Zeman na Hradzie

Zeman na Hradzie

Nowy czeski prezydent jest za podwyższeniem podatków, przeciwko legalizacji marihuany i nie chce parytetów dla kobiet

Jakim prezydentem będzie Miloš Zeman, nikt nie potrafi odgadnąć. On sam twierdzi, że jest eurofederalistą i pragmatykiem. Analitycy nie spodziewają się wielkich zmian w czeskiej polityce. Przewidują raczej, że prezydentura Zemana będzie bardziej aktywną kontynuacją prezydentury Václava Klausa. Pierwsze bezpośrednie wybory prezydenckie w Czechach pokazały też słabość dużych partii, które nie mają skutecznych liderów.

PREZYDENT WSZYSTKICH CZECHÓW

Miloš Zeman zaraz po zwycięstwie w wyborach, w pierwszym wywiadzie telewizyjnym deklarował, że chce być prezydentem wszystkich Czechów. Ale nowy prezydent wygłasza nie tylko ogólniki. W jego ocenie obecny rząd Petra Necasa (w którym ministrem spraw zagranicznych jest Karel Schwarzenberg, konkurent z drugiej tury wyborów) powinien ustąpić i należy ogłosić przedterminowe wybory parlamentarne. Wypowiedź tę odebrano jako deklarację zwalczania rządzącej prawicy. Politycy największych ugrupowań, Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) i współrządzącej partii TOP 09, przypomnieli mu, że „o ewentualnych przyspieszonych wyborach decydować będzie parlament, a nie prezydent”.
Zeman zapowiedział, że nie planuje wykorzystywania części przysługujących mu uprawnień. Nie będzie amnestii, a ułaskawienia tylko sporadycznie. Nowo wybrany prezydent chce wznowienia procesu Kajinka, płatnego zabójcy, najsłynniejszego czeskiego więźnia odsiadującego wyrok dożywocia, słynącego ze spektakularnych ucieczek i kontaktów na najwyższych szczeblach władzy, ale na jego ułaskawienie nie zdecydowałby się.
Ma też zamiar pozostać honorowym przewodniczącym Partii Praw Obywateli Zemanowcy, chociaż nie będzie jej wspierać. „Chcę być prezydentem, który nie będzie faworyzować żadnej partii politycznej”, powiedział.
Naturalna jest, jego zdaniem, koalicja PPOZ z socjaldemokracją, mimo że Zeman nie przepada za częścią polityków Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD), do których należą przewodniczący Bohuslav Sobotka i zastępca Lubomír Zaorálek. Ich partia poparła jednak kandydaturę Zemana przed drugą turą wyborów, a Sobotka zaprosił go na zjazd. Nowy prezydent deklaruje więc: „Jak powiedział mój wielki wzór Tomáš Masaryk po jego wybraniu, tak i ja głoszę: odkładam wszystkie niesnaski”.
Zwycięstwo Zemana oznacza mimo to kontynuację konfliktu na linii rząd-prezydent. Już w czasie kampanii polityk wykorzystywał niechęć Czechów do obecnego rządu. Jego zdaniem Unia Europejska musi rozwiązać kwestie dotyczące kryzysu. Z drugiej strony Zeman nie chce, żeby kraj uczestniczył w europejskim mechanizmie stabilizacyjnym, a pomoc dla Grecji uważa w obecnej fazie za błąd. Nie zgadza się też na rozszerzenie Unii na Bałkany poza Serbię i Chorwację, a nie ma w Europie polityków dzielących Bałkany w ten sposób. Prezydent zapowiedział jasno, że gdy Bruksela zaproponuje dalszą integrację z krajami bałkańskimi na płaszczyźnie gospodarczej, np. pakt Euro Plus albo Fiscal Compact, nie będzie bezwarunkowo przytakiwał tym projektom. Jego priorytety to polityka krajowa, w dziedzinie której „planuje być bardzo aktywny”.

KOMENTARZE

Czego po nowym prezydencie spodziewają się sami Czesi? Po ogłoszeniu wyników jego zwycięstwo skomentowały w serwisie Lidovky.cz cztery postacie bardzo zaangażowane w kampanię. Aktor Tomáš Hanák stwierdził, że chociaż respektuje vox populi, ma poczucie beznadziejności, jakiej nie doświadczał od 23 lat. „Żałuję, że na praskim Hradzie, który widnieje na każdej pocztówce i jest symbolem naszej ojczyzny, będzie zasiadał ten człowiek”. Aktor podczas kampanii zgłosił się na policję, po tym jak Zeman w esemesie nazwał go kłamcą.
Václav Klaus młodszy, syn byłego czeskiego prezydenta, dyrektor szkoły, powiedział: „Jestem demokratą i respektuję wolę wyborców”. Prywatnie wyśmiewał wykonanie hymnu przez Karla Schwarzenberga, a o jego ojcu napisał, że współpracował z kolaboranckim ruchem Vlajka.
Dziennikarz Jan Urban nie brzmiał optymistycznie: „Mieliśmy 10 lat złego prezydenta, będziemy go mieć jeszcze pięć. Był to wybór pomiędzy wsparciem korupcji i przeciwstawieniem się systemowi korupcyjnemu, który tu powstał w ciągu ubiegłych 20 lat”. Dziennikarz nakręcił filmy „Milošku, żałuj“, w których przypomina Zemanowi grzechy przeszłości.
„Obawiałem się, że prezydentem zostanie jeden z kandydatów, którzy dostali się do drugiej tury. I niestety moje słowa się spełniły”, skomentował sekretarz prezydenta Václava Klausa, Ladislav Jakl, który sam chciał zostać prezydentem.
Na wybór nowego prezydenta błyskawicznie odpowiedziały zagraniczne media, które dostrzegają jego skłonność do sarkazmu i słabość do alkoholu. Większość wyraża zadowolenie, że po Klausie gospodarzem Hradu będzie eurooptymista i zwolennik przyjęcia wspólnej waluty. Odnotowują, że Zeman jest za podwyższeniem podatków, przeciwko legalizacji marihuany i parytetom dla kobiet. Nie przeszkadzają mu natomiast związki osób tej samej płci czy adopcja dzieci przez homoseksualistów.
Jeśli chodzi o podróże głowy państwa, nowy prezydent ma zamiar odwiedzić kraje w takiej kolejności, w jakiej przyjdą zaproszenia.
„Zemana nie powinniśmy zapraszać do Berlina”, napisał w reakcji na antyniemiecki wątek kampanii wyborczej dziennik „Die Welt”, który podkreśla, że nie należy też przyzwalać, aby nienawiść w stosunku do Niemców stała się normą w polityce europejskiej. Władza odrzuciła apel gazety i chce kontynuować dobre stosunki. Niemieccy politolodzy przekonują zaś, że Zeman nie będzie chciał konfliktu z Niemcami, choć teraz powinien wykazać się zdolnością do dialogu. Eksperci przypuszczają również, że antyniemieckie wątki były tylko specyfiką jego kampanii i podczas wizyty w Berlinie nowy prezydent nie będzie kontynuował tematu. Zeman m.in. porównał Niemców sudeckich do piątej kolumny Hitlera. „Czeski naród wybrał Zemana. I to z nim, bez uprzedzeń ani klapek na oczach postaramy się poprowadzić dialog. Zeman zasłużył sobie na tę szansę”, skomentował wynik wyborów najwyższy przedstawiciel Niemców sudeckich Bernd Posselt.
Zaraz po ogłoszeniu wyników reakcje nie były tak łagodne. Przewodnicząca niemieckiego związku wypędzonych Erika Steinbach nazwała Zemana „nikczemnym nacjonalistą”. Serwis niemieckiego dziennika „Handelsblatt” pisze, że Czesi stracili szansę na nowy początek: „Miloš Zeman jest politykiem uosabiającym utrzymanie obecnego stanu. Szkoda, Czechy mogły w przyszłych latach trochę wyraźniej się zmienić i otworzyć. Ale najwidoczniej na to większość obywateli nie jest przygotowana”.
Berlin wierzy w kontynuację dobrej współpracy – ogłosił podczas konferencji prasowej rzecznik niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Andreas Peschke. Nie wypowiedział się jednak na temat debaty dotyczącej dekretów Beneša. Wspomniał jedynie, że Berlin i Praga mają w tej sprawie inne opinie.

KONKURS CZESKOŚCI

Na Słowacji wybór Zemana jest oceniany pozytywnie. Stosunki między Bratysławą i Pragą poprawiły się w czasach, kiedy Zeman stał na czele rządu. Wspólnie ze słowackim premierem Mikulášem Dzurindą udało mu się w 2000 r. zakończyć siedmioletni spór o podział majątku po byłej Czechosłowacji. Słowacki prezydent zaprosił Zemana, który już wcześniej powtarzał, że jako prezydent w pierwszej kolejności odwiedzi Słowację.
Polski analityk Jakub Groszkowski z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z Ihned (portalem gazety „Hospodárské Nowiny”) zauważa, że Zeman, m.in. krytykując pomoc dla Grecji, nie będzie dla Unii Europejskiej łatwym partnerem. Według polskiego analityka, historyczne pierwsze bezpośrednie wybory przypominały konkurs czeskości. Zeman wygrał, bo pokazał się jako prawdziwy Czech. „Z przyjściem Miloša Zemana na Hrad poprawi się czeska polityka w stosunku do Brukseli. Jednocześnie nowa głowa państwa nie będzie bezproblemowym graczem, a dla wielu osób jego poglądy w ramach UE będą zaskakujące”, mówi Groszkowski. Już w przeszłości Zeman pokazał, że nie jest politykiem przytakującym w każdej sprawie. „Będzie wszystko konsekwentnie obserwować i będzie chciał wyrazić osobny pogląd. A ten nie musi być zawsze zgodny”.
W Polsce większość gazet z sympatią patrzyła na Karla Schwarzenberga. Czas poznać lepiej socjaldemokratę Zemana. Po Václavie Klausie chyba każda kandydatura to milowy krok w lepszym kierunku.

Wydanie: 6/2013

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy