Jak wprowadzono w Polsce OFE

Ta książka wywoła szok! Amerykański profesor ujawnił, czym i jak bankierzy przekonali naszych polityków, związkowców i dziennikarzy do OFE

W toczącej się w Polsce debacie w sprawie zmian w otwartych funduszach emerytalnych (OFE) warto się odwołać do niezwykle interesującej książki „Prywatyzacja emerytur. Transnarodowa kampania na rzecz reformy zabezpieczenia społecznego”, która ukazała się w 2008 r. w wydawnictwie Uniwersytetu Princeton w Stanach Zjednoczonych. Jej autorem jest prof. Mitchell A. Orenstein (Johns Hopkins University)*. W publikacji obszernie przedstawiono przyczyny, mechanizmy i sposoby wprowadzenia przymusowego kapitałowego filara systemu emerytalnego w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej oraz w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Szczególna uwaga została poświęcona roli, jaką odegrał tu Bank Światowy wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym oraz amerykańska USAID (US Agency for International Development), a także OECD i inne organizacje międzynarodowe. W opinii Orensteina, podmioty te stworzyły swego rodzaju koalicję, która w ramach dobrze zorganizowanej kampanii rozpowszechniała w świecie ideę prywatyzacji emerytur.
W 1994 r. BŚ opublikował raport „Averting the Old Age Crisis”, w którym zdecydowanie propagowano koncepcję sprywatyzowania przynajmniej części systemu emerytalnego. Orenstein wskazuje (s. 76), że była to radykalna zmiana w porównaniu z tezami zawartymi w dokumentach Banku Światowego, publikowanych do tego czasu, w których ostrzegał on, że taka prywatyzacja nie rozwiązuje fundamentalnych problemów dotyczących systemów emerytalnych w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.
W całej kampanii BŚ na rzecz ustanowienia przymusu oszczędzania na emeryturę w prywatnych instytucjach finansowych eksponowano cel w postaci ograniczenia negatywnego wpływu zmian demograficznych na wysokość przyszłych emerytur i wiele innych celów dotyczących rozwoju gospodarczego. Zastanawiając się nad rzeczywistymi przyczynami ustanowienia obowiązkowego filaru emerytalnego, Orenstein wskazuje, że międzynarodowe instytucje finansowe i korporacje wielonarodowe, zajmujące się zarządzaniem prywatnymi funduszami emerytalnymi, bardzo się interesowały stworzeniem w różnych krajach dużej puli oszczędności z przymusowo pobieranych środków publicznych (s. 79). Doświadczenia reformy chilijskiej pokazały, że zarządzanie tymi pieniędzmi może stanowić

atrakcyjne źródło zysków

dla wielkich międzynarodowych firm ubezpieczeniowych i banków. Od 1994 r. BŚ bardzo się zaangażował w promowanie tego rodzaju reformy.
Ważnym instrumentem wprowadzania przymusowego filara kapitałowego była polityka pożyczkowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. I tak np. jednym z warunków udzielenia Argentynie w 1992 r. pożyczki w wysokości 40 mld dol. przez MFW było sfinalizowanie prywatyzacji emerytur w tym kraju. Ponadto Bank Światowy w latach 1996-1997 udzielił Argentynie pożyczek w wysokości 320 mln dol., by wesprzeć realizację reformy emerytalnej (s. 152). Orenstein stwierdza, że BŚ, MFW i regionalne banki rozwoju udzielały często pożyczek i pomocy różnym krajom, pod warunkiem że wprowadzą one prywatyzację emerytur. Z drugiej strony, instytucje te zapewniały pożyczki na sfinansowanie luki w finansach publicznych, powstałej z powodu skierowania do prywatnych instytucji części składek emerytalnych, tak by można było wypłacać bieżące emerytury (s. 89).
Orenstein wskazuje, że silnej presji ze strony tych instytucji oparły się jedynie nieliczne kraje wytypowane do wprowadzenia obowiązkowego filara kapitałowego. Te kraje to: Wenezuela, Słowenia oraz Korea Południowa (s. 154). Według opinii Orensteina, Korea jest przypadkiem, który pokazuje, że przywódcy w dużym i bogatym kraju mają siłę, by oprzeć się polityce transnarodowych podmiotów (s. 156). Z całej książki wynika ogólna refleksja, że na celowniku tych podmiotów znalazły się kraje o średnich dochodach, przeżywające różne problemy gospodarcze i uzależnione od międzynarodowej pomocy finansowej. Bank Światowy i inni transnarodowi aktorzy w zasadzie nie próbowali wprowadzić przymusowego filara kapitałowego w krajach o małych dochodach (niski poziom płac i składek), a także w krajach wysoko rozwiniętych. W odniesieniu do tych ostatnich trudno bowiem było znaleźć jakieś skuteczne instrumenty oddziaływania na rządzących (s. 162). Orenstein odwołuje się do badań pokazujących, jak wielkie straty poniosły pierwsze pokolenia emerytów otrzymujących świadczenia z przymusowych prywatnych funduszy w krajach Ameryki Łacińskiej. Istotną przyczyną tych strat okazały się wysokie opłaty pobierane przez instytucje finansowe zarządzające funduszami. Opłaty te stanowiły niesprawiedliwe obciążenie indywidualnych oszczędności emerytalnych i spowodowały utratę dużej części dochodu należnego emerytowi (s. 82).
W książce szczegółowo scharakteryzowano mechanizm i poszczególne etapy prywatyzowania emerytur. I tak najpierw Bank Światowy, a także inni tzw. transnarodowi aktorzy, starali się zidentyfikować kraje mogące być obiecującymi kandydatami do wprowadzenia obowiązkowego kapitałowego filaru emerytalnego, oraz przedstawicieli władz tych krajów, mających „polityczną wolę” przeprowadzenia reform (s. 87). Jedną z metod stosowanych do tego celu było zapraszanie tych przedstawicieli na konferencje i seminaria na temat prywatyzacji emerytur, organizowane zazwyczaj na najbardziej znanych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych. Orenstein wskazuje, że tym sposobem Bankowi Światowemu łatwiej było stwierdzić, które kraje myślą poważnie o reformie emerytalnej, i zrekrutować przy tej okazji sojuszników do jej realizacji. Dzięki dużej liczbie tych seminariów, zorganizowanych przez BŚ, udało się przeszkolić

tysiące oficjalnych przedstawicieli

z wielu państw w kwestii prywatyzacji emerytur (s. 87). Drugi etap następował po tym, jak zasiana uprzednio idea tej prywatyzacji zainteresowała decydentów w jakimś kraju. Następnym wyzwaniem było przeszkolenie krajowych ekspertów w kwestiach organizacji funduszy, ich regulacji i nadzoru nad ich działalnością.
Orenstein zwraca uwagę na dyskusje, które toczyły się na początku lat 90 zarówno w BŚ, jak i MFW odnośnie do źródeł finansowania przymusowego filara kapitałowego, oznaczającego w praktyce wyjęcie części składki emerytalnej z budżetu i w efekcie niedostatek środków na bieżące emerytury. Obie organizacje miały świadomość, że filar ten wymaga poważnego zadłużania się przez rządy, co może stanowić istotny problem dla krajów mających już wysoki dług. Ostatecznie zwolennicy tego filara zaczęli propagować ideę, że nie tworzy on takiego problemu, gdyż powoduje jedynie zamianę zobowiązań państwa wobec przyszłych emerytów w ramach systemu repartycyjnego, czyli tzw. długu ukrytego na dług jawny (s. 83). Zwolennicy ci pominęli więc fakt, że dług jawny wymaga zaciągania przez państwo pożyczek już teraz i płacenia od nich odsetek, podczas gdy dług ukryty stanie się wymagalny za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, i to nie w całości, lecz stopniowo, wraz z upływem lat bycia na emeryturze przez daną osobę. Zatem w imię korzyści osiąganych przez instytucje finansowe z prywatyzacji emerytur transnarodowi aktorzy wymyślili i rozpowszechniali argument odnośnie do długu ukrytego, nie bacząc, że lawinowo narastający dług jawny z powodu przymusowego filara kapitałowego prowadzi kolejne kraje do bankructwa.
Orenstein wykazał się dużą wnikliwością badawczą, charakteryzując proces wprowadzenie OFE w Polsce. Warto zwrócić uwagę na kilka istotnych faktów przedstawionych w książce:
l Z rozważanych w Polsce kilku koncepcji reformy emerytalnej ostatecznie do realizacji została przyjęta koncepcja, której opracowanie sponsorował Bank Światowy (s. 113). BŚ oddelegował do Polski przedstawiciela, który stanął na czele Biura Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Systemu Zabezpieczenia Społecznego. Po wykonaniu misji w Polsce powrócił on do BŚ na znaczące stanowisko. Orenstein podkreśla, że biuro uzyskało z BŚ wszelkie niezbędne zasoby finansowe i techniczne, potrzebne, by przekonać potencjalnych sojuszników proponowanych rozwiązań i udaremnić wysiłki oponentów. Fakt, że Bank Światowy umieszczał swoich ludzi w najważniejszych biurach rządowych, wskazuje na to, jak bardzo instytucja ta była w stanie wpływać na proces reformy w różnych krajach (s. 117). W książce pokazano, jak udało się zyskać poparcie najważniejszych polskich polityków dla koncepcji przymusowego filara kapitałowego.
l Różnorodne działania zostały podjęte przez BŚ, by uzyskać poparcie dla idei prywatyzacji emerytur ze strony organizacji pracodawców i kierownictwa związków zawodowych. W odniesieniu do tych drugich istotna okazała się m.in. obietnica odnośnie do tworzenia przez związki własnych funduszy emerytalnych, co w opinii Orensteina, pokazało związkom „jasny interes biznesowy w reformach” (s. 119).
USAID przekazała 1,4 mln dol. na sfinansowanie wielkiej kampanii publicznej promującej OFE, podjętej w kwietniu 1997 r. W pierwszej fazie tej kampanii skupiono się na tworzeniu ogólnego obrazu reformy i skierowano informacje do związków zawodowych, pracodawców, liderów politycznych i mediów. Realizowane były seminaria edukacyjne, dostarczano materiały propagandowe. Ważnym elementem kampanii były wizyty studyjne w różnych krajach, zorganizowane dla dziennikarzy, parlamentarzystów i przedstawicieli rządu, wskazanych przez Biuro Pełnomocnika Rządu (s. 123). Orenstein zauważa, że granty przyznane członkom rządu, parlamentarzystom i dziennikarzom w celu sfinansowania ich wizyt studyjnych w Chile, Argentynie i innych krajach, zwiększyły efektywność tych osób w przekazywaniu informacji na temat prywatyzacji emerytur. W wielu przypadkach wizyty spowodowały, że sceptycy stali się zwolennikami tej prywatyzacji (s. 127). W przypadku Polski takie wycieczki, jak wskazuje Orenstein, stanowiły

największy koszt w kampanii

finansowanej przez USAID, ale miały duży wpływ na zmiany poglądów uczestników (s. 91). W książce przedstawiono nazwiska osób oraz nazwy instytucji aktywnie działajacych na rzecz wprowadzenia OFE, jak i tych, które starały się nie dopuścić do ustanowienia funduszy.
l W połowie 1998 r., przy wsparciu w wysokości wielu milionów dolarów z USAID, utworzony Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (UNFE) (s. 124). Orenstein wskazuje, że w czasie, gdy USAID zajmowała się UNFE, Bank Światowy koncentrował wysiłki na wprowadzaniu zmian w ZUS. Te działania USAID, jak i BŚ, według autora, trwały kilka lat i kosztowały miliony dolarów z pieniędzy transnarodowych donatorów (s. 128).
l Drugi etap kampanii finansowanej przez USAID rozpoczął się w październiku 1998 r., a jego intensywna faza była w pierwszych miesiącach 1999 r., kiedy kluczowe znaczenie miały reklamy telewizyjne i ulotki informacyjne rozesłane z rachunkami telefonicznymi (s. 127).
Podsumowując reformę emerytalną w Polsce, Orenstein wskazuje na głęboką ingerencję Banku Światowego i USAID w jej ukształtowanie i wprowadzenie w życie, w tym poprzez finansowanie zespołów reformujących oraz wszelką pomoc finansową i techniczną. Pozwoliła ona pozyskać zwolenników i zmienić preferencje decydentów (s. 129).
Książka prof. Orensteina stanowi bardzo dobrze udokumentowaną analizę procesu wprowadzania przymusowego filara kapitałowego i rolę, jaką odegrały w tym organizacje i korporacje międzynarodowe. Silne zaangażowanie tych podmiotów w ustanowienie tego filara jest też przyczyną dotychczasowych trudności krajów, które chciały ograniczyć czy zlikwidować obowiązkowe fundusze emerytalne. Kraje te, po tym, jak ogromnie zadłużyły się z powodu tych funduszy, są jeszcze bardziej uzależnione od dobrej woli transnarodowych aktorów niż kiedyś. Tłumaczyć to może np., dlaczego MFW sprzeciwił się w 2010 r. próbie likwidacji OFE podjętej w Bułgarii.
Wyjście z tej pułapki nie jest łatwe. Bez determinacji rządzących i zrozumienia problemu przez społeczeństwo nie da się wprowadzić potrzebnych zmian. Recenzowana książka, bardzo prosto i przejrzyście napisana, może stanowić interesującą lekturę dla wszystkich osób chcących poznać kulisy wielkiej operacji, jaką było wprowadzenie OFE w Polsce i innych krajach.

Autorka jest profesorem zwyczajnym w Szkole Głównej Handlowej oraz Uczelni Łazarskiego w Warszawie

* Privatizing Pensions. The Transnational Campaign for Social Security Reform, Princeton University Press, Princeton, N.J. 2008

Kategorie Opinie

Komentarze

  1. Solumpik
    Solumpik 1 marca, 2011, 21:42

    Czy istnieje możliwość umieszczenia chociażby w formie cytatu – nazwisk osób i nazwy instytucji lobbujących na rzecz wprowadzenia w Polsce OFE – wymienionych w książce A. Orenstein: „Privatizing Pensions. The Transnational Campaign for Social Security Reform”. Czy omawiana książka jest dostępna w oryginale lub będzie przetłumaczona na język polski i czy jest przewidziana jej polskie wydanie? Chyba warto upowszechniać treści zawarte w tej publikacji!

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jcygan
    Jcygan 2 marca, 2011, 20:11

    Proponuję zalecić jako obowiązkową lekturę posłom SLD. Można do tego dołączyc książkę Amerykańskiego uczonego Prof.K. Poznańskiego pt. Prywatyzacja wielki przekręt.
    A swoja drogą czemu ten biedny polski lud tak się daje okradać i to w zasadzie bez szemrania.
    Pozdrawiam
    Jerzy Cygan
    jc

    Odpowiedz na ten komentarz
    • ollo
      ollo 22 września, 2014, 21:21

      Zapytaj pana za ktorego rzadow zostalo wprowadzone OFE i dobrze przejrzyj jego dalsza kariere ;).

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. Johny
    Johny 4 marca, 2011, 15:06

    Przecież o tej książce pierwszy pisał prof. Gwiazdowski z Centrum Smitha! Też Oręziak… wyznawczyni teorii spiskowych. Jest taka jedna partia odpowiednia dla pani profesor.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. tadeuszn1
    tadeuszn1 8 marca, 2011, 10:05

    Bardzo łatwo wytypować osoby lobbujące OFE, wystarczy słuchać ostatnich sporów w łonie rządu, NBP czy też pana z Rady Nadzorczej ZUS reprezentującego Lewiatana (pracodawcy prywatni). Świadomie nie używam nazwisk bo poco mi ten kłopot.Jeżeli wybrańcy Narodu nas sprzedali to chociaż popierajmy Panią minister Fedak, która stara się zmniejszyć wyrzucane pieniądze na utrzymanie dużej infrastruktury i wielu cwaniaków.

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. emeryt59
    emeryt59 8 marca, 2011, 21:35

    2,5 roku temu o „potworku” OFE próbowałem nagłośnić sprawę w wielu mediach drukowanych i elektronicznych. Oprócz tygodnika NIE nikt się tym nie zainteresował. Ludziom „nawciskano” kitu jakie to będą mieli kokosy z powodu powstania OFE i wielu w to uwierzyło. Do dobrego tonu należało i należy „psioczyć” na ZUS który robi jednak dobrze to co do niego należy. Ma potknięcia ale kto ich nie ma?Instytucje typu ZUS wymyślił nie byle kto bo sam kanclerz Bismarck. Tylko zawsze coś w nim psuja rożnego rodzaju miernoty finansowe. A Bismarck to jednak „łeb kanclerski” i kudy wielu „niezależnym” ekonomistom do niego. Mam nadzieję że rząd ten doprowadzi nie do modyfikacji OFE lecz do zmiecenia go z powierzchni ziemi a jego zarządców rozgoni na cztery strony świata. Tylko do tego potrzebne wsparcie mediów i społeczne a nie oglądanie się na „niezależnych” finansistów ktorzy mają w tym interes aby OFE pozostały. Toż tam jest tyle „bezpańskich” pieniązków do zgarnięcia. Po co mają się marnować albo służyć jakimś tam emerytom. Emerytami niech się martwi państwo i grabarze z klechami do spółki.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Stefan
      Stefan 10 marca, 2011, 12:58

      Całkowicie popieram powyższą wypowiedź. Mnie to już nie dotyczy ale dla dobra moich dzieci OFE nie powinny istnieć w obecnej postaci. Przykro, że o nas obywatelach decydują osoby które mają za nic dobro ogółu. Jednocześnie ta sprawa jest przykładem co mogą zrobić z ludźmi pieniądze, niezależnie od stopni naukowych i zajmowanych pozycji. Coś nam ta demokracja ostatnio jakoś bokiem wychodzi. Zdaję sobie sprawę, że myślenie boli ale czasami przydałoby się choć trochę rozsądku i poczucia odpowiedzialności za współobywateli. I naprawdę nie wszystko co jest państwowe jest złe. Są dziedziny gdzie państwo jest jedynym gwarantem dobra obywateli.

      Odpowiedz na ten komentarz
  6. Kazimierzak Mieczysław (Mieczsilver)
    Kazimierzak Mieczysław (Mieczsilver) 9 marca, 2011, 09:10

    O nędzy utopii GATT i globalnego wolnego handlu pisał Jams Goldsmith.Polskie wydanie z wywiadem jaki przeprowadził z autorem Radek Sikorski ukazało się w roku 1995.
    Niestety były minister od wojny,a obecnie od wojennych spraw zagranicznych z tego wywiadu niewiele rozumiał.Chyba trzeba zgodzić się z tezą,że wszystkie kryzysy mają swój początek gdy handlowcy biorą gorę nad wytwórcami.Można i inaczej kiedy szkoła biznesu bierze górę nad szkołą ekonomii to jest oszczędnego gospodarowania.

    Odpowiedz na ten komentarz
  7. piglowacki
    piglowacki 9 marca, 2011, 22:51

    Michał Rutkowski … pierwszy dyrektor biura pełnomocnika rządu do spraw reformy systemu zabezpieczenia społecznego w Polsce (1996-97).

    … W 1996 roku Rutkowski wziął urlop z Banku Światowego i powrócił do Warszawy aby objąć przywództwo grupy reformatorów (m.in. Marek Góra, Wojciech Misiąg, Aleksandra Wiktorow, Andrzej Bratkowski, Agnieszka Chłoń-Domińczak, Krzysztof Pater, Ryszard Petru) przygotowującej nowatorską reformę systemu emerytalnego w Polsce, zakładającą m.in. odejście od tradycyjnego repartycyjnego systemu zdefiniowanego świadczenia na rzecz nowoczesnego i długookresowo stabilnego systemu zdefiniowanej składki z istotnym filarem kapitałowym obsługiwanym przez prywatne fundusze emerytalne. Z poparciem ówczesnych pełnomocników rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego, Andrzeja Bączkowskiego i Jerzego Hausnera oraz ministrów finansów Grzegorza Kołodko i Marka Belki pierwsza część pakietu reform została przegłosowana przez Parlament RP w 1997 roku, a druga część w 1998 roku (z Ewą Lewicką jako pełnomocnikiem, Leszkiem Balcerowiczem jako ministrem finansów i Markiem Górą jaką następcą Rutkowskiego jako dyrektor biura pełnomocnika rządu ds. reformy zabezpieczenia społecznego), otwierając drogę do wprowadzenia nowego systemu emerytalnego w Polsce z dniem 1 stycznia 1999 roku. …

    więcej:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Rutkowski_%28ekonomista%29

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Bilobil
      Bilobil 18 września, 2012, 22:37

      90% uwag jest prawidłowych, ale 10% wątpliwych. Z moich poszukiwań wynika, że podczas rządu Cimoszewicza, (Kołodko, Hausner, Belka) uchwalono tylko, że 10% z każdej prywatyzacji będzie szło na fundusz reformy systemu ubezpieczeń społecznych, oraz ustawę o pracowniczych programach emerytalnych, które są bardzo popularne wszędzie na świecie, natomiast w Polsce zostały całkowicie zignorowane, bo zostawiają pieniądze w firmie, a nie w banku. Uchwalono też ustawę o otwartych funduszach emerytalnych, jednak artykuł 7 tej ustawy mówi, że „Ustawa nie narusza przepisów innych ustaw, które przewidują wypłatę świadczeń
      pieniężnych w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego.”
      Jest to więc zasadnicza różnica w stosunku do reformy Buzka, bo ustawy z 1997r tworzą dodatkowe, dobrowolne fundusze, funkcjonujące równolegle z ZUS-em. Poza tym, w czasie kiedy uchwalano te ustawy, Grzegorza Kołodko nie było już w rządzie Cimoszewicza. Wikipedia czasami kłamie.

      Odpowiedz na ten komentarz
  8. sok
    sok 10 marca, 2011, 00:51

    Pobiezna lektura artykułu , daję mi podstawy do zadania kilku pytań ?
    1. Kto zainteresuję się wreszcie udziałem naszych niedoszłych Noblistów w tym szwindelku ?

    Są to skutki tzw. zagranicznych stypendiów , naszych wielkich ekonomistów

    Bielecki już się do tego szwindelku , poniekąd przyznał !!!
    2. Dlaczego Tusk zdecydował się na obecny ruch , który trochę chce ograniczyć ten szwindelek ?
    3. Skąd w niedawnej przeszłosci, o tym szwindelku wiedział Niejaki Lepper , który otwarcie grzmiał z Trybuny sejmowej na ten temat

    4. kto stał za atakiem na jego tezy , kto chciał z niego zrobić oszołoma ?

    A tak nawiasem mówiąc , Lepper to kumaty chłopina ,nawet jak nie ma matury !!!

    Ma natomiast kilka dr. honoris causa i to swiadczy o jego pozycji wśród wielu Polaków.

    Szkoda ,ze dał się wrobić w aferki , szyte grubymi nicmi . na szczęście wyroki są na razie nieprawomocne !!!

    Będzie ciekawy ubaw , jak to wszystko wyjdzie na swiatło dzienne i dotrze do większej ilości Polaków, którzy dali się nabrać czarodziejom , o emeryturach na Karaibach !!!

    Odpowiedz na ten komentarz
  9. ktos kto to czytal
    ktos kto to czytal 10 marca, 2011, 14:58

    Lepper ciemny nie jest, ale geniuszem tez nie jest. przypadek samoobrony swiadczy jedynie o tym, ze to dziecko sluzb specjalnych podobnie jak platforma (lepper wiedzial o talibach w klewkach, wiedzial o balcerowiczu, wiedzial o wielu wielu sprawach, chcial kasy z rezerw). byc moze stad konflikt na linii balcerowicz – tusk. tusk podobnie jak lepper wymyka sie spod kontroli. po jest rozdarta, z jednej strony naciski bś, mfw i banku w bazylei (brm), z drugiej strony idee agentow sluzacych kiedys w imie dobra komunizmu i problemy z samodzielnym rzadzeniem.

    Odpowiedz na ten komentarz
  10. Krystian
    Krystian 11 marca, 2011, 14:48

    Zastanawia mnie tak pobieżna analiza i krytyka OFE. Same w sobie OFE nie są złe. Inaczej tak samo trzeba by ocenić funkcjonowanie całego rynku kapitałowego. Zgadzam się z tym, że ramy funkcjonowania OFE nie są idealne, ale istota ich działalności, wg mnie, jest korzystna. Dlaczego?
    – ZUS fizycznie pieniędzy nie ma i nie wiadomo co będzie z moją emeryturą za kilkanaście/-dzesiąt lat;
    – ZUS nie mając pieniędzy nie może ich inwestować chociażby po to aby niwelować ujemny wpływ inflacji, a emerytury i tak od zawsze były za niskie i ludzie na nie narzekali, Re- i waloryzacje nigdy nie są w stanie i nigdy nie będą żadną rekompensatą;
    – funkcjonowanie OFE nie wpływa na obniżenie bieżącej konsumpcji gospodarstw (nie wymaga ponoszenia dodatkowych środków)
    – WIELKIM BŁĘDEM było (i to jest właśnie przekrętem) zezwolenie na tak wysokie opłaty za przyjmowanie składek (dystrybucyjnej) zmniejszającą istotnie alokację składem. Istnienie opłata za zarządzanie jest uzasadnione, jednak trudno np sobie wyobrazić sytuację, że potencjalny deponent PŁACI bankowi za przyjęcie jego pieniędzy na lokatę? Tym bardziej jeśli dla niektórych sytuacja taka byłaby nie do uniknięcia (obligatoryjna).
    I o tym trzeba głośno mówić a nie generalizować, że OFE są złe.

    To oczywiście nie wszystkie argumenty tylko wybrane…

    … ale książkę z chęcią przeczytam.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Bilobil
      Bilobil 23 kwietnia, 2011, 13:27

      Same OFE są złe, ze swojej zasady. OFE to zwykły neokolonializm! Jak uruchomisz swoje szare komórki, to sobie w Excelu policzysz, że OFE to wyprzedaż Polski w tempie około 2% rocznie. Tyle, że po drugiej stronie nie ma państwa, które można oskarżyć, tylko „niezależne instytucje finansowe, np Bank Światowy, od którego działalności rząd USA się odcina.
      Nie jestem większym fachowcem w tej dziedzinie od Leppera, ale prowadzę blog „Tajemnice OFE”, gdzie próbuję coś wyjaśnić.
      Tusk nie zdecydował się na skasowanie OFE tylko z jednego powodu: nie chce skandalu w Parlamencie Europejskim w czasie polskiej prezydencji w UE. Inaczej mówiąc chroni Buzka. Ale nie da się tego robić wiecznie.

      Odpowiedz na ten komentarz
  11. Krystian
    Krystian 11 marca, 2011, 14:57

    p.s. a kto uwierzył w reklamy OFE ten sam sobie winien i niech się zapisze do grup wsparcia razem z tymi co to kupili proszek a on niestety nie wybielił bluzki, nabyli jedyny w swoim rodzaju jogurt, który nie wzmocnił odporności organizmu, czy weszli w posiadanie produktu o najwyższej jakości za 1/20 ceny odpowiedników…

    zadanie OFE było minimalizować wpływ niekorzystnych oddziaływań na nie GWARANTOWAĆ złote góry… to, delikatnie mówiąc, nadinterpretacja. Jakże częsta wśród społeczeństwa, które oczekuje i wierzy, że można otrzymać wiele za przysłowiowy grosz…

    Odpowiedz na ten komentarz
  12. Mazak
    Mazak 15 marca, 2011, 23:10

    To jest to co kazdy Polak musi uslyszec:
    http://finanse.wp.pl/kat,104544,title,Rybinski-chce-pozwac-rzad,wid,13208105,wiadomosc.html

    Zeby chociaz 50 % zrozumiala juz bysmy mieli tlumy na ulicach

    Odpowiedz na ten komentarz
  13. kazpolski
    kazpolski 16 marca, 2011, 11:16

    Teorie spiskowe nadal są atrakcyjne, ale wierzy w nie – tka jak w kriopijców kapitalistow – kilka procent ludzi. Zwolennicy likwidacji OFE niech się najpierw zastanowią nad innymi sposobami uzyskania minimalnej emerytury gdy na 1 emeryta będzie przypadać 1 pracujący, a ZUS będzie wypłacać emeryturę w wysokosci 10% przeciętnego wynagrodzenia, jesli w ogóle starczy pieniędzy ze składek i budżetu na coś więcej niż leczenie staruszków.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Bilobil
      Bilobil 23 kwietnia, 2011, 13:50

      Zanim zaczniesz się zastanawiać, co będzie, porównaj wydajność pracy dzisiejszych fabryk z tymi sprzed pół wieku. A jak całą pracę fizyczna przejmą Roboty, to co będzie? Inne kraje już wiedzą, włączyły składkę ZUS do podatku i finansują emerytury z budżetu. Inne „oskładkowały” na ubezpieczenia społeczne wszystkie dochody: VAT, Cła, „Belkę”.
      Wiara, że można finansować emerytury ze składek jest zwykłą naiwnością. Ale też zwykłą hipokryzją jest twierdzenie, ze państwa nie stać na wypłacanie emerytur. Państwo na to stać, tylko nie wolno rozdawać pieniędzy zachodnim „inwestorom”. Już niedługo, zobowiązania Polski wobec właścicieli OFE będą większe, niż wypłacane emerytury!

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Bilobil
      Bilobil 18 września, 2012, 22:52

      Jeżeli nie stać nas na utrzymanie naszych dziadków, to ja mam gdzieś taką gospodarkę!
      W czasie, kiedy dzietność spadła dwukrotnie, wydajność pracy wzrosła 1000 razy! Nie stać nas na utrzymanie milionowej rzeszy bezproduktywnych urzędników, a dla emerytów zawsze wystarczy. To producenci muszą utrzymać cały naród: dzieci, edukację, służbę zdrowia, bezrobotnych, biurokrację i emerytów. Mniej dzieci to mniej bezrobotnych i sztucznych miejsc pracy w administracji, a nie jakaś tragedia. Dla emerytów starczy, tylko trzeba sprawiedliwie dzielić. Nie tak, że trzeci próg podatkowy przekracza dwa procent podatników, ale płacą oni 20% ogólnych podatków.

      Odpowiedz na ten komentarz
  14. jurekw
    jurekw 17 marca, 2011, 05:48

    Inicjatywa K. Rybińskiego to jeden z najgłupszych pomysłów z jakim się kiedykolwiek spotkałem. Więcej:
    http://netsociety.nowyekran.pl/post/6817,krzysztofie-rybinski-oddaj-mi-moje-pieniadze

    Odpowiedz na ten komentarz
  15. Kagan
    Kagan 30 marca, 2011, 12:03

    Czemu nikt z piszacych tu nie chce zauwazyc, ze zrodlo wszelakich problemow Polski lezy dzis w tzw. Planie Balcerowicza? Przeciez gdyby w Polsce nie bylo dzis tego olbrzymiego, ponad milionowego bezrobocia, to byloby tez o ponad milion wiecej platnikow podatkow, oraz setki tysiecy mniej odbiorcow roznego rozdzaju zasilkow i zapomog, czyli inaczej nie byloby klopotow z budzetem, a wiec nie trzeba by kombinowac z prywatyzacja emerytur. Ponadto, ci, ktorzy wpadli w panike, gdyz niedlugo „na jednego pracujacego bedzie przypadac w Polsce jeden emeryt” zapopmnieli o tym, ze dawniej to rolnik z trudem utrzymywal siebie i swa rodzine, a dzis to w Danii czy Holandii jeden rolnik wyzywi bez wiekszego trudu setki mieszczuchow, i to samemu zyjac lepiej niz olbrzymia wiekszosc tychze mieszczuchow. Innymi slowy: poniewaz wydajnosc pracy wzrasta na skutek postepu technologicznego i jej coraz to lepszej organizacji, to coraz mniej ludzi musi pracowac, przynajmniej w krajach, ktore sie naprawde rozwijaja (nie mylic z tzw. „krajami rozwijajacymi sie”, co jest ‚politycznie poprawna’ nazwa dla krajow zacofanych, czyli tzw. trzeciego swiata). Nie oszukujmy sie: od wielu lat w kapitalizmie problemem nie jest niedobor dobr i uslug, a ich nadprodukcja, stad wystarczy sprawiedliwiej dzielic to, co zostalo wyprodukowane, a wiekszosc problemow. z ktorymi sie ow kapitalizm od lat boryka i rozwiazac nijak nie moze, niemalze cudownie by znikla, i to z dnia na dzien.
    lech.keller@gmail.com

    Odpowiedz na ten komentarz
  16. Kagan
    Kagan 30 marca, 2011, 12:12

    A czemu ten strach przed nazwaniem po imieniu owego „tajemniczego: funckjonariusza BŚ, ktorego ow „bank” (a właściwie jeden z pierwszych elementow przyszlego „rządu światowego”) oddelegował do Polski, a który stanął na czele Biura Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Systemu Zabezpieczenia Społecznego zaś po wykonaniu misji w Polsce powrócił on do BŚ na znaczące stanowisko?
    I czemu ci polscy politycy, którzy zostali przez ów BŚ skorumpowani, np. tymi wycieczkami (pardon, ‚podróżami studyjnymi’) nie staneli jeszcze przed sądem? Wiem, że tego nie opublikujecie, gdyż byli wśród nich także przestawiciele tzw.lewicy, czyli SLD.
    lech.keller@gmail.com

    Odpowiedz na ten komentarz
  17. Walerian Dąbrowski
    Walerian Dąbrowski 14 maja, 2012, 02:46

    Wszyscy wybrańcy co do jednego nas oszukują wmawiając, iż obecne pokolenie musi utrzymywać darmozjadów będących na emeryturach bądź rentach a w przyszłości nawet po kilku.Po drugiej wojnie światowej wszyscy pracujący a od połowy lat 60-tych nawet rolnicy indywidualni mają zabezpieczenie wypracowane, jako własne i nic nie potrzebują od państwa. Jeżeli to zabezpieczenie będące w depozycie państwa zostało ROZKRADZIONE to i tak nie stanowi to wielkiego obciążenia dla pracujących ponieważ Gwarantem jest nasze państwo czyli Polska. Za kradzież i defraudację tych zasobó odpowiadają złodzieje począwszy od Mazowieckiego do obecnego, jednego z największych D. Tuska. Oczywiście oprócz premierostwa współodpowiedzialnymi są ich doradcy i pomocnicy wraz z całymi składami obu Izb Parlamentarnych.Ostatnia polska pomoc na wspomożenie utrzymania kursu walącej się w dół waluty Euro, której nie jesteśmy użytkownikami, kosztem zdrowia i życia Polaków jest dowodem zdrady Stanu dokonanej na naszych oczach przez Rząd mający nas reprezentować.Przy pełnym zabezpieczeniu emerytalnym i wliczonym 50% podatku od wynagrodzenia minimalna płaca za jedną roboczo-godzinę ma wynosić 25,50 złotych. To dużo? Nie, wręcz śmiesznie mało ale okradającym nas wciąż za mało. Obecne minimum socjalne 1.360 zł jest za małe do kosztów utrzymania a liczone 5 lat temu razem z Andrzejem Gwiazdą wynosiło 1343,60. Kto wypłaca jakiekolwiek świadczenie poniżej minimum socjalnego jest przestępcą, chyba tylko oprócz tzw.świadczenia Uzupełniającego.

    Odpowiedz na ten komentarz
  18. hankrearden
    hankrearden 1 kwietnia, 2013, 19:56

    Głównym problemem systemu emerytalnego jest to,że jest on oparty na najbardziej niemoralnej filozofii w dziejach świata: ofiarze.

    Ja sam jestem odpowiedzialny za swoje życie i nie mam jakichkkolwiek obowiązków finansowania życia innych.

    Odpowiedz na ten komentarz
  19. Ted
    Ted 23 listopada, 2013, 22:21

    jak reagowali ludzie,gdy dowiadywali się,że „zastąpienie” będzie śladowe,że w przypadku zlej inwestycji nie będzie emerytury,że ich wpisowe jest gigantyczne,że to nie prawda „że ile odłożysz tyle będziesz miał” (ale…ile ci pozostawimy po potrąceniu bizantyjskich kosztów własnych).a może nikt ich o tym nie informował? wyrok Sądu Najwyższego o przymusie „przystąpienia” do ofe uruchamia możliwość skarżenia Państwa z paragrafu o „niekorzystnym rozporządzeniu mieniem”.

    Odpowiedz na ten komentarz
  20. ograbiona
    ograbiona 14 lipca, 2014, 22:06

    Czekam i mam nadzieję,że się doczekam w niedalekiej przyszłości kiedy to p.Lewicka, p.Balcerowicz, p.Petru i innymi odpowiedzą przed sądem za swoje oszustwa i ograbienie rodaków.Niech ,,nasze Wyspy Kanaryjskie” mają w więzieniu.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy