Kłopotliwy spadek

Kłopotliwy spadek

Dlaczego minister zdrowia odwołał pięciu konsultantów krajowych?

Zawirowało w świecie konsultantów powoływanych przez ministra zdrowia. Ledwo swoich powołał minister Opala, już kilku odwołał minister Łapiński.
– Konsultant powinien być moim doradcą, powinienem mieć do niego zaufanie, nie może to być ktoś, kogo nie znam i po prostu na oczy nie widziałem. Poza tym konsultant nie powinien być osobą kontrowersyjną – wylicza min. Mariusz Łapiński, tłumacząc swoją decyzję odwołania pięciu z kilkudziesięciu konsultantów krajowych.
Odwołany został prof. Jan Pietrzyk – konsultant krajowy ds. pediatrii, prof. Bogdan Chazan – konsultant ds. ginekologii, prof. Jerzy Walecki – konsultant ds. radiologii, doc. Jacek Fijuth – konsultant ds. radioterapii onkologicznej, prof. Andrzej Kukwa – konsultant ds. otorynolaryngologii.
Konsultant kreuje politykę w danej dziedzinie leczenia, to on ma doradzać, jak budować akty prawne z nią związane. Określa standardy leczenia, przecina sporne kwestie. Po prostu dba, żeby jego dziedzina rozwijała się jak najlepiej. Zajmuje się także kształceniem specjalistów, opiniuje leki stosowane w dziedzinie, którą zna najlepiej. Ma na to pięć lat kadencji. Dużo.
Przeciętny Polak słyszy o konsultancie, gdy jest jakaś afera i w mediach pojawia się poważny profesor, by swym autorytetem potwierdzić lub uspokoić. Oto ostatnie przykłady – prof. Andrzej Gładysz, konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, powiedział, że student, który nagle zmarł po powrocie z Tunezji, nie rozpoczyna serii tajemniczych zakażeń. Doc. Maciej Krzakowski, konsultant onkologii klinicznej, wyjaśniał, jak leczony jest rak piersi u kobiet. Uspokajał, że nie oszczędza się na lekach. Często w mediach pojawia się prof. Zbigniew Lew-Starowicz, konsultant seksuologii, bo wiele jest emocji wokół leczenia impotencji, popularny jest też prof. Jerzy Szaflik (okulistyka) i prof. Stanisław Pużyński (psychiatria), który jest także dyrektorem warszawskiego szpitala i dopomina się o refundację nowoczesnych leków. Jednak o niektórych słyszymy niezwykle rzadko.

Rzut na taśmę

Konsultanci stali się tematem samym w sobie, gdy minister Opala ostatnim rzutem na taśmę jednych odwołał, drugich powołał. Dokładnie wymienił 23 z 82 krajowych konsultantów. – Miał do tego prawo – komentują w resorcie zdrowia – ale na miesiąc przed odejściem nie powinien tego robić. Ci ludzie jemu już nie pomogli, dla nowego ministra są kłopotliwym spadkiem.
Minister Opala, gdy przeprowadzał gwałtowne zmiany, podparł się nowym rozporządzeniem, zasięgnął opinii towarzystw naukowych. Wszystko odbyło się zgodnie z planem, tyle że potem tych głosów nie wziął pod uwagę. Zapewniał także, że wymiana tak dużej grupy nie ma nic wspólnego ze zbliżającymi się wyborami. W konsekwencji stanowisko stracił prof. Zbigniew Religa (kardiologia), prof. Paweł Januszewicz (pediatria), prof. Marek Nowicki (onkologia), prof. Lech Konopka (hematologia), prof. Jan Tatoń (diabetologia). Nic nie ujmując następcom – odsunięto znakomitości. Taka opinia przeważa w środowisku lekarskim.
Szczególnie głośna była sprawa prof. Januszewicza, powołanego przez ministra Maksymowicza. Kadencja kończyła mu się dopiero w kwietniu 2003 r. On sam nie miał wątpliwości, że „poleciał” za krytykowanie reformy zdrowia. Tuż przed odwołaniem wypowiadał się krytycznie o zakupie koreańskich szczepionek przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby. Twierdził, że nie wiadomo, czy można stosować je masowo. Tym ostatecznie rozjuszył resort.

Desant południowy

Powołani przez min. Opalę rozkręcali się powoli, tylko prof. Bogdan Chazan, wyznaczony na drugą kadencję, natychmiast zwrócił na siebie uwagę. Jego odejścia domagały się organizacje kobiece. Głośny stał się przypadek kobiety, która od sławy polskiej genetyki, prof. Zaremby, otrzymała zaświadczenie o ciężkim uszkodzeniu płodu. Miała prawo do legalnej aborcji, ale prof. Chazan odmówił po telefonicznej konsultacji. Później obwieścił, że wykonanie legalnej aborcji wymaga opinii dwóch lekarzy, nie licząc tego, który zabieg wykonuje. Powołał się na prawo, które nie obowiązuje. W wywiadzie prasowym zapewniał, że w placówce, w której pracuje, w ogóle nie wykonuje się przerwań ciąży. – Konsultant krajowy powinien zachować neutralność światopoglądową. Oczywiście ma prawo do własnych poglądów, natomiast nie powinny one mieć wpływu na wykonywanie przez niego funkcji publicznych – komentowała Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Prof. Chazan krytykowany jest także przez środowisko lekarzy. Przyczynił się do likwidacji specjalizacji z ginekologii onkologicznej, co określane jest jako decyzja sprzeczna z rozsądkiem i godząca w zdrowie kobiet.
Dlaczego min. Łapiński odwołał właśnie te osoby? W kuluarach mówi się, że autorytet niektórych skreślonych nie dla wszystkich był pewny. Prof. Jan Pietrzyk, który zastąpił na stanowisku konsultanta krajowego ds. pediatrii byłego dyrektora Centrum Zdrowia Dziecka, prof. Pawła Januszewicza, prowadzi w Krakowie mały oddział szpitalny. – Nie znałem go – przyznaje prof. Januszewicz. – Nie był znany jako ktoś, kto współtworzy standardy medyczne, zajmuje się edukacją, a to należy do obowiązków konsultanta. Dobrze jest mieć w tym wprawę.
Prof. Pietrzyk uważany jest za człowieka z „desantu południowego”, bo ludzi z tego regionu dobierał sobie min. Opala. – To minister Opala chciał pracować z tymi ludźmi, jemu mieli doradzać, nie mnie – kończy swoje wyjaśnienie min. Łapiński. I dodaje, że właśnie zmienił rozporządzenie regulujące powoływanie konsultantów. Do połowy stycznia przyszłego roku nastąpi przegląd kadr. I wreszcie stabilizacja. Bo szarpanie konsultantów przenosi się na daną dziedzinę medycyny. Źle jej służy.
Warto dodać, że ci, którzy pozostaną, także nowi, poza prestiżem „otrzymują wynagrodzenie roczne w wysokości nie wyższej niż 50% dwunastokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia”. Brzmi zawile, ale na pewno oznacza spore pieniądze.

 

 

Wydanie: 46/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy