List w obronie filozofii

List w obronie filozofii

Polski nie stać na likwidację dziedziny odpowiedzialnej za czyste myślenie

Do minister nauki i szkolnictwa wyższego
pani prof. dr hab. Leny Kolarskiej-Bobińskiej

W całej Polsce – z wyjątkiem Krakowa, Poznania i Warszawy – sytuacja finansowa studiów filozoficznych jest tragiczna. Wydziały filozofii zostały w ciągu dwóch ostatnich lat spauperyzowane przez wprowadzenie opłat za drugi kierunek studiów oraz oparcie finansowania działalności szkół wyższych na przelicznikach ilościowych. Wprowadzenie opłat za drugi kierunek zniechęciło do studiowania filozofii większość zainteresowanych nią studentów. Finansowanie szkół wyższych w zależności od liczby studentów każe wydziałom – w imię przetrwania – obniżyć aspiracje edukacyjne, m.in przyjmować jak najwięcej kandydatów, bez względu na ich kwalifikacje.
28 listopada 2013 r. Rada Naukowa Instytutu Socjologii podjęła decyzję o likwidacji kierunku filozofia na Uniwersytecie w Białymstoku. Uzasadniła to „nierentownością” kierunku związaną ze zbyt małą liczbą zapisanych studentów.
Jeżeli ta decyzja zostanie zatwierdzona przez wyższe instancje uczelniane, powstanie instytucjonalny precedens. Wiele wydziałów prowadzących studia z filozofii znajduje się w dużo gorszej sytuacji finansowej niż ośrodek białostocki. W ciągu paru lat we wszystkich ośrodkach akademickich poza Krakowem, Poznaniem i Warszawą filozofia może zostać po prostu zlikwidowana.
Inne kierunki humanistyczne wcale nie mają się lepiej. Z podobnymi trudnościami zmagają się historia, filologia klasyczna, historia sztuki, czasem nawet socjologia. We wszystkich tych przypadkach władze uczelni będą mogły skorzystać z białostockiego precedensu. To, co dziś spotyka filozofię w Białymstoku, zagraża większości wydziałów humanistycznych w Polsce.
Uniwersytet, a zatem i idea upowszechnionego, publicznego oświecenia, powstał wokół zinstytucjonalizowanej filozofii i razem z nią umrze. Od Arystotelesa po Wilhelma von Humboldta filozofia uzasadniała i organizowała porządek nauk. Jej związek z uniwersytetem nie jest jednak tylko historyczny. Bez filozofii akademia spadnie do pozycji szkoły zawodowej – szkółki cechowej dla nieopłacanych stażystów zagranicznych firm. Filozofia jest symbolem autonomii nauki; tego wszystkiego, czego nie daje się w akademickiej nauce wykorzystać do utylitarnych celów. Likwidatorzy filozofii – bezinteresownego, rygorystycznego, wolnego myślenia – to wrogowie polskiego oświecenia.
Gani się uniwersytet za to, że nie jest pokornie dostosowany do realiów polskiego rynku pracy. Tenże rynek pracy, który wypchnął 2 mln ludzi z kraju, a mimo to wciąż 13,5% skazuje na bezrobocie, jest strukturalnie chory, a zatem wymaga nie tyle dostosowania się do niego, ile strukturalnej przebudowy. Mówi się, że biednego nie stać na zbyt tanie rzeczy. Polski nie stać więc na likwidację dziedziny odpowiedzialnej za czyste myślenie. Myślenie filozoficzne jest myśleniem strategicznym, problematyzującym cele, środki oraz założenia wszelkiego rozwoju i działania. Jego abstrakcyjny charakter jest więc zaletą – podstawowym warunkiem innowacyjności. Czy rację ma centrolewica, że jesteśmy wobec Zachodu niedobrze zapóźnieni, czy też prawica, że jesteśmy wobec niego niedobrze zależni, nie stać nas na to, żeby zlikwidować centrum uniwersytetu i krytyczny nerw społeczeństwa. Nie można zmienić naszej społeczno-gospodarczej struktury bez umiejętności myślenia strategicznego, bez umiejętności dokonywania abstrakcyjnych kombinacji strukturalnych. Trzeba dużo czystej myśli, żeby nas wyprowadzić z tej pozycji zapóźnionej zależności.
Tymczasem pseudomodernizatorski, ograniczony pragmatyzm tam, gdzie tylko może, oszczędza na kulturze, nie mogąc przeliczyć jej na krótkoterminowy zysk. Mówi się o „gospodarce opartej na wiedzy”, a jednocześnie niszczy się kulturalną, intelektualną i edukacyjną infrastrukturę. Polska gospodarka jest skrajnie nieinnowacyjna m.in. dlatego, że pozwala sobie na marnowanie intelektualnego potencjału swoich obywateli. Ponad tysiąc zlikwidowanych szkół w Polsce w ostatnich dwóch latach, systematyczne odchudzanie programu humanistycznego w liceum, cięcia budżetu olimpiad przedmiotowych, rezygnacja z dofinansowania czasopism naukowych i społecznych – to obraz kulturalnej pustyni powiększającej się w ciągu ostatnich paru lat. Bankructwo większości ośrodków akademickiej filozofii, w ślad za nimi zaś innych wydziałów humanistyki, doprowadzi do końca kulturalne spustoszenie polskiej prowincji.
Zwracamy się do pani minister Leny Kolarskiej-Bobińskiej o stworzenie warunków prawnych, w których żaden z kierunków filozoficznych – ani w Białymstoku, ani w żadnej innej polskiej uczelni – nie zostanie zlikwidowany. W związku z tym oczekujemy:
1. Rezygnacji z pobierania opłat za studiowanie drugiego kierunku dla 50% najlepszych studentów w roku akademickim 2014/2015 oraz pełnej rezygnacji z opłat za studiowanie drugiego kierunku, począwszy od roku akademickiego 2015/2016.
2. Wprowadzenia mechanizmów prawnych zachęcających rektorów do częściowego finansowania mniej rentownych – a dla kultury niezwykle ważnych – wydziałów ze środków wypracowanych przez lepiej prosperujące wydziały.


List podpisało 113 wybitnych ludzi nauki, oświaty i kultury, m.in. Agata Bielik-Robson, Halina Bortnowska, Adam Chmielewski, Tadeusz Gadacz, Jacek Hołówka, Teresa Hołówka, Maria Janion, Jerzy Jedlicki, Jan Andrzej Kłoczowski, Jerzy Kochan, Zdzisław Krasnodębski, Marcin Król, Danuta Kuroń, Marcin Kula, Andrzej de Lazari, Włodzimierz Lengauer, Bronisław Łagowski, Andrzej Mencwel, Agnieszka Morawińska, Joanna Mytkowska, Wacław Oszajca, Krzysztof Penderecki, Krzysztof Pomian, Henryk Samsonowicz, Jadwiga Staniszkis, Krystyna Starczewska, Jerzy Szacki, Magdalena Środa, Andrzej Walicki, Jan Woleński, Adam Zagajewski.

Wydanie: 2/2014

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy