Aferzyści za kratkami

Aferzyści za kratkami

Po 17 latach karami więzienia zakończyła się sprawa przejęcia uczelni w Rykach i wyprowadzenia z niej milionów złotych

Na stronie internetowej Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach (obecnie Lubelskiej Szkoły Wyższej w Rykach) widnieje hasło: „Od 19 lat wyznaczamy nowy kierunek”. Nowy kierunek wskazał też Sąd Rejonowy w Lublinie byłym włodarzom tej uczelni, skazując ich na kary bezwzględnego więzienia.

Jacek T., były student tej uczelni, pełniący funkcję dyrektora generalnego, i Paweł L., kapitan WSI zatrudniony na uczelni jako kwestor, wyprowadzili wówczas 3,45 mln zł, pozbyli się wspólników, przejęli szkołę i rozpoczęli ekspansję na Wyższą Szkołę Umiejętności Pedagogiczno-Ekonomicznych w Brzegu koło Opola, którą wkrótce także przejęli.

O tej sprawie napisałam jako pierwsza w grudniu 2001 r. w tekście „Wyższa szkoła robienia interesów” w PRZEGLĄDZIE, a potem w lipcu 2007 r. w reportażu „Wyższa szkoła afer”.

Uczelnia profesorów i żon

Początki ryckiej uczelni sięgają lipca 1996 r., kiedy to utworzona została spółka Centrum Edukacji i Zarządzania (CEiZ), która uzyskała w MEN decyzję o zarejestrowaniu Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach. Dziewięcioosobową spółkę tworzyli w równych udziałach warszawscy profesorowie: Danuta Piekut-Brodzka, Jan Bogusz, Jan Łaszczyk, ówczesny dziekan Wydziału Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, i Mirosław Szymański, ówczesny prodziekan Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego, Franciszek Szlosek, pracownik dydaktyczny Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, oraz dr Adam Knap, pracownik dydaktyczny Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku, a także trzy mieszkanki Ryk i Dęblina: mgr Halina Szałajko, Małgorzata Lewandowska i Grażyna Matejek – żony wojskowych (sami wojskowi nie mogli być udziałowcami spółki). Oczywiście nie było żadnej przeszkody prawnej, uniemożliwiającej tym trzem paniom udzielania mężom pełnomocnictw na zebrania spółki.

Zarząd spółki na pierwszego rektora powołał prof. Jana Bogusza, a na prorektora prof. Danutę Piekut-Brodzką, która rok później zrezygnowała z pracy w WSUPiZ i odprzedała swoje udziały. Kilka dni przed inauguracją roku akademickiego zarząd odwołał rektora i prorektora uczelni. Studentów powitał powołany na nowego rektora Franciszek Szlosek.

– W tym czasie Paweł L. miał u mnie otwarty przewód doktorski – mówił przed laty prof. Bogusz – a dr Adam K. przez kilka lat był adiunktem w kierowanej przeze mnie katedrze dydaktyki. Dostałem od nich cios w plecy, bo jako rektor odmówiłem podpisania umów o pracę z zarobkami w sugerowanych przez nich wysokościach. Uważałem je za zbyt wygórowane. Starałem się nie dopuścić do przekształcenia ryckiej uczelni w przedsiębiorstwo produkujące pieniądze dla kilku osób. Stało się inaczej.

Przejęcie doskonałe

W lipcu 2000 r. prof. Szlosek nieoczekiwanie zrezygnował z posady rektora. Jego miejsce zajął dr Adam K., który jednocześnie pełnił funkcję prezesa spółki CEiZ. Wyglądało więc na to, że niejako sam się na to stanowisko powołał.

W tym czasie prace remontowe na uczelni wykonywała firma Termotech z Chełma. Wybrał ją były rektor Szlosek, ponieważ jej prezes Jacek T. był wtedy studentem uczelni i rektor uważał, że powinien taniej od innych wykonać roboty na rzecz własnej szkoły. Tymczasem Jacek T. zadomowił się w uczelni na stałe i na wiele lat zbratał z Pawłem L., z którym powoli zaczęli przejmować placówkę.

Namówiony przez nich rektor Adam K. aktem notarialnym przekazał swoje uprawnienia właśnie Jackowi T. powołanemu na stanowisko dyrektora generalnego WSUPiZ (który nadal jako szef Termotechu remontował uczelnię) oraz Pawłowi L., którego powołał na stanowisko kwestora i jednocześnie prokurenta uczelni.

Panowie L. i T. szybko zabrali się do realizacji prawdziwego celu. Fragment programu „Uwaga” TVN zatytułowanego „Podejrzana uczelnia”: „Paweł L. już wcześniej dał się poznać za sprawą przekraczających granicę prawa działań. Został za to usunięty z Wojskowych Służb Informacyjnych. Reporter »Uwagi« dotarł do jego kolegi z WSI.

– Ze względu na swoje wykształcenie ekonomiczne szkolony był do działań gospodarczych – mówi nasz informator. – Przeszedł przeszkolenie w tworzeniu różnego rodzaju dokumentacji. Trafił potem na praktykę do jednostki i po trzech miesiącach złożono wniosek, by kpt. L. natychmiast zwolnić ze służby, bo jego pomysły były na granicy przestępczości”.

Aby przejąć kontrolę nad uczelnią, Paweł L. musiał odkupić udziały od warszawskich profesorów. W maju 2001 r. w chełmskim oddziale banku PBK udziałowcy spółki – profesorowie Łaszczyk i Szlosek oraz Grażyna M. – spotkali się z Jackiem T. Prof. Szymański spotkanie takie odbył miesiąc później w Warszawie. Jacek T. zaproponował, że oficjalnie odkupi od nich nie udziały w spółce, lecz ich prawa autorskie do dzieł wytworzonych w czasie pracy na uczelni.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 7/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 7/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy