Wiek zżera damski mózg

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Trybunał Konstytucyjny po raz kolejny zajął się problemem stanu umysłowego starszych pań. Stwierdził, że pracodawca nie może wysłać na emeryturę kobiety–urzędnika mianowanego tylko dlatego, że skończyła 60 lat. Po wyroku Trybunału trzeba ją o to spytać, bo może jeszcze jest w stanie służyć ojczyźnie. I zarobić.
Temat powraca. Już wcześniej, wiosną 2000 r. Trybunał zapewnił, że niesłuszne jest stwierdzenie o słabości umysłowej nauczycielki po 60. Karta Nauczyciela próbowała dać przywileje mężczyznom, którym pozwoliła uczyć matematyki do 65. roku życia. Polonistka w starszym wieku, zdaniem twórców Karty, plącze się i myli cytaty. Trybunał to wyśmiał. Rewelacyjne, sądowe odkrycie. A wystarczyło zapytać maturzystów. Im starsza nauczycielka, tym lepiej przygotuje do egzaminów.
Poza nauczycielkami, dzięki rzecznikowi praw obywatelskich, prawo do myślenia w starszym wieku uzyskały w Polsce także kierowniczki aptek. W ustawie farmaceutycznej uznano, że szefem apteki może być nawet siedemdziesięciolatek, ale wśród pań odróżniać recepty i naklejki, nie mylić dawki może tylko sześćdziesięciolatka. Potem poda choremu truciznę. Ileż trzeba było się napocić, żeby odwrócić ten zakaz. Posłanka Liszcz udowadniała, że stare kobiety są żywotne i zdrowe. Przedstawiciel RPO zapewniał, że kobiety mogą wykonywać pracę umysłową. – Nie ma ani uzasadnienia biologicznego, ani intelektualnego, żeby ich nie wpuszczać za ladę apteki – grzmiał. Wzruszające.
Pierwsza walka o zdolności umysłowe starych kobiet rozegrała się trzy lata temu, gdy ośrodki akademickie próbowały wcześniej wysłać na emeryturę kobiety-profesorów. W końcu w kolejce na uczelniane posady czekali młodzi krewni profesorów. Już wtedy udowodniono, że kobieta myśli, nawet gdy jest siwa. Świadkiem w tej sprawie mogłaby być prof. Janion.
Jednak większość pań obserwuje tę walkę o ich prawa i wcale się nie cieszy. W badaniach opinii publicznej panie uparcie twierdzą, że chcą mieć, zagwarantowane kodeksem pracy, prawo do wcześniejszej emerytury. Oznacza to krótszą pracę i głodową emeryturę. Także długie lata (bo przecież kobiety żyją dłużej) czasem poświęcone wnukom, ale najczęściej zastanawianiu się, dlaczego odeszłam z pracy. I niestety, bywa, że są to lata wdowieństwa, a więc nie ma co liczyć na męską, lepszą emeryturę.
Dlaczego kobiety nie cieszą się, że Trybunał wywalczył im prawo do decydowania, jak długo chcą pracować? Po prostu znają pracodawców. Już on, jak zechce, wyrzuci każdą kobietę. Nauczycielkę, aptekarkę i profesora. I nie złamie prawa.

Wydanie: 50/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy