Targi o 20 samolotów

Targi o 20 samolotów

Przy okazji trzeba zaznaczyć, że tak hojnie obdarowana sprzętem z lend-lease’u Wielka Brytania skąpiła tych dostaw polskim jednostkom, walczącym przecież przede wszystkim w jej interesie. Zgodnie z wolą Amerykanów, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie zaopatrywano tylko z puli przeznaczonej dla Brytyjczyków. Byliśmy zatem uzależnieni od dobrej woli Anglików, którzy za dostawy wystawiali rachunek.
Norman Davies w 700-stronicowym dziele „Europa walczy 1939-1945” (Znak, Kraków 2008) sprowadza naszych specjalistów od polityki historycznej na ziemię. Poprzestanę na kilku fragmentach: „Krytyczny okres zaczął się dla ZSRR nie w 1943 r., kiedy lend-lease nabierał rozpędu, ale w latach 1941-1942, kiedy pomoc z Zachodu była jeszcze dość marginesowa. W tym momencie Armia Czerwona musiała stawić czoło potędze niemieckiego lotnictwa; nie zabrakło jej broni ani amunicji, które z konieczności były produkowane w kraju, i mimo wszystko zdołała przetrwać. Co więcej, duża część tego, co na początku przysyłano w ramach lend-lease’u, była bezużyteczna. Brytyjskie czołgi nie były tym, czego potrzebowała Armia Czerwona, a wojskowe płaszcze (podobnie jak płaszcze Niemców) zupełnie się nie nadawały na rosyjską zimę. Sowieci zdobyli przewagę sami, jeszcze zanim zaczęła do nich docierać na większą skalę zachodnia pomoc. Pomoc z Zachodu była dodatkiem, ale nie czynnikiem decydującym (…).

Wojenny wysiłek Rosjan był tak ogromny, że bezstronni historycy przyszłych pokoleń zapewne nie będą skłonni uznać, iż wkład Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w działania na europejskim teatrze wojennym był czymś więcej niż tylko solidnym wsparciem. Proporcje nie rozkładają się pół na pół, jak sugeruje wielu autorów mówiących o ostatecznych ciosach zadanych hitlerowskim Niemcom ze Wschodu i z Zachodu. Wcześniej czy później trzeba będzie pogodzić się z faktem, że rola Rosjan była ogromna, a rola Zachodu – godna szacunku, lecz skromna”.

Jak podaje Davies, w ramach lend-lease’u do Związku Radzieckiego dostarczono 14 795 samolotów i 7056 czołgów (minus 10% strat z powodu niemieckich u-bootów).

Radziecka ziemia na nowojorskich plantach

Radzieckie, a także polskie publikacje prasowe i książki o II wojnie światowej przez lata w ogóle nie wspominały o ustawie lend-lease. Nawet w specjalistycznych publikacjach, np. wydanej przez MON w 1962 r. książce radzieckiego autora Grigorija Szygalina „Gospodarka ZSRR w czasie Wielkiej Wojny Narodowej” czy w liczącej 500 stron książce Wacława Stankiewicza „Amerykańska ekonomika wojenna” (MON, Warszawa 1986), nie znajdziemy wzmianki o niej. Czy i w jakim stopniu korzystający z dostaw rozliczyli się po wojnie z Waszyngtonem, dokładnie nie wiadomo, bo w literaturze przedmiotu brakuje informacji na ten temat. Jedynie w kontekście ZSRR poinformowano, że „nie zapłacił ani grosza”. Nie jest to całkiem ścisłe. Jeszcze długo po wojnie toczyły się w tej sprawie amerykańsko-radzieckie rozmowy, uwieńczone w 1972 r. porozumieniem, które obligowało Moskwę do spłaty ok. 1 mld dol. w ratach do 2001 r. Czy dłużnik w pełni wywiązał się z tej umowy, trudno dociec. W Moskwie można było się spotkać z opinią, że Związek Radziecki zapłacił morzem krwi swoich żołnierzy, natomiast Amerykanie – za nieporównanie mniejsze straty ludzkie i zerowe zniszczenia – zapłacili właśnie dostawami lend-lease’u. Nie wiadomo również, czy solidnym płatnikiem okazały się inne kraje, np. Wielka Brytania, zwłaszcza że krótko po wojnie USA zalały Europę Zachodnią nowymi kredytami w postaci planu Marshalla. Podobno po wojnie Amerykanie większość należności za lend-lease umorzyli.
Sprzęt z lend-lease’u, jaki wyładowywano w radzieckich portach, musiano czymś zastąpić, aby statki w drodze powrotnej miały wymagane zanurzenie. Wypełniano je więc ziemią, którą częściowo wykorzystano, tworząc w Nowym Jorku nad East River planty.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 7/2016

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy