Archiwum
Wielka Osoba czy kapitan i właściciel?
Mamy ściągę na wypadek, gdyby ktoś trafił do telewizji wPolsce.pl na sabat dojnej zmiany. Dzięki tygodnikowi „Sieci” wiemy, co trzeba powiedzieć. Są dwa wzorce do wyboru. Dłuższy, autorstwa Anny Schmidt-Rodziewicz, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej: „Dziękuję osobie, która nas, młodych polityków, uczy i pokazuje, jaka powinna być Polska naszych marzeń. Dziękuję wielkiej osobie, która nieustannie mnie inspiruje. Dziękuję prezesowi mojej partii. Mojemu politycznemu mentorowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu. Chcę też podziękować drugiej szczególnej osobie.
Orzeł bez głowy
Znowu spotkanie wokół mojej książki „Dom pisarzy w czasach zarazy”. Odbywa się w muzeum Władysława Broniewskiego. To niebrzydka willa na Górnym Mokotowie, poeta dostał ją w prezencie od partii. Odwzajemniał się wierszami, takimi jak trzeba, ale robił to z talentem. Jest jakiś wielki smutek w zachowanym bez zmian mieszkaniu, którego właściciel nie żyje, wszystkie przedmioty wydają się osierocone. Sypialnia Broniewskiego skromna, niemal ascetyczna. Sprawdzam łóżko – niewygodne. A potem siedzę z mikrofonem na wysokim tarasie, z którego białe schody biegną
Wybory wygrane, możecie umierać
Nie jest nieuprawnione przypuszczenie, że zmęczony wszechwładzą, coraz starszy, schorowany Jarosław Kaczyński wymyślił sobie na kontynuatora Mateusza Morawieckiego. Mamy w tej sprawie mocne poszlaki, nie tylko mgliste podejrzenia w rodzaju tych, które kazały policji i prokuraturze zatrzymać o świcie i zakuć w kajdanki aktywistkę podejrzaną o wypisanie na murach Ministerstwa Edukacji Narodowej imion kilkorga nastolatków, którzy w atmosferze nienawiści wobec osób LGBT, napędzanej przez najwyższych urzędników państwa (z prezydentem włącznie), popełnili samobójstwo. Jeśli chodzi o Morawieckiego, to jednak jest już
Skończę rządy, mając 91 lat
To nie jest fotomontaż. Zdjęcie i tytuł wywiadu pochodzą z tygodnika „Wprost”, który ukazał się 21 stycznia 2007 r. Jarosław Kaczyński, ówczesny premier, tak opisał swoje plany: „Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać, mając lat 24, a skończyć rządy, mając lat 91. To byłby rok 2040”. Jedną z rozmówczyń Kaczyńskiego była wtedy Dorota Kania (dziś „Gazeta Polska”).
Miękkie tkanki, twarda proza
Autorzy poczytni i popularni powinni z najwyższą ostrożnością posługiwać się etykietką arcydzieła, poczytność i popularność generują bowiem przekorę i resentyment, zwłaszcza w kraju jak Polska, żółcią i witriolem płynącym. Gdy więc autor znany i lubiany nazwie jakieś dzieło majstersztykiem, nierzadko staje się to pocałunkiem śmierci, stanowi przyczynek do grymasów i podwłosów krytyki, bo ta nie lubi być wyręczana tudzież zagłuszana przez pisarzy; sama chce osądzać i wartościować, walczy o wyłączność prawa odkrywcy, broni swojej autonomii z zajadłością kaukaskich separatystów.
Czarny październik
W ostatnich latach na drogach ginie coraz więcej osób. Najtragiczniejsza jest jesień Przełom września i października. W województwie pomorskim nie ma już najazdu turystów jak w wakacje. Ale to nie znaczy, że nie ma wypadków. Sobota, 26 września, po godz. 10.30. Na drodze krajowej nr 91 w miejscowości Mała Karczma 27-letni motocyklista zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z kią sorento. Poniósł śmierć na miejscu. Niespełna osiem godzin później między miejscowościami Starkowo i Zaleskie 42-letni kierowca peugeota na prostym odcinku drogi zjechał
Stany nadzwyczajne sąsiadów
Po wiosennym wybuchu pandemii Czechy były jednym z pierwszych krajów, które wprowadziły obowiązkowe noszenie maseczek, władze szybko też zamknęły granice. Po przełomowej sobocie 11 kwietnia, kiedy zanotowano rekordową liczbę 4736 zakażeń, dzienna liczba nowych przypadków zaczęła spadać. Do czerwca sytuacja wydawała się opanowana. Na początku lipca na fali euforii mieszkańcy Pragi zorganizowali nawet ogromną imprezę pożegnalną dla koronawirusa – na zabytkowym Moście Karola stanął 500-metrowy stół. Jadło
Czego brakuje lewicy?
Wyborcy są, ale nie chcą głosować Polska lewica od lat drepcze w tyle z kilkuprocentowym poparciem. Owszem, miała wzrosty, gdy wystartowała Wiosna albo gdy Adrian Zandberg punktował w Sejmie Mateusza Morawieckiego. Ale były to jednostkowe skoki w górę, nic za nimi nie poszło. Na pewno świadczą one o tym, że wyborcy są. Że doskoczą. Dlaczego więc lewica nie potrafi ich przytrzymać? Co się stało, że nie jest w stanie przebić pewnego pułapu? Czy tak już ma być, czy tak być musi? Oczywiście nie. Ale ta lewica, którą widzimy w Sejmie, tego
Premier jest nagi
Premier śpi z bronią przy łóżku, a w szafce nocnej trzyma tysiące euro w gotówce i sztabki złota. Na ulicach zaś od niemal trzech miesięcy trwają codzienne protesty. Oto pocztówka z minionego lata w Bułgarii. Model restauracji systemu rynkowego wprowadzony w Bułgarii po 1989 r. ściągnął na kraj i społeczeństwo upadek cywilizacyjny bez precedensu w całej, trwającej ponad 1,3 tys. lat historii bułgarskiej państwowości. Jedna trzecia Bułgarów wyemigrowała, przemysł w zasadzie nie istnieje, rolnictwo jest w rękach kilku oligarchicznych







