Archiwum
Prawo dla bandziorów
Jeszcze trochę i w sądzie okazałoby się, że Irek ich namawiał, żeby go wypchnęli z pędzącej kolejki Kolejka elektryczna z Oliwy na Przymorze jedzie niepełne cztery minuty. 11 lutego 1996 roku z jadącej kolejki na tym odcinku został wypchnięty Ireneusz Regliński. Zginął na miejscu. Wcześniej kilku agresywnych młodych ludzi zaczepiło Irka i jego dziewczynę. Bili go i lżyli, bo – jak określili oskarżeni – “niepotrzebnie się pultał”. Ireneusz Regliński, wypadając z pociągu, pociągnął ze sobą jednego z napastników.
Polityka we mgle
Premier Buzek wygłosił pogląd, w jego obozie politycznym oczywisty, że do osiągnięć “Solidarności” należy także zburzenie muru berlińskiego, czyli zjednoczenie Niemiec. Ta wypowiedź, należąca już do liturgii nowej drętwej mowy, uświadamia nam, jak bardzo powierzchowne i mylące wyobrażenia o stosunkach międzynarodowych panują wśród polskich, a zwłaszcza solidarnościowych, polityków. Przewidywano, że uniezależnienie się Polski od Związku Radzieckiego i odrzucenie systemu realnego socjalizmu musi spowodować upadek NRD i zjednoczenie Niemiec. Był to z góry znany koszt
Lepiej już było?
– Jak wygląda sytuacja polskiej gospodarki? Jest źle, czy jest dobrze? – Jest gorzej, niż mogłoby być. Przy czym, jeżeli mówię, że jest gorzej, to z pewnością nie wszędzie i nie w każdym szczególe. Trwa wzrost gospodarczy, posuwają się do przodu reformy instytucjonalne, poprawiają się warunki życia, choć szkoda, że tylko części społeczeństwa. Natomiast, jeśli patrząc na to, co się dzieje, Polacy oceniają, że jest gorzej, to dlatego, iż są przekonani – i słusznie – że mogłoby być dużo
Żonglerka UOP-u
Pałubicki idzie w zaparte, twierdząc, że nie było manipulowania podczas lustracji prezydentów. Fakty świadczą przeciwko niemu 7 września Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa nakazał wznowić śledztwo w sprawie inwigilacji prawicy. Tym samym uchylił decyzję Prokuratury Okręgowej w Warszawie o umorzeniu tego postępowania. Sprawa tzw. “inwigilacji prawicy” (tak zwanej – bo chodzi tu o rzeczy znacznie poważniejsze niż obserwowanie i podsłuchiwanie) ciągnie się od lipca 1997 r. Wtedy to w UOP, w szafie płk. Lesiaka, szefa tajnego
Kto z Polaków przywiezie medale z Sydney?
Prof. Jan Englert, rektor Akademii Teatralnej w Warszawie Wolę mówić o prawdopodobieństwie realnym, a nie marzeniach. W marzeniach mógłbym się doliczyć 30 polskich medalistów, patrząc realnie, może być ich tylko połowa, ok. 15. Bardziej owocne okażą się chyba dyscypliny cieszące się mniejszą popularnością, jak podnoszenie ciężarów, w tym także kobiece, zapasy. Można się spodziewać, że medal przywiezie Kusznierewicz, a także niektórzy kajakarze. Nie liczę na medale w lekkiej atletyce, boję się, że nic tam
Zjedli kiełbasę wyborczą
Za kilkadziesiąt godzin na murawę stadionu w Sydney wyjdą uczestnicy olimpiady. Mająca już ponad sto lat idea barona Pierre’a de Coubertina, święci coraz większe triumfy. Jest kapitalnym wydarzeniem nie tylko sportowym, ale też medialnym i politycznym. Transmisje telewizyjne z zawodów przyciągają przed telewizory miliardy widzów, którzy obserwują i oceniają każdy ruch sportowców. I choć dla sportowców sam udział w igrzyskach jest już nobilitacją, gdyż aby wyjechać do Sydney, musieli wygrać rywalizację z wieloma konkurentami, to na olimpiadzie chcą czegoś
Straszne pytanie
Uczestniczyłem niedawno w ciekawej debacie na temat Sierpnia 1980 r. z okazji dwudziestolecia porozumień. Każda taka dyskusja bywa okazją do wystąpień pochwalnych wobec ludzi, którzy potrafili przełamać opór władzy i doprowadzić do zorganizowania i zalegalizowania potężnej siły społecznej, jaką stała się “Solidarność”. Podobnie było i tym razem w nowo utworzonej przez Ryszarda Bugaja instytucji dyskusyjno-badawczej przy Nowolipkach. Zaproszeni goście mieli na ogół solidarnościowy rodowód, przeto przeważały wspomnienia i tezy pochwalne wobec wydarzeń sprzed dwudziestu
Czas kultury?
W jednym z telewizyjnych sprawozdań z kampanii prezydenckiej usłyszałem, że nadchodzi oto dla ludzi kultury “ich czas”. Nie muszę tłumaczyć, że takie zdanie w ustach prezydenta walczącego o reelekcję jest miodem na moje serce. Kilkakrotnie pisałem już na tym miejscu, że ubiegający się o urząd prezydencki kandydaci mówią o wszystkim, tylko nie o kulturze i jej problemach. Urzędujący obecnie prezydent zaczął swoją pierwszą kadencję od ustanowienia “Prezydenckiej Karty Kultury”, dokumentu pełnego dobrych intencji, z którego jednak nic nie wyszło. Karta ta najpierw przyjęta
”S”karlenie
W dniu trzecim solidarnościowego karnawału na Wybrzeżu aktualny przewodniczący NSZZ “S”, Marian Krzaklewski, ogłosił Program Społecznej Solidarności. Odpowiedź na utyskiwania sfrustrowanego Wałęsy, który nieraz nawoływał, aby sztandary “S” zwinąć do muzeum i budować nowe, nie pasożytujące na marce solidarnościowej, partie polityczne. Krzaklewski zwykle przeciwstawiał się Wałęsie. “Jesteśmy innego zdania – mówił w wywiadzie dla “Tygodnika Solidarność” (nr 35) – Nasza główna zasada to pomoc skrzywdzonemu bliźniemu – i tę zasadę możemy, jako wiano,
Tak zwana wolność
Piknik w Szczecinie. Obchody Sierpnia. Mężczyzna w niebieskim podkoszulku indagowany jest przez dziennikarza o tamte dni. Co wie o znaczeniu Sierpnia. – No – zadumał się “podkoszulek” – przyniósł nam tak zwaną wolność. Tak zwaną. Polak precyzyjnie potrafi określić, co otrzymał i co dać musi. Wolność jest tak zwana. Czyli nie jest tym, czego oczekiwano. Trzeba się do niej zdystansować. Zbigniew Romaszewski w dyskusji radiowej zapewniał, że robotnikom tamtych dni przyświecały przede wszystkim szczytne cele polityczne. I nie negując






