Zwyczajny stan nadzwyczajny

Zwyczajny stan nadzwyczajny

Władza gra według reguł nie konstytucyjnych, ale takich, które sama sobie zapisała w specustawie

Filip Dymitrowski – prawnik specjalizujący się w prawie konstytucyjnym

Czy specustawa koronawirusowa powinna zostać zastąpiona przez stan klęski żywiołowej określony w konstytucji? Są opinie – np. prof. Ewy Łętowskiej czy rzecznika praw obywatelskich – że specustawa jest sprzeczna z konstytucją. Rzecznik twierdzi, że ogranicza ona prawa i wolności tak jak stan klęski żywiołowej, którego jednak nie ogłoszono.
– Podzielam te opinie. Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, przewidzianego także na wypadek epidemii, byłoby jak najbardziej zasadne. Zgodnie z ustawą o klęsce żywiołowej organy władzy wykonawczej mogą np. zakazać prowadzenia określonej działalności gospodarczej lub je nakazać. Tak się dzieje już teraz, bo na mocy specustawy i rozporządzenia rządu z 31 marca zawieszono wykonywanie wielu rodzajów działalności usługowej. Tak daleko idących ograniczeń nie można ustanawiać bez wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

Dlaczego nie można?
– Konstytucja pozwala na ograniczanie praw i wolności przez wprowadzenie jednego ze stanów nadzwyczajnych (art. 228-234) oraz w trybie zwyczajnym, na mocy art. 31 ust. 3 – czyli ustawami ograniczającymi prawa i wolności w sposób nienaruszający ich istoty, proporcjonalny, związany z ważnym, konstytucyjnym interesem publicznym. Właśnie w tym zwyczajnym trybie od 2008 r. funkcjonuje Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, stosowana w kwestiach, które nie zostały uregulowane przez specustawę koronawirusową. Na jej podstawie minister zdrowia wprowadził stan epidemii. Specustawa idzie jednak dalej.

Skoro jednak jest ta specustawa, po co jeszcze wprowadzać nadzwyczajny stan klęski żywiołowej?
– W czasie stanu nadzwyczajnego i 90 dni po jego zakończeniu nie wolno m.in. przeprowadzać wyborów, skracać kadencji Sejmu, zmieniać konstytucji, ordynacji, kodeksu wyborczego. To bezpieczniki konstytucyjne ograniczające swobodę działań władzy. Stany nadzwyczajne, przewidziane w konstytucji, w tym stan klęski żywiołowej, są bowiem szczególną ścieżką na szczególne czasy – gdy zwykłe środki konstytucyjne okazują się niewystarczające. Podczas stanu nadzwyczajnego w celu zwalczenia zagrożenia zgadzamy się jako społeczeństwo na czasową rezygnację z części wolności i praw oraz przyznanie większych uprawnień organom władzy wykonawczej – ale pod pewnymi warunkami, jakimi są wspomniane bezpieczniki. Dziś mamy natomiast rozwiązania w istocie już nadzwyczajne, lecz bez zabezpieczeń konstytucyjnych, przewidzianych przez stan nadzwyczajny. W stanie nadzwyczajnym nie można by np. wprowadzić do kodeksu wyborczego głosowania korespondencyjnego. Tymczasem do specustawy koronawirusowej władza zapożyczyła tylko te przepisy dotyczące klęski żywiołowej, które są wygodne dla ustawodawcy – i wprowadzono je w niekonstytucyjnej formie.

Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej miałoby służyć de facto tylko zablokowaniu wyborów prezydenckich.
– Wybory prezydenta RP to kluczowa kwestia. Właśnie dlatego nie ma żadnego stanu nadzwyczajnego, choć obowiązują nadzwyczajne rozwiązania. Całe państwo miesiąc przed wyborami jest sparaliżowane, nie można prowadzić normalnej kampanii wyborczej, do kodeksu wyborczego wprowadzono zmiany niezgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego. Obywatele zostali postawieni w kuriozalnej sytuacji.

Nie uważa pan, że te kwestie są bez znaczenia dla większości Polaków?
– Dziś jesteśmy w stanie pójść na wiele kompromisów, by zyskać poczucie bezpieczeństwa. Ale dla obywateli, zwłaszcza przedsiębiorców, z pewnością nie jest obojętne to, że mogliby dostać odszkodowanie za szkody, jakie ponieśli w wyniku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Jeżeli jednak nie zostanie on ogłoszony, odszkodowań nie będzie. To praktyczna konsekwencja różnicy między stanem epidemii a stanem klęski żywiołowej. Dla władzy na pewno wygodniejsza jest obecna sytuacja, gdy gra ona nie według reguł konstytucyjnych, ale według reguł, które sobie sama napisała w specustawie.

Czy ktoś może kontrolować jej działania i reagować na ewentualne nieprawidłowości?
– W normalnych warunkach taką rolę odgrywałby Trybunał Konstytucyjny. Jak jednak wiemy, w ostatnich latach jego funkcjonowanie, delikatnie mówiąc, bardzo się zmieniło. To kolejny bezpiecznik konstytucyjny, który się przepalił. Brakuje teraz organu, który kompetentnie oceniłby, czy rozwiązania wprowadzane przez władzę są proporcjonalne i konieczne.

Fot. PAP/Leszek Szymański

Wydanie: 15/2020

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy