznej zrezygnowała z tego zamiaru i 14 listopada 1918 r. rozwiązała się.
List Władysława Studnickiego drukujemy w całości, uwspółcześniając jedynie pisownię i dodając w nawiasach kwadratowych uwagi od redakcji.

Wśród rodzinnych dokumentów znalazłem ostatnio ciekawy list pana Władysława Studnickiego, polityka prawicowego, skierowany do Rady Regencyjnej, z dnia 13 października 1918 r., tj. na miesiąc przed uwolnieniem Piłsudskiego z Magdeburga.
Wzywa on Radę Regencyjną – która już czyniła starania o jak najszybsze uwolnienie Piłsudskiego z Magdeburga – by spowodować jego pozostanie na terenie Niemiec, słowem niedopuszczenie do przejęcia władzy w Polsce.
Myślę, że list ten, który znalazłem w dokumentach mojego dziadka, członka Rady Regencyjnej, ukazuje, jak wielkie było zacietrzewienie polskiej prawicy.
Pragnę tu dodać, iż Rada Regencyjna Królestwa Polskiego zrobiła wszystko, aby jak najszybciej Józef Piłsudski wrócił do Polski. Następnego dnia po powrocie Rada Regencyjna przekazała mu władzę specjalnym dekretem, ustanawiając go naczelnikiem państwa polskiego.

Warszawa,
dnia 13 października 1918 r.

Do Najdostojniejszej Rady Regencyjnej.

Najdostojniejsza Rado!

Wiem, iż Najdostojniejsza Rada Regencyjna oraz Szef Departamentu Stanu, Książę [Janusz] Radziwiłł, czynią starania o uwolnienie z twierdzy Piłsudskiego i wyłania się też projekt powołania go do rządu w charakterze ministra wojny lub głównodowodzącego.
Uwolnienie Piłsudskiego z twierdzy, umieszczenie go na wolnej stopie w jakiejś zdrowotnej miejscowości, np. w Tyrolu lub Badeńskim, dostarczenie mu środków na życie bez troski wygodne, danie mu możności zasłużonego wypoczynku byłoby bardzo wskazane i przyjąłbym to z radością, pomnąc na zasługi Piłsudskiego w okresie tworzenia naszego przedwojennego pogotowia wobec zbliżającej się wojny oraz jego pracę w Legionach w pierwszym roku wojny.
Powrót jednak Piłsudskiego do kraju wzmocniłby obóz lewicowy idący obecnie nie ku budowie Polskiego Państwa, ale ku zamętowi dla triumfu socjalizmu, ku temu, co musiałoby doprowadzić nas do rewolucji na kształt rosyjskiej, do zburzenia w zarodku państwa polskiego, do zlania się naszego z Rosją. Ale lewica nasza, stojąca z dala od rządu, nawet z Piłsudskim nie jest silna i nie zdoła zatamować budowy Państwa Polskiego. Rzecz się zmienia, jeżeli będzie miała swą Centralę w rządzie, jeżeli piedestał władzy Państwowej zwiększy wpływ jej przywódców, a Kasa państwowa zasili jej akcję. To by nastąpiło, gdyby Piłsudski był powołany na wybitny posterunek państwowy, a szczególniej stałoby się to zabójcze dla Polskiego Państwa, gdyby go zrobiono Ministrem Wojny lub Głównodowodzącym armią.
Budowa naszej armii w obecnych warunkach jest niemożliwością bez współdziałania Niemców, bez ułatwienia przez nich rekrutacji i dostarczenia tego, co jest dla armii niezbędne: broni, amunicji, materiałów wojennych oraz odzieży, obuwia. Nie ulega wątpliwości, iż powołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii lub na Ministra Wojny wywołałoby nieufność ze strony Niemców do tworzącej się armii i zamiast współdziałania mielibyśmy tylko konsekwentne przeciwdziałanie.
Powołanie Piłsudskiego uniemożliwiłoby wstąpienie do naszej armii generała [Tadeusza] Rozwadowskiego, tego najwybitniejszego polskiego fachowca, który zapatruje się na Piłsudskiego jako na nieudolnego dyletanta. Uniemożliwiłoby wstąpienie do naszej armii niepospolicie zdolnego organizatora majora [Włodzimierza] Zagórskiego, byłego szefa Sztabu Legionów, przeciwnika Piłsudskiego, który może zaświadczyć, iż Piłsudski świadomie przyczyniał się do klęsk i niepowodzeń sąsiadujących z nim oddziałów Legionów, aby wykazać, iż niedowodzone przez niego nie mają wartości. Mianowanie Piłsudskiego zmusiłoby wyjść z armii polskiej pułkowników: [Henryka] Minkiewicza, [Leona] Berbeckiego, [Mariana] Januszajtisa [organizatora zamachu stanu na rząd Jędrzeja Moraczewskiego 4 na 5 stycznia 1919] – ludzi najbardziej wypróbowanych wierności do armii polskiej; prawdopodobnie też profesor [Wacław] Tokarz, redaktor urabiających ducha naszej armii wydawnictw: Bellona i Wiarusa, musiałby się usunąć z zajmowanego stanowiska, natomiast zajęłaby to stanowisko dawna redakcja „Rządu i Wojska”, pisma, które siało rozkład w armii, zamęt w kraju.
Nie należy przypuszczać, że niepowołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii będzie miało jako konsekwencję stronienie od niej oficerów Korpusu Posiłkowego. Mam wiadomości, iż wszyscy lepsi oficerowie tego pułku pragną tylko powrócić do armii polskiej. Ten zaś pierwiastek, dla którego Piłsudski jest ważniejszy niż armia polska, jest nam niepotrzebny, jest dla armii szkodliwy.
Powołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii uniemożliwi zaprowadzenie w Polsce monarchii i rozłoży ją w anarchię, tylko bowiem władza monarchiczna może skonsolidować Państwo Polskie. Piłsudski wniesie do armii, tej podstawowej państwowej organizacji, organizację inną, własną i konflikt tych organizacji doprowadzi znów armię do katastrofy.
Piłsudski w armii lub w Ministerium Wojny przyniesie tyle zamętu do tej dziedziny, iż trzeba go będzie usuwać, a to wymagać będzie znacznie więcej ofiar i energii niż niedopuszczenie.
Jeżeliby Piłsudskiemu dano jaką dywizję, to Piłsudski ją upartyjniłby, zaprowadził w niej rady żołnierskie, jakie zaprowadzał w lokalu Komisji Wojskowej, oprócz tego on i jego zwolennicy pracowaliby usilnie na rozwalenie innych dywizji. Gdy Piłsudski był komendantem pierwszego pułku, usiłował podrywać, rozwalać, wspierać dezercję w drugim. Gdy stał się komendantem pierwszej brygady, pragnął, aby [Władysław] Sikorski i Departament Wojskowy dopomogli mu do zorganizowania dezercji z drugiej brygady do pierwszej.
Piłsudski nie da Państwu Polskiemu poparcia części lewicy. On nie ma lewicy, lewica ma Piłsudskiego. Pewna klika uczyniła go narzędziem do rozbijania armii polskiej.
Wszystko to, co tu piszę, piszę z poczucia odpowiedzialności, opierając się na dobrze znanych mi faktach, nie czynię z mej opinii tajemnicy, gotów jestem ów list drukiem ogłosić. Wiem, że mógłby mnie spotkać zamach ze strony bandy peowiackiej, ale wolałbym być zabitym, niż widzieć Piłsudskiego na posterunku, w którym by ten niechybnie rozwalał armię polską.
Gotowy do usług dla Najdostojniejszej Rady Regencyjnej, której pozostanie w obecnych warunkach uznaję za konieczne.

Władysław Studnicki

Wydanie: 15/2010

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy