Jak się bronić przed manipulacją?

Jak się bronić przed manipulacją?

Szukając rzetelnej informacji, warto śledzić te media, które czerpią wiedzę od swoich reporterów w strefie konfliktu


Dr hab. Sławomir Śpiewak – profesor UJ, psycholog społeczny, pracuje w Instytucie Psychologii Stosowanej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, zajmuje się badaniami manipulacji i technik wywierania wpływu społecznego.


Czy lubimy wysiłek poznawczy, skoro tak łatwo dajemy się wkręcać, np. w fake newsy?
– W największym uproszczeniu: człowiek może przetwarzać informacje na dwa sposoby. Szybko, bezwysiłkowo, opierając się na znanych skryptach, schematach działania. Wtedy dzieje się to płynnie, towarzyszą temu pozytywne emocje i poczucie łatwości przetwarzania. Ale możemy też przejść na tryb bardziej wymagający. Amerykański psycholog Norbert Schwarz wykazał, że jeśli np. poprosimy ludzi o przeczytanie fragmentu tekstu, który jest napisany czcionką dobrze znaną, typu Arial, czyli łatwo nam coś przeczytać, rzutuje to na treść przeczytanej informacji. Przykładowo jeżeli informacja o leku i jego skuteczności wydrukowana jest czcionką łatwą do przeczytania, uznamy, że lek jest bardziej skuteczny, a jeśli czcionka jest trudna do odczytania, lekarstwo możemy uznać za mniej skuteczne. Ludzie zatem dokonują zniekształcenia poznawczego polegającego na tym, że łatwość, z jaką przetwarzają informacje, rzutuje na ocenę tej treści.

Dlatego łatwość przyswajania informacji ma znaczenie z punktu widzenia fake newsów?
– Tak, pseudoprawda przekazywana w fake newsach jest tak konstruowana, aby była atrakcyjniejsza, szybciej się przetwarzała. Dlatego mamy bardziej pozytywne odczucia w stosunku do tych informacji i wnioskujemy, że są prawdziwe. Struktura prawdziwej informacji jest złożona, bardziej rozbudowana, wymaga od nas wysiłku poznawczego, a to nie sprzyja jej przyjmowaniu. Łatwiej nam zatem wierzyć w sfabrykowane informacje, bo bardzo często są zgodne z naszymi przekonaniami. Problem jest zresztą bardziej złożony, bo dotyczy zarówno psychologii, jak i specyfiki mediów.

Wniosek: każda informacja powinna być podana przejrzyście.
– Tłumaczę moim studentom, ucząc ich pisać prace naukowe: jeśli napiszesz esej i jest on skonstruowany mętnie i zawile, a ktoś, kto go czyta, musi włożyć wysiłek w zrozumienie jego sensu, prawdopodobnie również nisko oceni jakość opisanych badań. Analogicznie, jeśli newsy są napisane w sposób przystępny, są łatwiej przyswajane. Ta łatwość może wpływać na to, że wyżej oceniamy ich wiarygodność.

Jakie są skuteczne metody wywierania wpływu społecznego? Bo teraz obserwujemy to zjawisko w nadmiarze – Putin swoje, Zachód swoje, każdy manipuluje swoją grupą docelową.
– Oczywiście, człowieka można zmanipulować przy użyciu technik manipulacji – one nie mają ograniczeń, wymagają tylko czasu i metody oraz podjęcia działań, które sprawią, że będą skuteczne. Termin postprawda (post-truth) stał się słowem roku 2016 według Oxford Dictionary, rok później nastąpił 365-procentowy wzrost użycia fake news według słownika Collinsa. Oba terminy są ze sobą powiązane, pierwszy oznacza, że obiektywne fakty mają mniejsze znaczenie niż opinie odnoszące się do emocji i personalnych przekonań, drugi dotyczy już przekazywanych w mediach informacji, które są nieprawdziwe, wzbudzają sensację, ale mają strukturę rzetelnych informacji prasowych.

Gdy jednak popatrzymy na historię, dezinformacja była zawsze. Tyle że w starożytności nie było mass mediów, dominował przekaz ustny, a jeżeli miał on postać fizyczną, to występował w formie afisza czy napisu na murze, do których dostęp był bardzo ograniczony. Skuteczność propagandy w XX w. radykalnie wzrosła z uwagi na rozwój mediów masowej komunikacji. Teraz, kiedy mamy internet, możliwość wpływania na innych ludzi jest nieograniczona. Przeciętny użytkownik Twittera ma ok. 700 obserwatorów, więc każda osoba może mieć wpływ na innych ludzi i rozpowszechniać informacje nieprawdziwe. Przykładowo szacuje się, że Donald Trump w ciągu 869 dni swojej prezydentury rozpowszechnił ok. 11 tys. fałszywych czy wprowadzających w błąd informacji. Mamy do czynienia z masową perswazją i propagandą, które trafiają do osób szczególnie podatnych. Musimy pamiętać, że media społecznościowe działają według algorytmów, które dopasowują informacje do osób podatnych na wpływy. Bo? Łatwiej zapamiętujemy i przetwarzamy informacje zgodne z tym, co myślimy.

Czyli m.in. w ten sposób umysł adaptuje się do wysiłku poznawczego?
– Problem adaptacji do wysiłku jest bardziej złożony. Badania, które prowadzę, pokazują, że krótkotrwały wysiłek poznawczy może zwiększyć naszą odporność na wpływ społeczny. Jednak w mediach społecznościowych informacja profilowana jest w taki sposób, by pasowała do specyfiki grupy docelowej. Przyswajanie tych informacji minimalizuje zatem niezbędny wysiłek poznawczy i sprzyja bezkrytycznemu przyjmowaniu powielanych w ten sposób treści. Podatność na informacje wynika też z przekazu emocjonalnego, z obecności obrazów, które często są nieprawdziwe, ale łatwe do przetworzenia, i skutecznie wpływają na działania ludzi. Dlatego teraz, w sytuacji tak gorącej, mamy zalew fake newsów.

To prawda. Na początku wojny z Ukrainą pojawiło się zdjęcie zakrwawionej kobiety i od razu zaczęto pisać, że jest ono z 2018 r., pokazuje wybuch gazu, ale to było autentyczne zdjęcie. Na początku pandemii zaś media dały zdjęcia trumien niby z Włoch, choć były one z wojny w Kosowie. Teraz też jest wysyp obrazów z innych wydarzeń niż wojna, przedstawianych jako ilustracje wojenne.
– Media starają się dołączać obraz, bo jest on łatwiej przetwarzalny. Badania pokazują, że obrazy są skuteczniejsze niż słowo, ludzie traktują je jako informacje bardziej wiarygodne. Dlatego osoby odpowiedzialne za przekaz wykorzystują obraz. Nawet za cenę rzetelności próbują dopasować obrazy do wyobrażeń. Dlatego na początku pandemii były te trumny, a teraz są zdjęcia z katastrof lotniczych i wybuchów. To zwiększa wiarygodność przekazu, nawet jeśli jest nieprawdziwy.

W mediach społecznościowych tkwimy w bańkach informacyjnych.
– Jak mówiłem, algorytmy mediów społecznościowych definiują ludzi na podstawie pewnych podobieństw i tworzą się bańki. Informacje są rozpowszechniane wśród ludzi, którzy je akceptują. Powtarzane wielokrotnie są uważane za wiarygodniejsze. Najlepszym sposobem na czerpanie wiedzy o świecie jest korzystanie ze sprawdzonych źródeł. Ale jak przekonać użytkowników mediów społecznościowych, żeby bazowali na sprawdzonych, wiarygodnych mediach? Ważne tu jest zaufanie. Fake newsy szerzą się, bo dziś jest kryzys autorytetów, ludzie mniej ufają osobom kompetentnym. Przez to, że do informacji tak łatwo dotrzeć, wydaje się nam, że łatwo je zweryfikować. To przekonanie powoduje podważenie zaufania do autorytetów, które przekazują informacje zgodnie ze swoją wiedzą.

Wysyp pseudoautorytetów mieliśmy w pandemii, np. lekarz z prawem do wykonywania zawodu zdobytym kilka miesięcy temu stał się autorytetem od wirusologii. Mieliśmy też Mamę Ginekolog o ogromnych zasięgach w społecznościówkach, tyle że bez specjalizacji ginekologicznej.
– To prawda, dlatego ciągle powinniśmy powtarzać, że trzeba ufać osobom wiarygodnym, przekazującym wiedzę zgodnie z jej aktualnym stanem. Kłopot w tym, że naukowcy zwykle są mniej pewni swojej wiedzy niż fałszywe autorytety. Tu mamy do czynienia z efektem Dunninga-Krugera: im mniejszą ktoś ma wiedzę w jakiejś dziedzinie, tym bardziej jest przekonany, że wie więcej. Ktoś przeczyta krótki artykuł albo książkę i wydaje mu się, że wie wszystko. Naukowiec, który pracuje nad daną problematyką, wie, że wnioskuje z pewnym prawdopodobieństwem, dlatego stara się być ostrożny, wypowiadając sądy.

Ciekawe jest zjawisko wysypu „ekspertów” w sytuacjach kryzysu. Teraz niemal każdy jest strategiem wojennym, choć jeszcze wczoraj był epidemiologiem.
– Przyszłość trudno przewidzieć jednoznacznie, nawet będąc generałem. Na marginesie, to generałowie przegrywają wojny; wypowiadane sądy powinny być ostrożniejsze. Osoby kompetentne i wiarygodne zwykle wypowiadają się z większą ostrożnością. Tu jest ogromna odpowiedzialność dziennikarzy, którzy powinni jak najsurowiej weryfikować informacje.

Właśnie tak trzeba postępować, gdyż rosyjski trolling przypuścił niesamowity atak na społecznościówki, jest wysyp kont bez osób fizycznych, bez historii, tworzonych za pomocą ukradzionej tożsamości itd.
– Rosjanie są znani z takich akcji. Manipulowali przy wyborach prezydenckich w USA i przy brexicie. Teraz różnica jest taka, że społeczność międzynarodowa zdecydowanie wspiera Ukrainę i trolling będzie miał ograniczony wpływ, chociaż nie można go bagatelizować. Psychologia działa przeciwko trollom, bo większość ludzi odczuwa podobnie jak mieszkańcy Ukrainy, nie jest podatna na proputinowskie fake newsy, gdyż nie pasują one do ich systemu przekonań. Na takie informacje mogą być jednak podatne osoby lubiące teorie spiskowe. Wszechświatowe spiski demaskowane są przez strony internetowe, na które warto zaglądać, np. Demagog.pl.

Krótko, co to jest drenaż poznawczy?
– Mówiąc o drenażu poznawczym, mówimy o zjawisku uwagi podzielnej. Umysł człowieka ma duże możliwości poznawcze, psychologia pokazuje jednak, że jeśli chodzi o przetwarzanie informacji, mamy dość ograniczone możliwości poznawcze. Bardzo często nasza uwaga nie radzi sobie z jednoczesnym przetwarzaniem informacji z wielu źródeł. Mówiąc o drenażu poznawczym, mówimy o sytuacji przeciążenia poznawczego.

Właśnie teraz znajdujemy się w takiej sytuacji.
– Tylko że mówiąc o przeciążeniu poznawczym, myślimy o trochę innym zjawisku, jakim są następcze efekty wysiłku. Inna jest sytuacja, gdy kierujemy autem i musimy odebrać telefon – to przykład drenażu, który wiąże się z podzielnością uwagi. Inna, gdy ktoś bardzo intensywnie nad czymś pracuje i po chwili musi się zająć czymś innym. Tu następcze efekty z jednej strony mogą nas mobilizować poznawczo, jeśli to jest wysiłek intensywny, ale krótki. Ale przedłużony stan wysiłku powoduje przeciążenie zdolności poznawczych i ulegamy zmęczeniu. Po jakimś czasie przechodzimy w tryb oszczędny, czyli nasz umysł posługuje się heurystykami, upraszcza sobie przetwarzanie informacji i stara się reagować z wykorzystaniem narzędzi, którymi dysponuje.

I znów dochodzimy do fake newsów.
– Tak, bo gdy jesteśmy bardziej zmęczeni albo przeładowani, jest większe prawdopodobieństwo, że będziemy bardziej podatni na informacje, które mają prostszą strukturę, pasującą do naszego systemu przekonań, łatwiej nam ją przetwarzać, więc staje się dla nas bardziej wiarygodna. Co ciekawe, fake newsy często są dla nas atrakcyjniejsze. Amerykański psycholog Brad Sagarin z zespołem przeprowadził eksperyment, w którym sprawdzał, jak ludzie reagują na fałszywe autorytety w reklamach: aktor przebrany za lekarza namawia do przyjęcia suplementu albo ekspert nie z danej dziedziny namawia ludzi do czegoś. Potem pokazywał reklamy z rzeczywistym lekarzem czy ekonomistą informującym o czymś. Okazało się, że reklamy niemerytoryczne są bardziej atrakcyjne, ludzie bardziej im wierzą.

Czy są skuteczne metody uodparniania na to?
– Trening, pokazanie ludziom, jak łatwo ulegają tego typu dezinformacji, manipulacji. Gdy zdają sobie sprawę z zagrożenia, starają się krytycznie analizować informacje.

Trzeba więc społeczeństwu pokazywać mechanizm manipulacji.
– Koniecznie. Bardzo ważne jest uświadamianie, pokazywanie przykładów wiarygodnych mediów, które mają zasoby finansowe, żeby weryfikować informacje, i takich, które powielają fake newsy. Ale wpadki zdarzają się nawet najlepszym.

Bogata TVP na początku wojny analizowała strategie ataku lotniczego na Ukrainę, a to była gra komputerowa.
– Niestety, rzetelność mediów jest kwestią kluczową w budowaniu zaufania. Szukając rzetelnej informacji, warto śledzić te media, które czerpią wiedzę od swoich reporterów w strefie konfliktu.

Na koniec wypunktujmy, jak się bronić przed fake newsami.
– Przede wszystkim zdobywać informacje z wiarygodnych źródeł. Są również strony demaskujące dezinformację. Łatwo wrzucić hasło w wyszukiwarkę. Ważne jest sprawdzanie informacji w kilku źródłach. Jeśli potwierdzają się, możemy wierzyć, że tak właśnie jest.

Fot. Shutterstock

Wydanie: 12/2022

Kategorie: Kraj, Wywiady

Komentarze

  1. W A Zdaniewski
    W A Zdaniewski 16 marca, 2022, 21:27

    Nie korzystam z fejsbuków, (telefon starego typu służy mi do rozmowy i SMSów), nie czytam głupot, natomiast polecam wydawców niezależnych od nacisków korporacyjnych i rządowych. Są to:

    1. Truthout
    2. CounterPunch
    3. TeleSur
    oraz szereg innych poza kontrolą propagandowych instytucji. Ale musicie znać jęz. angielski.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy