Archiwum
Czy należy zakazać reklam telewizyjnych skierowanych do dzieci?
PRO Mirosława Kątna, psycholog, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka, posłanka SdPl W zasadzie tak. Dziecko jest mało odporne na indoktrynację i manipulację, ma ograniczony dystans do świata i identyfikuje się z bohaterem reklamy. Jest pewnym nadużyciem, jeśli używa się małego odbiorcy jako pośrednika do pozyskania klienta. Reklama nie powoduje dramatycznych spustoszeń w psychice dziecka, ale wprowadza pewien bałagan w ocenie świata, a dodatkowo nierzadko zaburza stosunki rodziców i dzieci. KONTRA Jolanta Dąbek, pedagog i psycholog,
Słuchajcie Wartaka
Jerzy Wartak, przedstawiciel górników z kopalni Wujek, wziął sprawy w swoje ręce. Po raz kolejny był u gen. Jaruzelskiego; obaj ustalają termin, kiedy generał ma pojechać na Śląsk, do rodzin zamordowanych górników: „Usiądziemy jak starzyki, porozmawiamy”. Wartak próbował zainteresować tym spotkaniem telewizję, ale zaczęto mu stawiać warunki. Odpowiedział więc – nie. On spotkanie zorganizuje (10-15 czerwca w kopalni Wujek), on zaprosi dziennikarzy. I zrobi tak, żeby politycy spotkania mu nie rozwalili, tak jak było to w programie Lisa „Co z tą Polską?”.
Szczerze i uczciwie
Jedna Renata Beger nie poddała się chwilowemu terrorowi poselskiej poprawności i nie zamierza zwolnić córki ze swego biura poselskiego. – Przecież musi z czegoś żyć – twierdzi posłanka. No wreszcie ktoś szczerze powiedział, że funkcja posła służy do tego, by zatrudniać rodzinę.
Krwiożercza Pusz
Sylwia Pusz, dawna pupilka Leszka Millera, obecnie posłanka SdPl, pozbyła się z biura poselskiego własnej, pracującej tam matki. Pusz nie tylko wysłała rodzicielkę na bezrobocie, ale jeszcze skwapliwie powiadomiła o tym fakcie media. Niedawno młoda posłanka miała na sumieniu tylko „dobicie” swego – jak mówiła – „ojca duchowego”, protektora z czasów SLD. Teraz zabrała się do matki. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze przed wyborami posłanka zostanie „sierotą”.
Czego Kaczyński nie robi
Fundacja Dr Clown założona przez Aleksandra Żagla i Andrzeja Kunę, biznesmenów traktowanych przez Zbigniewa Wassermanna (PiS) z Komisji ds. Orlenu jako symbol wszelkiego zła, otrzymywała dotacje ze stołecznego ratusza rządzonego twardą ręką przez Lecha Kaczyńskiego, partyjnego kolegę posła Wassermanna. Gdy sprawę tę ujawniła „Trybuna”, rzecznik prasowy stołecznego ratusza, Marcin Roszkowski, natychmiast przygotował oświadczenie, że prezydent Kaczyński fundacją Kuny i Żagla się nie zajmował. Do tej pory wydawało nam się, że rzecznik prasowy jest od tego, by mówić,
Giertych jest tylko jeden
Bezpłatny dziennik „Metro” postanowił sprawdzić, ile osób w Polsce nosi takie same imiona i nazwiska jak osoby z pierwszych stron gazet. I okazuje się, że według danych z bazy PESEL, w Polsce żyje 36 Aleksandrów Kwaśniewskich, natomiast aż 717 osób nosi takie samo imię i nazwisko jak kontrowersyjny ks. prałat Henryk Jankowski. Dziennik ustalił też, że w kraju jest czterech Andrzejów Lepperów oraz pięć Renat Beger. Natomiast w Polsce nie ma drugiego Romana Giertycha! Cóż, lider
Dlaczego prawica opluwa Wałęsę
Nie będzie IV Rzeczypospolitej, dopóki się nie pokaże, że pierwszy szef „Solidarności” to agent i inni też agenci Telewizyjną debatę Jaruzelski-Wałęsa zdominowały apele przywódcy „Solidarności” – Niech pan powie, że nie byłem waszym człowiekiem, że nie byłem agentem. Dzień później nad Wałęsą pastwiono się w programie „Warto rozmawiać”. Wcześniej, przez wiele tygodni byliśmy świadkami prywatnej wojny Lecha Wałęsy z Radiem Maryja. To na falach tej rozgłośni oskarżano Wałęsę, że był współpracownikiem SB. On odpowiadał im w swoim stylu „psychole od Ojca Rydzyka”.
Ile kosztują bezpłatne studia?
Na akademik, wyżywienie i pomoce naukowe studenci państwowych uczelni wydają ok. 800 zł miesięcznie Na bezpłatne studia na państwowej uczelni trzeba mieć kasę – ironizuje Radek. Razem z Piotrkiem mieszkają w pokoju 109B na warszawskich Nowych Jelonkach. Radek studiuje nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim, a Piotrek prawo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Utrzymują się głównie ze stypendiów naukowych i socjalnych. Pochodzą z małych miejscowości. – Bezpłatne studia są fikcją i trzeba to powiedzieć wprost. Może sama
Zapaść
Berlińska Akademia Sztuk mianowała mnie swoim członkiem, na co przystałem, sądząc, że będzie to godność niewymagająca z mojej strony żadnej aktywności. Akademia poczęła mi przysyłać sporo najrozmaitszych danych, dzięki którym zorientowałem się, jak traktowani są pisarze w Republice Federalnej. Między innymi zostałem zaproszony na uroczyste otwarcie nowego gmachu akademii w Berlinie. Ponadto zaś powtarzają się zaproszenia na rozmaite autorskie odczyty i prelekcje niemieckich pisarzy. Chociaż nie skorzystałem z żadnych, przyszło mi w ten sposób zorientować się w estymie okazywanej







