Prace nad ustawą m.in. o zapłodnieniu in vitro firmowaną przez posła Jarosława Gowina spowodowały nerwowe ruchy par pragnących potomstwa. Ci, u których naturalna droga poczęcia przynosi efekty, odetchnęli z ulgą, ale pary w tradycyjnym pojęciu niepłodne uznały, że „teraz albo nigdy”. W gabinetach przeprowadzających sztuczne zapłodnienie zaroiło się. Kryzys nie kryzys, ale kto jeszcze ma jakieś odłożone pieniądze, wyciąga i próbuje z ich pomocą „postarać się o dziecko”. A przecież mogło być tak spokojnie, gdyby Tusk z kolegami wypełnili obietnicę wyborczą i refundowali zabieg in vitro. Nikt by się wtedy nie ścigał z Gowinem. Udostępnij: Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj
Tagi:
Przegląd






