Zbrodnie na rozkaz

Zbrodnie na rozkaz

Dramat Pomorza Gdańskiego w 1939 r. pozostaje w powszechnej świadomości niezauważony, spychany w niepamięć W dniu 8 października 1939 r. o godz. 13 podporucznik dr Möller, lekarz sztabowy i dowódca kompanii, przyjął i spisał meldunek podoficera Kleegrafa, starszych szeregowców Klugego i Roschinskiego, naocznych świadków doraźnej egzekucji kobiet, mężczyzn i dzieci, określanych przez nich jako Polacy. Mordu dokonano na cmentarzu żydowskim w Świeciu nad Wisłą, na Pomorzu Gdańskim, około godz. 8 rano tego dnia. Wyczerpujące zeznania złożył w szczególności st. szeregowiec Kluge. Oto w ten niedzielny październikowy poranek „zobaczyliśmy, jak prowadzono grupę składającą się z kobiety i trojga dzieci, dzieci w wieku od około trzech do ośmiu lat, od autobusu do wykopanego dołu o wymiarach ok. 8 m szerokości i 8 m długości. Kobieta musiała wejść do tego dołu i wzięła przy tym swe najmłodsze dziecko na ręce. Dwoje pozostałych dzieci podali jej dwaj mężczyźni z oddziału egzekucyjnego. Kobieta musiała się położyć w tym dole na brzuchu, tzn. twarzą płasko ku ziemi. Jej troje dzieci w ten sam sposób z jej lewej strony. Potem do dołu zeszło także czterech mężczyzn. Przyłożyli tak swoją broń, że wyloty były ok. 30 cm od karków ofiar, i w ten sposób zastrzelili tę kobietę i jej troje dzieci. Następnie nadzorujący Sturmbannführer rozkazał mi pomóc przy zasypywaniu łopatami. Usłuchałem tego rozkazu i dlatego też mogłem z bardzo bliska widzieć za każdym razem, jak w taki sam sposób rozstrzeliwano kolejne grupy kobiet i dzieci. (…) Rozstrzeliwaniu przyglądało się z odległości ok. 30 m ok. 200 żołnierzy Wehrmachtu. (…) Ogółem tego ranka rozstrzelano ok. 28 kobiet, 25 mężczyzn i dziesięcioro dzieci w wieku 3-8 lat” (Cyt. za: „Jesień 1939. Dokumentacja pierwszych miesięcy okupacji niemieckiej na Pomorzu Gdańskim”, oprac. Jan Sziling, Toruńskie Towarzystwo Kultury 1989). Kończył się zaledwie pierwszy miesiąc wojny, a na Pomorzu Gdańskim, zwanym Pomorzem Nadwiślańskim, a także historycznymi Prusami Zachodnimi czy Królewskimi, trwały już mord, terror, prowadzono czystki etniczne, wysiedlano, wypędzano. Zaczęła się straszna jesień 1939 r., a potem przyszła straszna zima początku 1940 r. 200 żołnierzy Wehrmachtu przyglądało się biernie okrutnym zdarzeniom na świeckim cmentarzu; jedynie szeregowiec Kluge pomagał zasypywać zwłoki, ale potem – dlaczego, po co? – zeznał o tym, co widział i w czym uczestniczył, swojemu przełożonemu w obecności innych oficerów lekarzy. Podporucznik Möller to, co spisał, zaadresował do „najwyższego dowódcy Wehrmachtu i Führera narodu niemieckiego, Adolfa Hitlera”. Czyżby żywił złudzenia, że tak wojny prowadzić nie należy? Wątek rodzinny. Stryjowie Jan i Edward, prowadzący działalność handlową i gospodarczą we wsi gminnej Świecien. Osą w powiecie grudziądzkim, aresztowani zostali we wrześniu przez Selbstschutz, czyli przez miejscowych niemieckich sąsiadów. Osadzeni zostali w klasztorze w nieodległym Rywałdzie. Stryjenka Klara, żona Edwarda, nosiła im strawę, do pewnego październikowego dnia, gdy nadzorcy powiedzieli jej, że już nie trzeba, nie ma bowiem tych, którzy mogliby się nią pożywić. 1 listopada 1939 r. okupacyjny wójt tej gminy nazwiskiem Badel, tytułujący się burmistrzem, wywodzący się z osiadłych tu od dawna Niemców, posiadaczy sporych majątków ziemskich i dużych gospodarstw, sąsiad kupujący u stryja Edwarda towary na tzw. książkę dłużną – wystawia jego żonie przepustkę tej treści: „Polka Klara Niedzielska ze wsi Świecie, powiat Grudziądz, może wraz ze swoją rodziną przenieść się do Kongresówki”. Z rodziną, czyli zapewne nie tylko ze swoimi synami, ale też z rodzicami, a teściami Edwarda, właśnie wysiedlanymi ze swego 40-hektarowego gospodarstwa położonego także we wsi „Schwetz”. Jeszcze formalnie nie było Generalnej Guberni, dlatego dla autora tego proskryptu tamta część Polski była nadal i tylko Kongresówką. Późną wiosną 1945 r. rodzina ekshumowała szczątki stryjów Jana i Edwarda, by pochować je godnie na cmentarzu parafialnym. Stryjowie urodzili się pod zaborem pruskim, byli poddanymi tamtej Rzeszy Niemieckiej. Stryj Edward, rocznik 1895, powołany został na front wojny i służył w armii tego państwa w latach 1915-1918. Był na frontach w Rosji i Francji, ranny został we Flandrii, pod Arras, był leczony w lazarecie wojskowym w Toruniu i odznaczony został żelaznym krzyżem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2009, 42/2009

Kategorie: Historia