Zjedli kiełbasę wyborczą

Zjedli kiełbasę wyborczą

Za kilkadziesiąt godzin na murawę stadionu w Sydney wyjdą uczestnicy olimpiady. Mająca już ponad sto lat idea barona Pierre’a de Coubertina, święci coraz większe triumfy. Jest kapitalnym wydarzeniem nie tylko sportowym, ale też medialnym i politycznym. Transmisje telewizyjne z zawodów przyciągają przed telewizory miliardy widzów, którzy obserwują i oceniają każdy ruch sportowców. I choć dla sportowców sam udział w igrzyskach jest już nobilitacją, gdyż aby wyjechać do Sydney, musieli wygrać rywalizację z wieloma konkurentami, to na olimpiadzie chcą czegoś więcej. Każdy marzy o medalu. To dla olimpijskiego krążka, najchętniej złotego, sportowcy decydują się na wieloletnie, mordercze treningi i ogromne wyrzeczenia. Na złotych medalistów czekają oprócz wielkiej sławy także duże pieniądze, premie i kontrakty reklamowe. Ich nazwiska staną się znane ludziom na całym świecie. Niewielu wróci do swych krajów jako triumfatorzy, większości musi wystarczyć sam udział. Łatwo więc sobie wyobrazić, jak wielkie są obciążenia psychiczne sportowców. Z jakim stresem startują w walce o medale. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy kibicować naszym sportowcom.
Nawet zagorzali krytycy sportu muszą przyznać, że zasada fair play najczęściej obecna jest właśnie w tej dziedzinie życia. Bo gdzież są na przykład wyznawcy tej reguły w świecie naszej polityki?
Gdy słucha się wypowiedzi min. Pałubickiego o udziale UOP w lustracji Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy, trudno o wątpliwości. Na czele służb specjalnych stoi człowiek, który z kamienną twarzą firmuje manipulacje UOP. Tylko naiwni mogą myśleć, że sposób, w jaki ten urząd potraktował prezydentów, jest inicjatywą urzędników niższego szczebla.
Dobrze wie o tym Lech Wałęsa, który zapowiedział, że przyjdzie jeszcze czas na rozliczenie Pałubickiego. Dla czystości reguł obowiązujących w państwie demokratycznym będzie to musiało kiedyś nastąpić. Póki co zachowanie Pałubickiego mogłoby być ciekawym studium rozmijania się deklarowanych wartości i zasad z praktyką codziennych zachowań. Nienawiść Pałubickiego obejmuje już wszystkich, którzy mają związek nie tylko z lewą stroną sceny politycznej, ale każdego, kto nie jest zdeklarowanym zwolennikiem rządzącej dziś części AWS. Ten skrajny, nawet jak na obóz prawicowy, ekstremista działa tak, jakby obdarzony był nadzwyczajnym mandatem i poparciem społecznym. Coraz gorsza sytuacja gospodarcza kraju, marne nastroje społeczne i złe notowania Krzaklewskiego sprawiają, że obóz polityczny AWS zachowuje się coraz bardziej nerwowo. Takiej litanii obietnic jeszcze nigdy nie było!
Rząd Buzka obiecuje dziś wszystkim wszystko, czego tylko, jego zdaniem, ludzie oczekują. Przez 3 lata rządów uprawiano propagandę sukcesu epokowych reform. A gdy życie zweryfikowało te opowieści, na rynek rzucono kolejny produkt propagandowy. Kiełbasę wyborczą. Równie nieświeżą jak pakiet rzekomo świetnie przygotowanych reform. Tej kiełbasy po prostu nie ma. Została już zjedzona przez tych, którzy rządzą w Polsce od 3 lat. Czy długa lista obietnic, z powszechnym uwłaszczeniem na czele, wpłynie na wzrost notowań AWS i Krzaklewskiego? Tak mogą myśleć tylko ludzie, którzy w pogardzie mają własny naród. Którzy społeczeństwo, wychwalane przy okazji rocznic, traktują jak bezwolną masę, którą można kupić byle czym.
To prawda, że Polacy są ufni i niejeden szalbierz polityczny z tego skorzystał. Ale też prawdą jest, że choć na błędach, to uczymy się szybko. Trudno będzie Polakom wmówić, że ta nieudolna, skorumpowana i cyniczna ekipa rządząca powinna jeszcze sięgnąć po prezydenturę.

Wydanie: 37/2000

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy