Amerykanie przyszli!

Amerykanie przyszli!

Pół amerykańskiej brygady pancernej mamy już w Polsce, my, niepodległościowcy, niecierpliwie czekamy na resztę. W telewizji wysłuchałem strzelistych aktów dziękczynienia za to dobrodziejstwo. Jednak nie wszystkie nasze wychowawczynie i nie wszyscy wychowawcy telewizyjni byli z nas zadowoleni. W TVN 24 BiS superpoprawny katecheta polityczny Kraśko III czuł się zawiedziony ciepłym zaledwie przyjęciem brygady przez Polaków, a powinni przecież szaleć z radości. Kraśko III przypomina, że trzy pokolenia Polaków marzyły o wyzwoleniu nas przez Amerykanów, modlono się o przybycie Andersa na białym koniu, a teraz, gdy to wszystko zachodzi realnie, naród nie szaleje z radości.
W tym, co tu napisałem, nieprawdopodobne, ale prawdziwe jest to, że taki dosłownie pogląd rzeczywiście w telewizji dla Polaków wygłoszono. Co jakiś czas wybucha kłótnia o to, czy „ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”, czy „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”. Pan Kraśko z przejęcia cały drżący objawiał, że właśnie dokonuje się wiekopomne dzieło zwracania nam ojczyzny wolnej. Do czasu przybycia brygady pancernej w kolorze piaskowym ojczyzna widocznie wolna nie była. W roku bodajże 1950 znany mi osobiście pan Julek ze Starej Huty został aresztowany przez UB za to, że mu się śniło, iż „Amerykanie przyszli”, który to sen opowiedział sąsiadom. Gdyby to nie był sen, lecz Amerykanie rzeczywiście wtedy by przyszli, naród bez namowy ze strony pana Kraśki – zawsze był jakiś Kraśko – rzeczywiście szalałby z radości.

Przybliżenie wojska amerykańskiego do granic Rosji oznacza zwiększenie (choćby niewielkie) prawdopodobieństwa wojny. Stacjonowanie oddziałów tego wojska na terytorium Polski zwiększa prawdopodobieństwo, że nasz kraj stanie się pobojowiskiem, tak jak był nim w I i II wojnie światowej.

W telewizji rosyjskiej obejrzałem dyskusję na temat polityki międzynarodowej (obejrzałem, bo gadają jeden przez drugiego, usłyszeć potrafię niewiele), w której wystąpił także Polak, bardzo ruchliwy i gadatliwy. Nawet go podziwiałem za odwagę, bo Mateusz Piskorski, który kiedyś wystąpił w takiej dyskusji, co prawda z odmiennych pozycji, już siedzi. Otóż w odpowiedzi na nieprzychylne uwagi dyskutantów o amerykańskiej brygadzie w Polsce zapewniał, że te czołgi i pojazdy opancerzone kiedyś Polskę opuszczą. A kiedy? Gdy Rosja przestanie Polsce zagrażać. I tu błysnął dowcipem, a może też proroctwem. Wówczas – powiedział – zostaną przesunięte do Bobrujska na Białorusi. Czy w polskich telewizjach – „niezależnych” i „wolnych” – byłby możliwy taki wyskok wolności słowa?

„Polaczyszka” w trybie przewidywania stwierdził fakt, który już zachodzi. Weźmy nieprzebierającą w środkach kampanię oczerniającą Donalda Trumpa, jaka ciągle toczy się w Stanach Zjednoczonych. Co jest najcięższym zarzutem? Kontakty z Rosjanami lub ludźmi, którzy się o Rosjan otarli, przypuszczenie, że Trump może złagodzić stosunki z Rosją, że Putin dobrze się o nim wyraził, a on nie potępił Putina. Wszystko to jest przedstawiane jako bratanie się z wrogiem w czasie wojny. Kwalifikuje się do kary za zdradę ojczyzny. Wszystko to razem wzięte znaczy, że siły dziś dominujące w klasie politycznej USA – w rządzie, ale jeszcze bardziej w „klasie imperialnej” – uznają Rosję za głównego wroga, którego należy pomniejszyć do nic nieznaczącego „księstwa moskiewskiego”. Bezpośrednia wojna między USA a Rosją jest wykluczona tak długo, dopóki działa odstraszanie atomowe. Ale Ameryka posiada coś, czego nie ma Rosja: zastępców. Wojny per procura zdarzają się nierzadko. Takimi zastępcami są niektóre państwa Europy Wschodniej z Polską na czele, które przez kilkadziesiąt lat znajdowały się pod uciskiem (bo jak to inaczej nazwać) Rosji komunistycznej (a raczej imperium radzieckiego, w którym i Rosja znajdowała się pod tym uciskiem). Polacy, Litwini, a teraz również Ukraina ochoczo podejmują się roli amerykańskich harcowników. A czym to się może skończyć? Po co się martwić na zapas. Najważniejsze, żeby mieć dostęp do mównicy sejmowej i żeby kworum było.

Politolodzy o wyobraźni ekonomicznej twierdzą, że wybór Donalda Trumpa ujawnił od dawna tlący się w Ameryce konflikt między kapitałem przemysłowym a finansowym, ostatnimi czasy za bardzo rozbuchanym. Inna szkoła głosi, że istnieją dwie linie podziałów świata: Wschód i Zachód oraz Północ i Południe. Trump chce przesunąć uwagę USA nieco na Południe (Chiny), to wymaga odprężenia w stosunkach Wschód-Zachód, co się bardzo nie podoba całej amerykańskiej machinie propagandowej i militarnej, ukierunkowanej na wojnę z Rosją.

Wydanie: 3/2017

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony
Tagi: US Army

Komentarze

  1. kruk
    kruk 18 stycznia, 2017, 21:12

    Bardzo dziękuję za ten mądry tekst. Pada w nim kilka stwierdzeń, które świadczą o inteligencji i dalekowzroczności autora, oraz jego umiejętności mówienia rzeczy niepopularnych ale bliższych prawdzie niż to, co serwują mass media.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. neoneoarch
    neoneoarch 23 stycznia, 2017, 14:26

    Neoarch nie zawodzi. Jak zwykle wyspecjalizowany w wykrywaniu specjalizacji lewicy.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. fly
    fly 26 stycznia, 2017, 20:19

    Wybierz zdanie prawdziwe :
    1. Neoarch szukał psychiatry .
    2. Psychiatra szukał Neoarcha .

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy