Zgrana twarz rządu Kopacz

Zgrana twarz rządu Kopacz

W czasach gdy minister pisze kuriozalną, za to swoją wersję historii, a politycy, tak żarliwie wspierający na Majdanie część Ukraińców, nie przekazują im później na przeżycie złamanego grosza ze swoich apanaży, Platforma Obywatelska przeprowadza zadziwiającą operację. I to od razu na kluczowej postaci tej partii, czyli Ewie Kopacz. Od paru dni, już oficjalnie, twarzą jej rządu jest Michał Kamiński. Człowiek, który dla swoich licznych politycznych mentorów robił nawet więcej, niż mogli się spodziewać. Zwykle nie byli oni na tyle grymaśni, by wybrzydzać na kolejne wcielenia Kamińskiego – od ortodoksyjnego katolika do króla życia. Nie wybrzydzali również dlatego, że kilka osób powiązanych towarzysko potrafiło wmówić nieszczęsnym politykom, że bez sprawnych spin doktorów nie przeżyją. Bo nie wygrają wyborów i nie ograją konkurencji.

A kimże w polskim wydaniu jest spin doktor? Fachowcem od robienia wody z mózgu. Skutecznym w czasach, kiedy ludzie nawet nie przypuszczali, że można tak bezczelnie głosić największe brednie. Ale to się zmieniło. Dziś największą publicznością dla tych fachowców są czytelnicy tabloidów. Politycy zaczęli szukać bardziej finezyjnych metod komunikacji ze społeczeństwem. Nie wszyscy jednak. Część nie zrozumiała, że schyłek takich tuzów myśli jak wspomniany Kamiński, Kurski czy Hofman, jest nieuchronny. Tymczasem po Kamińskiego właśnie sięgnęła Platforma Obywatelska, partia, której wyraźnie się nie wiedzie i która wierzy, że anachroniczne i prostackie metody Kamińskiego pomogą jej odbudować poparcie społeczne. A mnie wierzyć się nie chce, że partia mająca przecież wielu kompetentnych ludzi może liczyć na coś takiego.

Czy poza PO ktoś jeszcze myśli, że dobrze mu zrobi Kamiński na szyldzie? Jest przecież dokładnie odwrotnie. Pokazać się publicznie z Kamińskim, to zarobić, jak mówił klasyk, plusy ujemne. Rozumieją to wszyscy – z małymi wyjątkami. Tyle że wśród tych wyjątków jest Ewa Kopacz. Ten, kto ją wepchnął na tę minę, z pewnością nie jest jej życzliwy. Ciekawi mnie, co teraz mądrale z PO powiedzą własnym wyborcom. Czy wierzą, że Kamiński, posługujący się w debatach kastetem i siekierą, może być wiarygodny dla myślącego słuchacza? Bo jeśli sądzą, że ciemny lud kupi te toporne teksty wygłaszane non stop przez tak niewiarygodnego polityka, to grzeszą obłudą. Pani premier może oczywiście współpracować, z kim chce. Także z Kamińskim. Jednak wówczas co wrażliwsi mogą sobie wybrać inne rozwiązanie. A topienie się z Kamińskim to byłaby jakaś szczególna perwersja.

Wydanie: 7/2015

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy