Zbrodnie Werwolfu to nie wymysł

Zbrodnie Werwolfu to nie wymysł

Rewizjonizm historyczny w Onecie

Miliony internautów mogły niedawno się dowiedzieć z platformy Onet, że niemieckie podziemie zbrojne występujące m.in. pod nazwą Werwolf to nic innego jak wymysł esbecji w celu legitymizacji rządów komunistów w Polsce po zakończeniu II wojny światowej.
Tak więc po przyjęciu tzw. żołnierzy wyklętych do panteonu bohaterów narodowych mamy eskalację nachalnego rewizjonizmu historycznego. To, że jakiś historyk amator o ksywie „specjalista dziennikarstwa” wydał książkę „Werwolf. Propaganda PRL”, nie stanowi jeszcze logicznego powodu, aby Przemysław Henzel z największego elektronicznego portalu, należącego zresztą do zagranicznych właścicieli, miał reklamować produkt tak niedorzeczny.
Pod tytułem „Zagadka działalności Werwolfu w Polsce” Henzel pyta: „Jakich metod najczęściej używała machina propagandowa PRL w związku z Werwolfem?”. I dalej: „Czy chodzi o zdyskredytowanie tzw. reakcji i odcięcie poparcia społecznego dla walki z komunistycznymi władzami PRL?”. Specjalista grzecznie odpowiada, że cały zgiełk wokół niemieckiego podziemia to „jedynie efekt propagandy”. Doszedł do tego wniosku po przeczytaniu ponad 300 artykułów w śląskiej prasie lat 1945-1948. Nadto, powiada, były „książki, w których zamieszczano zmyślone historie dotyczące działań powojennego podziemia wydawane w olbrzymich, nawet kilkudziesięciotysięcznych nakładach zwielokrotnionych następnie przez kolejne wydania”. Celem władzy, jak mówi, było wywołanie przerażenia w Polakach, straszonych potem, aż po lata 70., niemieckim rewizjonizmem. A Henzel, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, spokojnie „specjaliście dziennikarstwa” przytakuje. Jako autor Maciej Bartków, szef komitetu terenowego PiS w powiecie bytomskim, pilny czytelnik materiałów zgromadzonych przez katowicki oddział IPN, zdaje się posiadać pewną wiedzę o Werwolfie, ale sam ją demaskuje jako fikcję i instrument wzbudzania strachu oraz zniewalania Polaków.
W pewnym sensie pokrywa się to z opinią Marcina Zaremby, który w książce „Wielka trwoga. Polska 1944-1947” pisze, że „korzyści z istnienia tego strachu szybko odkryły władze komunistyczne. Rzekome zagrożenie ze strony Niemców ułatwiało legitymizację reżimu jako obrońcy narodowego interesu…”. W rzeczy samej, jako autor wydanej w 2012 r. książki „Fanatycy. Werwolf i podziemie zbrojne na Dolnym Śląsku 1945-1948”, pracy opartej na amerykańskiej, kanadyjskiej i niemieckiej literaturze, sądzę, że w owym „odkryciu korzyści” coś było. Wynikało to z logiki ówczesnej sytuacji politycznej w kraju. Jednak zagrożenie ze strony wszelakiego bandytyzmu, w tym ze strony tkwiących w fanatyzmie Niemców, rzekome nie było. Fakty opisuję w swojej książce.
A co się tyczy Onetu, znalazłem w sieci już wcześniej sformułowany komentarz blogera: „Zwracam uwagę na kolejny artykuł paszkwil, jaki pojawił się na Onecie. Od czasu gdy Onet został kupiony przez niemiecki Axel Springer, na portalu tym zaczęły się pojawiać charakterystyczne artykuły historyczne. Ich wspólną cechą jest bądź wybielanie Niemców, bądź oskarżanie Polaków”.

Wydanie: 4/2015

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy