Tęcza nad Kościołem

Tęcza nad Kościołem

Episkopat coraz bardziej atakuje społeczność LGBT+, tymczasem na peryferiach Kościoła rozwijają się wspólnoty nieheteroseksualnych wiernych

– Kościół w Polsce zachowuje się, jakby temat nie istniał. Nie mówimy tu nawet o akceptacji. Nie ma choćby jednego oficjalnego duszpasterstwa LGBT+. Także takiego, które pomagałoby żyć, zgodnie z oficjalnym nauczaniem, w czystości – mówi Michał, katolik i gej, inżynier mieszkający w Rzeszowie.

Michał jest od pięciu lat animatorem rzeszowskiej grupy chrześcijan LGBT, działającej w ramach ogólnopolskiej wspólnoty Wiara i Tęcza. Organizacja istnieje od roku 2010. Zrzesza chrześcijańskich gejów, lesbijki, osoby biseksualne, transpłciowe i inne nieodnajdujące się w dominujących kategoriach płciowych. Wiara i Tęcza, od niedawna zarejestrowana jako fundacja, uczestniczy w dwóch międzynarodowych organizacjach parasolowych chrześcijan LGBT: Europejskim Forum Chrześcijańskich Grup LGBT oraz Światowej Sieci Tęczowych Katolików. Spotkania odbywają się regularnie w większości miast wojewódzkich, czasem i w mniejszych. Do Wiary i Tęczy przychodzą osoby z różnymi doświadczeniami: odrzucone i zaakceptowane przez rodzinę, z liberalnych wielkomiejskich środowisk i z małomiasteczkowych parafii. Na spotkaniach w Warszawie bywa ok. 30 osób, w mniejszym Rzeszowie – zazwyczaj pięć do dziesięciu. Część zostaje przy katolicyzmie, widząc w Kościele, mimo jego nauczania, wspólnotę i dom. Część skłania się ku bardziej liberalnym wyznaniom protestanckim – zwłaszcza luteranizmowi i Kościołowi reformowanemu (kalwińskiemu). Kościoły te nierzadko, głównie w Europie Zachodniej czy w USA, dokonują błogosławieństw par nieheteroseksualnych.

– To jedyna znana mi wspólnota LGBT z dużym udziałem osób po czterdziestce, a także starszych. To ważne, bo stereotypowo LGBT+ jest kulturą ludzi młodych. A u nas odnajdują się osoby w każdym wieku – mówi Anna, 20-letnia studentka informatyki, która oprócz działania w Wierze i Tęczy jest opiekunką młodzieży z Ruchu Światło-Życie w jednej z warszawskich parafii.

Na medialnym froncie

W ostatnich latach zainteresowanie mediów wzbudziły akcje zwracające uwagę na kwestię osób nieheteroseksualnych w Kościele i, szerzej, w społeczeństwie. Pierwsza, kampania „Przekażmy sobie znak pokoju”, wyszła ze strony środowisk LGBT. Następnie zaangażowały się w nią również środowiska katolickie, związane z tzw. Kościołem otwartym: „Więź”, „Znak”, „Tygodnik Powszechny” oraz wydawany przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej magazyn „Kontakt”. Inicjatywa opierała się przede wszystkim na rozpowszechnianiu plakatów z dłońmi w uścisku: jednej z różańcem, drugiej zaś z tęczową opaską. Pozornie niegroźna symbolika pojednania zawarta w geście podania dłoni wzbudziła kontrowersje. Sprzeciw wyrażali nie tylko komentatorzy z kościelnej prawicy, ale i episkopat. Według biskupów „katolicy nie powinni brać udziału w kampanii, gdyż rozmywa ona jednoznaczne wymagania Ewangelii”. Jak ocenia Michał z rzeszowskiej WiT, kampania odniosła pewien sukces, choć na pierwszy rzut oka może być on trudno widoczny – Część z nas zawdzięcza jej przełamanie tabu w rozmowach z rodziną czy znajomymi. Trudno mówić o szerszym wpływie na społeczeństwo, ale warto zwrócić uwagę na znaczną aktywizację naszych świeckich sojuszników w Kościele. Mam tu na myśli przede wszystkim magazyn „Kontakt”, który robi dużo dla naszej sprawy.

Kolejna inicjatywa, która odbiła się echem w mediach, to umieszczenie w przestrzeni miejskiej Płocka wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej z tęczową aureolą. Połączenie katolickiej ikony z symbolem ruchu LGBT+ okazało się dla niektórych profanacją. Odpowiedzialną za to działanie psycholożkę i aktywistkę Elżbietę Podleśną aresztowano pod zarzutem obrazy uczuć religijnych. I choć minister Brudziński zapewniał, że nie chodziło tu o symbolikę LGBT+, ale o umieszczenie Matki Boskiej na śmietnikach czy miejskich szaletach, aktywistka zaprzecza, że coś podobnego miało miejsce, przypisując Brudzińskiemu manipulację. Była to próba artystycznej polemiki z przesłaniem jednego z płockich grobów pańskich, gdzie LGBT umieszczono na liście grzechów, tuż obok nienawiści czy pychy. Podleśna w wywiadzie dla Oko.press zwraca uwagę, że równoległy element jej akcji – umieszczenie w przestrzeni miejskiej listy nazwisk księży odpowiedzialnych za tuszowanie pedofilii – został przemilczany przez jej przeciwników, którzy skupili się na tęczowej aureoli. Klimat w Polsce jest w ocenie aktywistki taki, że tego rodzaju akcji potrzeba jak nigdy wcześniej, ale z tego klimatu wynika też to, że ludzie po prostu się boją. – Ja jestem w komfortowej sytuacji dużego miasta, ale są osoby w mniejszych ośrodkach, dla których ujawnienie się z orientacją niosłoby realne konsekwencje, łącznie z fizycznym zagrożeniem – mówi.

Być może nie tak głośnym, ale równie ciekawym przedsięwzięciem są działania Daniela Rycharskiego, którego wystawę mogliśmy oglądać w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Artysta pochodzi z Kurówka, mazowieckiej wsi, jest chrześcijaninem i gejem, a w swoje projekty włącza lokalną społeczność. W instalacjach wykorzystuje motywy religijne wsi, takie jak ikony, kapliczki, łącząc je z nienormatywną seksualnością. Jedną z prac był krzyż wykonany z gałęzi drzewa, na którym powiesiła się homoseksualna para. Rycharski umieścił też obok warszawskiego kościoła Dominikanów tablicę z cytatem z Katechizmu Kościoła Katolickiego, zakazującym dyskryminacji osób LGBT+. Ojcowie kazali ją zdjąć, mimo że była jedynie cytatem z oficjalnego kościelnego dokumentu, bez żadnego komentarza.

– To coś, wobec czego prawica jest bezradna. Widać było to po reakcjach prawicowych dziennikarzy i krytyków kultury, których wystawa zabolała. To już nie jest wykorzystanie religijnej symboliki w celach prowokacyjnego happeningu, ale autentyczna religijność osoby homoseksualnej, którą trudno zredukować do „ideologii”. Artysty, który w dodatku potrafi się dobrze komunikować ze swoją społecznością, mimo że ta wydaje się bardzo konserwatywna – podkreśla socjolog dr Adam Ostolski.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 44/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.


Spotkania grup Wiary i Tęczy odbywają się regularnie, ich miejsca i terminy dostępne są na stronie www.wiaraitecza.pl. W niektórych miastach informację o miejscu spotkania można uzyskać mejlowo, pisząc na adres grupy lokalnej. Adresy dostępne są na stronie w zakładce „kontakt”. Adres ogólnopolski: fundacja@wiaraitecza.pl.


Fot. East News

Wydanie: 44/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy