Zmęczenie niebezpieczne jak alkohol

Zmęczenie niebezpieczne jak alkohol

Mniej niż cztery godziny snu kierowcy to 11-krotnie większe ryzyko wypadku

Każdego roku zmęczeni kierowcy powodują na amerykańskich drogach 1,2 mln wypadków, w których średnio co godzinę ktoś ginie. „Senność za kierownicą powoduje więcej wypadków niż jazda po pijanemu”, przekonuje Matthew Walker w książce „Why we sleep” („Dlaczego śpimy”), która trafiła niedawno na listy bestsellerów w USA. Na poparcie tej pozostającej w kontrze do intuicji tezy autor przytacza wiele statystyk oraz argumentów. Zmęczony człowiek za kierownicą jest tak niebezpieczny, ponieważ – argumentuje profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley – ktoś, kto zasnął, całkowicie przestaje reagować. Jego samochód zmienia się w śmiertelne zagrożenie dla niego i innych.

Badania prowadzone na zlecenie waszyngtońskiej Fundacji na rzecz Bezpieczeństwa na Drogach AAA pokazały, że jazda po mniej niż pięciu godzinach snu trzykrotnie zwiększa ryzyko wypadku. Kiedy siadamy za kierownicę, chociaż spaliśmy mniej niż cztery godziny, ryzyko rośnie 11,5 razy. I stosunkowo mniej ważne jest to, że częściej zasypiamy za kierownicą. Zabójczy jest tzw. mikrosen.

David Dinges z Uniwersytetu Pensylwanii zbadał, jak niedosypianie wpływa na naszą koncentrację oraz zdolność reagowania. Zrobił to za pomocą prostych testów, w których zadaniem uczestników było reagowanie na zapalające się światełka – badany miał nacisnąć odpowiedni guzik. By sprawdzić, jak niewyspanie wpływa na szybkość reakcji, podzielono ludzi na cztery grupy. W trzech badani spali osiem, sześć lub cztery godziny na dobę. W ostatniej nie spali przez trzy doby. Okazało się, że nie wolniejszy czas reakcji był tutaj największym problemem. Było nim to, że uczestnicy momentami zupełnie przestawali reagować. Ich zmęczony mózg co jakiś czas odcinał świadomość na kilkanaście sekund.

Wystarczyła doba bez snu, by liczba takich epizodów wzrosła o 400%. Każda kolejna powodowała przyrost liczby mikrosnów w postępie geometrycznym. Sześć nocy, w czasie których spano po cztery godziny, wpływało na uczestników równie źle jak doba bez snu. Po 11 nocach zachowywali się tak, jakby nie spali przez dwie doby. Nawet sześciogodzinny sen przynosił podobne skutki. Po 10 nocach takiego snu mózg badanych wyłączał się równie często jak po całej nieprzespanej dobie. Co gorsza, żaden z nich nie był tego świadom. Po kilkunastu sekundach budzili się i jakby nigdy nic kontynuowali naciskanie guzików. Kilkanaście sekund na drodze bywa wiecznością, pisze Walker.

Chroniczne popadanie w mikrosen to przypadłość ludzi, którzy regularnie nie dosypiają. Ale zagrożenie stanowią też ci, którzy po prostu są zmęczeni. O tym, jak duże to niebezpieczeństwo, przekonują badania australijskie. Sprawdzano w nich m.in., po ilu godzinach bez odpoczynku kierowca ma równie ograniczoną zdolność reagowania i koncentracji jak ten, który ma we krwi 0,8 promila alkoholu (jeszcze na początku lat 90. tyle wynosiła tam jego dopuszczalna zawartość we krwi kierowcy – podobnie jest wciąż m.in. w Wielkiej Brytanii). Odpowiedź brzmi: po 19 godzinach. A czas reakcji oraz poziom koncentracji zaczynają gwałtownie spadać już po 15 godzinach. Kiedy zaś zmęczenie miesza się z alkoholem – jakość reakcji pogarsza się dramatycznie.

Według policyjnych raportów w 2016 r. w Polsce przyczyną 655 wypadków było zaśnięcie lub zmęczenie kierowcy. Spowodowało to śmierć 98 osób. To mniej więcej 25% liczby wypadków, do których doprowadzili pijani kierowcy i piesi. Perspektywa zaprezentowana przez znanego neurobiologa jest jednak nowa i wymagałaby zastosowania innej metodologii. Nie po to oczywiście, by dowodzić, że jest coś gorszego od jazdy pod wpływem. Ale by hasło „Piłeś? Nie jedź”, uzupełnić o inne: „Czeka cię podróż? Dobrze się wyśpij”. Tym bardziej warto, że jazdę po czterech godzinach snu – inaczej niż po alkoholu – uznajemy za coś normalnego.

Wydanie: 45/2017

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy