Znikające publiczne pieniądze

Znikające publiczne pieniądze

Oficjalnie wiadomo, że z kont Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego wypłynęło 50 tys. zł, ale mówi się nawet o 17 mln

„Dziękuję państwu za (…) wszystko, co robicie, abyśmy mogli realizować nałożone na nas cele. Dziękuję, że czynicie wysiłki w zakresie nadzoru nad transportem w Polsce, ale i także w segmencie systemu poboru opłat. To segment bardzo ważny, rozwijający się dynamicznie”, mówił na spotkaniu świątecznym 18 grudnia w siedzibie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury. Do tych podziękowań dołączył się Alvin Gajadhur, dyrektor GITD: „Dziękuję za państwa wysiłek i codzienne zaangażowanie. Liczę, że w przyszłym roku będziemy realizować nałożone na nas zadania na tak wysokim poziomie jak dziś”.

Żaden z panów nie zająknął się o aferze, która wybuchła na początku grudnia w centrali, tymczasem wszyscy w GITD szepczą o wypływie pokaźnych kwot z kont tej ważnej instytucji państwowej, podległej ministrowi Adamczykowi. Mówi się nawet o 17 mln zł, choć oficjalnie GITD informuje tylko o 50 tys. zł.

Dochodzenie w sprawie kradzieży prowadzi wydział do walki z przestępczością przeciwko mieniu Komendy Rejonowej Policji Warszawa III pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota. Chodzi o czyn z art. 287 par. 1 kk, co w tym wypadku oznacza przestępstwo komputerowe mające na celu „osiągnięcie korzyści majątkowej lub wyrządzenie innej osobie szkody”.

– Postępowanie prowadzone jest w sprawie, dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów. Gromadzony jest materiał dowodowy – informuje PRZEGLĄD prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Biuro Informacji i Promocji GITD ujawnia, że stwierdzono dokonanie przelewu 50 tys. zł na niezidentyfikowane konto, po czym zwolniono odpowiedzialne za to osoby i 6 grudnia zawiadomiono prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Wytransferowania 17 mln zł na zagraniczne konta GITD na razie nie potwierdza.

– Kiedy wykryto aferę, po cichu odwołano dyrektora biura dyrektora generalnego GITD oraz dwie inne osoby – twierdzi nasz informator. – To była ważna postać, jeden z zaufanych ludzi głównego inspektora Alvina Gajadhura.

Za czasów „dobrej zmiany” Gajadhur z rzecznika prasowego GITD awansował na szefa tej instytucji. – Ale przy pierwszej wpadce Adamczyk go poświęci. Tak już było przy negocjacjach z Kapschem (austriackim operatorem poboru e-myta – przyp. aut.). Gajadhur obawiał się, że za moment zostanie odwołany – komentuje inny nasz rozmówca związany w przeszłości z resortem infrastruktury.

Chodzi o kompromitujący dla ministra Adamczyka, GITD i samego Gajadhura raport Najwyższej Izby Kontroli z 2019 r. w sprawie przejmowania przez państwo od Austriaków systemu opłat na drogach. W grudniu 2017 r. zadanie to przekazano GITD. Inspektorzy NIK stwierdzili jednak, że przez sześć miesięcy 2018 r. GITD wyłącznie markował przygotowania do przejęcia i realizacji usługi e-myta, co było spowodowane brakiem odpowiednich kadr. Zdaniem NIK zbyt często zmieniano osoby odpowiedzialne za ten projekt. Brakowało też ludzi mających odpowiednie kompetencje. Skutek był taki, że dopiero w lipcu 2018 r. opracowano dokumentację, która pozwalała realizować w przyszłości usługę e-myta.

W sprawie kradzieży w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego próbowaliśmy się kontaktować z Ministerstwem Infrastruktury, któremu podlega GITD. Do momentu zamknięcia tego wydania PRZEGLĄDU kilkakrotne próby uzyskania komentarza nie powiodły się. Dostaliśmy tylko ustne zapewnienie, że takie stanowisko jest przygotowywane.

Fot. PAP/Jacek Bednarczyk


SPROSTOWANIE
Artykuł „Znikające pieniądze publiczne” (Przegląd z 30.12.2019 r.) zawiera nieprawdziwe informacje, tj.:
– nieprawdą jest, że z GITD „wypłynęło 17 mln”, potwierdzono utratę ok. 50 000 zł,
– nieprawdą jest, że GITD „nie potwierdza” utraty 17 mln zł, GITD informacji tej zaprzeczyło.

Alvin Gajadhur
Główny Inspektor Transportu Drogowego
Al. Jerozolimskie 94, 00-807 Warszawa


 

Wydanie: 1/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy