Anonim w kampanii

Anonim w kampanii

Komu i dlaczego zależy na wyeliminowaniu w wyborach posła Zbrzyznego?

W obecnej kampanii wyborczej wrócił do łask stary, wypróbowany sposób speców od marketingu politycznego: chcesz mieć pewność, że twoje będzie na górze, wyeliminuj politycznego konkurenta. Lista haków jest długa. Najlepsza okazuje się skuteczna prowokacja. Przekonał się o tym Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD (ponownie ubiega się o mandat parlamentarzysty), członek sejmowej Komisji Śledczej ds. PZU.

List

Kilkanaście dni temu mieszkańcy Głogowa znaleźli w swoich skrzynkach pocztowych białą kopertę. Anonimową. W środku była profesjonalnie przygotowana dwustronna ulotka z tekstem oraz wytłuszczonym napisem: „Zważ, na kogo głosujesz”. Na końcu widniał podpis. Autor: Mateusz Cieślak.
Cieślak jest dziennikarzem tygodnika „NIE”, a treść ulotki to spreparowany tekst zamieszczony w tygodniku pod koniec 2003 r. W materiale „Zbrzyźni i zbrzyźniejsi” dziennikarz „NIE” dowodził, że poseł miał wpływać na obsadę stanowisk w KGHM oraz załatwiać intratne kontrakty dla zaprzyjaźnionych firm w spółkach wchodzących w skład miedziowego kombinatu. Polityczni konkurenci Zbrzyznego postanowili wykorzystać tekst w kampanii wyborczej. Bez wiedzy i zgody dziennikarza.
– Nie zareagowałem na publikację „NIE”. Teraz jednak tekst stał się elementem politycznej prowokacji. Został wykorzystany do zorganizowanej akcji, mającej na celu zdyskredytowanie mojej osoby. Fakt, że wszystko dzieje się na kilkanaście dni przed wyborami, nie jest przypadkowy – twierdzi Ryszard Zbrzyzny.
Poseł złożył w prokuraturze rejonowej w Lubinie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

Akcja

Przed dwoma tygodniami do jednego z lubińskich urzędów pocztowych przychodzi dwóch mężczyzn. Chcą nadać przesyłkę, bezadresową.
Kilkadziesiąt tysięcy kopert. Mimo że poczta znajduje się w Lubinie, zleceniodawców interesuje, by listy trafiły do pobliskiego Głogowa. Pracownica poczty przyjmuje zlecenie, pobiera gotówkę. Nie sprawdza tożsamości zleceniodawcy ani zawartości kopert. Panowie odchodzą, listy trafiają do mieszkańców.
Jak ustaliliśmy, nowy regulamin przyjęty przez Pocztę Polską stwierdza jednoznacznie, że w przypadku przesyłki bezadresowej powyżej 5 tys. sztuk sporządza się umowę i weryfikuje dane. Zawsze sprawdzana jest też zawartość przesyłki, a jej treść analizowana pod względem zgodności z prawem.
Tymczasem pracownica poczty, która przyjęła zlecenie, zeznała w prokuraturze, że nie weryfikowała danych personalnych, gdyż zleceniodawca nie domagał się wystawienia faktury.
Po kilku dniach scenariusz powtarza się. Ten sam urząd pocztowy, takie samo zlecenie. Tym razem jednak pracownik poczty żąda pokazania zawartości kopert, a przede wszystkim okazania dowodu tożsamości. Mężczyźni odmawiają i zdezorientowani opuszczają budynek.
Zostawiają jednak ślad w postaci numerów rejestracyjnych swojego samochodu (zapamiętał je jeden z pracowników poczty). Wydarzenia nabierają tempa. Policja ustala właściciela pojazdu i przekazuje materiał do prokuratury.

Śledztwo

Prokurator prowadzący sprawę odmawia komentarza. Odsyła nas do rzecznika prokuratury w Legnicy. – Wszczęliśmy dochodzenie w związku z zawiadomieniem prywatnoskargowym o popełnieniu przestępstwa zniesławienia. Trwają czynności dochodzeniowe. Za wcześnie jeszcze, by mówić o stawianiu komukolwiek zarzutów – mówi Lilianna Łukasiewicz.
Łukasiewicz ujawnia, że przesyłkę na pocztę dostarczyła firma przewozowa, wykonująca zlecenie. Nie zdradza jednak, kto zlecenie wystawił. – Ustalamy to – ucina.
Według naszych informacji, właściciel firmy przewozowej wskazał, kto zlecił im wykonanie pracy. Trop prowadzi do jednej z firm usługowych w Lubinie, zajmującej się m.in. dozorem i sprzątaniem dużych zakładów przemysłowych, w tym kopalń. Związane są z nią osoby z dawnej AWS. Kiedyś spółka realizowała intratne kontrakty dla KGHM. – Spółka prowadzi działania mające na celu wyeliminowanie mnie z życia publicznego. Bez wątpienia ma to związek z przejęciem wpływów w KGHM – twierdzi Zbrzyzny.
Nie chce wymienić nazwy spółki. – Nie będę uprzedzał prokuratury – mówi.

Teraz my

Zbrzyzny od początku nie miał wątpliwości, że za prowokacją stoją polityczni konkurenci. Dla wielu jest on osobą niewygodną. Od lat kieruje powiatową organizacją SLD w Lubinie. Przede wszystkim zaś dowodzi Związkiem Zawodowym Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZ PPM), największą organizacją pracowniczą w miedziowym kombinacie. Ma duże wpływy i cieszy się zaufaniem. A KGHM to łakomy kąsek do przejęcia po wyborach. Tajemnicą poliszynela jest, że dla szykującej się do przejęcia władzy Platformy kombinat jest celem numer 1. Jest też liczna grupa działaczy AWS, którzy za jej rządów byli rozgrywającymi w spółce, a dziś z nostalgią wspominają dawne czasy.
Ta sprawa pokazała, jak łatwo w Polsce można przeprowadzić skuteczną prowokację. Czy jej autorzy zostaną ukarani? A może tego typu „niekonwencjonalne” metody już na dobre stały się niepisanym prawem kampanii wyborczej?

 

Wydanie: 38/2005

Kategorie: Kraj
Tagi: Kamil Wolski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy