Antykoncepcja na telefon

Antykoncepcja na telefon

W Warszawie od roku działa pogotowie antykoncepcyjne. Można dzwonić całą dobę
W pogotowiu antykoncepcyjnym nie handluje się receptami. Przed wypisaniem leku trzeba odpowiedzieć na kilka pytań. Jakie środki były przyjmowane do tej pory? Jak pacjentka się po nich czuła? Czy kobieta ma nadciśnienie i nadwagę?
– Zwykłe pogotowie często wyjeżdża do przypadków pobicia w rodzinie czy zatrucia alkoholem – mówi współtwórca pogotowia, dr Medard Lech, ginekolog z II stopniem specjalizacji. – Mówienie, że pogotowie antykoncepcyjne to przejaw upadku obyczajów, jest po prostu mydleniem oczu.
700 tys. Polek bierze pigułki antykoncepcyjne. Kolejnych kilkadziesiąt tysięcy ma założone wkładki antykoncepcyjne lub stosuje antykoncepcję w zastrzykach. To jednak tylko 8% wszystkich kobiet w wieku rozrodczym. Dlaczego tak mało?
– Powody są różne – zastanawia się dr Lech. – Podstawowy to brak wiedzy i utrudnione dotarcie do lekarza specjalisty. Ma temu zaradzić pogotowie antykoncepcyjne, do którego można zadzwonić o dowolnej porze.

W poszukiwaniu pigułki

Telefon działa od 1 stycznia zeszłego roku. Jest inicjatywą całkowicie prywatną. – Pracuje tu kilka osób, nie mamy żadnych dotacji. Co jakiś czas reklamujemy się w prasie, ale wszystko kosztuje. Informację o pogotowiu chcę umieścić w aptekach działających w systemie całodobowym. Tam często zgłaszają się osoby, które chciałyby kupić pigułki lub leki antykoncepcyjne po stosunku. Niestety, nie mają recepty. W sobotę wieczorem taka osoba nie pójdzie po poradę do szpitala – mówi dr Medard Lech. I dodaje: – Szpital ma poważniejsze sprawy na głowie. Właśnie dlatego powstało pogotowie antykoncepcyjne.
Zaczęło się przypadkowo. – Kiedyś przejrzałem w Internecie wiadomości pod hasłem “antykoncepcja”. Czego się dowiedziałem? Z jednej strony, że pigułka antykoncepcyjna to pewny rak, z drugiej – że jest dobra na wszystko – oczywiście, pigułka konkretnej firmy… Pojawiały się też opinie, że wkładek antykoncepcyjnych nie mogą stosować kobiety planujące potomstwo. Były to mocno przestarzałe informacje. Do każdej z polskich witryn napisałem list. Na większość nie otrzymałem odpowiedzi. W kilku przypadkach dowiedziałem się, że taki jest pogląd właścicieli witryny i nie zamierzają niczego zmieniać. Jedna witryna zaprosiła mnie do współpracy. Napisałem dla niej wademekum antykoncepcji, które stale aktualizuję. Jednak nie każdy ma dostęp do Internetu. Dlatego wpadłem na pomysł założenia poradni na telefon – wspomina dr Lech.

Gdy pękła prezerwatywa

Każdego dnia dzwoni około 40 osób. Przeważnie młode kobiety, choć zdarzają się też mężczyźni. Pytania są bardzo różne. Czy po dwóch tygodniach od stosunku możliwe jest stwierdzenie ciąży? Jaką antykoncepcję zastosować? Kiedy najlepiej starać się o potomstwo?
Nie na wszystkie pytania można łatwo odpowiedzieć. – Dzwoniła kobieta cztery miesiące po porodzie. To już jej trzecie dziecko. Wspólnie z mężem zdecydowali, że tyle im wystarczy. Mąż chciałby się wysterylizować, czyli podwiązać nasieniowody. Pytała, gdzie się w tej sprawie zgłosić – mówi
dr Medard Lech. – Mogłem tylko odpowiedzieć, że zgodnie z polskim prawem taki zabieg jest nielegalny.
Mężczyźni pytają często, co zrobić, gdy podczas stosunku pękła prezerwatywa. Ich partnerka martwi się, czy nie jest w ciąży. – Proponuję wtedy antykoncepcję po stosunku, tzw. dzień po. Do niedawna mało kto o niej słyszał. Firma, która produkuje ten środek, sprzedawała w Polsce 11 tys. opakowań rocznie. Oznacza to, że mniej niż 1% kobiet w wieku rozrodczym stosowało go jako formę antykoncepcji. Przeciwnicy mówią, że to pigułka wczesnoporonna – wyjaśnia dr Lech. – Faktycznie nie ma ona nic wspólnego z poronieniem. Unieruchamia plemniki i nie dopuszcza do zagnieżdżenia się blastocysty (zapłodnionej komórki jajowej) w błonie śluzowej macicy.
Kiedyś do pogotowia zadzwoniła zaniepokojona matka nastolatki. Podejrzewała, że jej córka rozpoczęła współżycie. Chciała przyprowadzić ją na badania, żeby można było dobrać najwłaściwsze dla niej środki. – To rzadki przypadek. Młodym kobietom mówi się, że najpierw mają zdać maturę, a potem przyjdzie czas na seks.
Rodzice zachowują się, jakby nie widzieli problemu. Tymczasem blisko 9% rodzących w Polsce kobiet nie ma jeszcze 18 lat.

Bezradne, potrzebujące pomocy

Niektóre telefony są dramatyczne. Dzwonią zgwałcone kobiety. Nie wiedzą, co zrobić. Są zupełnie bezradne. Boją się, że zostaną wyśmiane przez otoczenie. Inna sprawa: – Niedawno zadzwoniła młoda kobieta, która kilka dni temu zdecydowała się na przerwanie ciąży. Poszła do prywatnego gabinetu, zapłaciła za zabieg. Nie mogła patrzeć na lekarza, który skrupulatnie liczył pieniądze. W pierwszym odruchu uciekła z gabinetu. Po chwili jednak wróciła. Ta kobieta potrzebowała wsparcia, a nie rady – dodaje twórca pogotowia. – Zdarza się też, że dzwonią kobiety, które chciałyby usunąć niechcianą ciążę. Nie mogę im pomóc, to również wbrew prawu. Odpowiadam dyplomatycznie: słyszałem, że są gabinety, w których wykonuje się takie zabiegi. Niech próbują dalej.
Bywa, że pytający są bezczelni. Kiedyś młody człowiek, prawdopodobnie student medycyny, przygotował całą serię pytań: mechanizm działania środków antykoncepcyjnych, wpływ estrogenów na układ krwionośny, leczenie hormonalne endometriozy. – Poradziłem mu, żeby przed kolokwium zajrzał raczej do podręcznika – śmieje się lekarz. – Ja odpowiadam na konkretne pytania osób mających problemy.

 

Wydanie: 13/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy