Atrapa jedności

Atrapa jedności

Politycy AWS-u podpisali porozumienie, w którym nie ma sprecyzowanych żadnych szczegółów

Scenariusze wydarzeń w AWS-ie zmieniały się z dnia na dzień, ale jedno było pewne – ewentualna zgoda musi być ogłoszona w dniu, w którym prezydent Aleksander Kwaśniewski zostanie zaprzysiężony, czyli 23 grudnia. – Chodziło o to, aby tego dnia lewica nie zdominowała mediów – wyjaśnia jeden z posłów AWS-u. Nad ranem 23 grudnia osiągnięto porozumienie, w którym starannie pominięto najbardziej newralgiczne kwestie. Powstała więc atrapa jedności, która najprawdopodobniej za kilka miesięcy zacznie się rozlatywać. – Ale już nie z takim hukiem jak ostatnio. Jedno jest bowiem pewne, że wszelkie spory chcemy prowadzić w zaciszach gabinetów – twierdzi nasz rozmówca. Jednak już w dniu, w którym szumnie ogłoszono osiągnięcie zgody, jeden z liderów SKL-u, Aleksander Hall, publicznie zakwestionował sens podpisanego sojuszu: – Nie ma tu nowej jakości. Zakładam więc, że mamy do czynienia z sytuacją tymczasową.
Entuzjazmu co do uzgodnionych deklaracji nie wykazywali też inni politycy AWS-u. – Wszyscy byli już zmęczeni przedłużającym się kryzysem. Negocjatorzy podpisali porozumienie dla świętego spokoju – uważa jeden z liderów SKL-u.

Lider
z tylnego siedzenia

Marian Krzaklewski koncentruje się na działalności związkowej, a liderem nowego, sfederowanego AWS-u ma być premier Jerzy Buzek. Tu nie ma zaskoczenia. Nie będzie go także w kwestii ewentualnego wyemancypowania się premiera spod wpływu Krzaklewskiego. Zbuntowani politycy mieli na to nadzieję, ale zachowanie premiera podczas negocjacji całkowicie ją pogrzebało. – Z rekomendacji lidera AWS-u rozmowy z Płażyńskim, Rokitą i Tokarczukiem prowadził między innymi wicepremier Komołowski, który jednak w miarę nasilania się protestu pielęgniarek miał mniej czasu na sprawy wewnątrzakcyjne. Z ramienia Krzaklewskiego najczęściej na negocjacje przychodzili premier Jerzy Buzek i Teresa Kamińska. I właściwie tylko ona w tym gronie “nosiła spodnie”, była zdecydowana, twarda i konkretna. Natomiast Buzek wygłaszał komunały, a przyciśnięty do muru łapał za komórkę i pytał: “Marian, co ja mam teraz zrobić?” – opowiada czołowy polityk Akcji.
W AWS-ie nie ma więc wątpliwości, iż pomimo oficjalnej zmiany przywództwa nad Akcją Jerzy Buzek będzie panował, ale Marian Krzaklewski nadal rządził, tyle że “z tylnego siedzenia”. Zaskakująco wysoką pozycję w nowym AWS-ie ma objąć marszałek Sejmu, Maciej Płażyński. Będzie on zastępcą Buzka i przewodniczącym komitetu wyborczego AWS, który w porozumieniu z zarządem Akcji będzie wyznaczał pełnomocników list wyborczych. – Być może wydaje się dziwne, że Krzaklewski zgodził się tak doniosłą rolę powierzyć swojemu największemu politycznemu przeciwnikowi. Ale, po pierwsze, Płażyński i tak uważa, że przegrał, bo szykował się na lidera centroprawicy. A ponadto marszałek ma świadomość, że po wyborach parlamentarnych Krzaklewski załatwi go tą samą bronią, którą on niszczył Mariana – twierdzi pewien poseł-związkowiec, należący do kręgu najbliższych współpracowników obecnego szefa AWS-u. – Otóż jeśli – a najprawdopodobniej tak będzie – Akcja nie osiągnie dobrego wyniku w wyborach parlamentarnych, Marian Krzaklewski, jako lider związku wezwie ówczesnych przywódców AWS-u, by “wyciągnęli konsekwencje z klęski wyborczej i podali się do dymisji” – wyjaśnia nasz rozmówca.

Przewodnia rola
związku

Buntownicy nie osiągnęli sukcesu, jeśli chodzi o ograniczenie roli związku zawodowego. – Z porozumienia wynika, że związek zawodowy pozostał stałym czynnikiem, mającym wpływ na Akcję. A przecież ordynacja mówi jasno, że w wyborach nie mogą brać udziału związki zawodowe – narzeka Aleksander Hall. W rezultacie “Solidarność” nie przekazała nikomu swoich parytetów i wraz z RS AWS, który miał być jej emanacją polityczną, ma 49% głosów. Pozostałe, zbuntowane ugrupowania AWS-u, czyli SKL, PPChD i ZChN mają 51% głosów. Niby więcej, lecz jest to pozorna przewaga, gdyż do podjęcia jakiejkolwiek decyzji będzie niezbędna większość 52%, czyli tak naprawdę ani wierni Krzaklewskiemu (RS AWS i “S”), ani też zbuntowani (SKL, PPChD i ZChN) nie będą mieć sami wystarczającej liczby mandatów, by przegłosować swój punkt widzenia. W każdej spornej sprawie może więc nastąpić klincz. Posłowie AWS-u spodziewają się awantury o realizację jednego z punktów umowy, który dotyczy utworzenia 16 rad regionalnych Akcji. Ustalono, że w co najmniej trzech regionach przewodniczącymi rad mają być przedstawiciele SKL-u, ZChN-u i PPChD. Jest to o tyle istotne, że szefami okręgowych komitetów wyborczych mają być osoby wywodzące się z tej partii, której przedstawiciel jest liderem listy w okręgu. – Nie postanowiono od razu, które to okręgi mają przypaść tym trzem partiom. Spodziewamy się, że RS i “S” wyznaczy nam najtrudniejsze województwa, takie, w których jest znaczna przewaga SLD, lub też takie, które odgrywają stosunkowo najmniej ważną rolę w Polsce. Obawiamy się, że nie ma co marzyć, abyśmy dostali na przykład okręg gdański czy też warszawski – uważa poseł ZChN.

Dziel i rządź

Zawarta ugoda po mistrzowsku wykorzystuje zasadę “dziel i rządź”. Napisano w niej bowiem, że jeśli będzie 41 okręgów wyborczych, to na listach wyborczych miejsca od 1 do 5 (czyli najlepsze) będą przyznawane następująco: 7 dla PPChD, SKL i ZChN, 18 dla RS AWS (w tym konsumują się miejsca dla związkowców) i 2 do dyspozycji lidera AWS. Posłowie Akcji już wyobrażają sobie konflikty między SKL-em, ZChN-em i PPChD – które miejsce, w którym okręgu ma przypaść politykom tych ugrupowań. Szczegóły funkcjonowania nowego, sfederowanego AWS-u ma ustalić kongres programowy, zaplanowany przez Krzaklewskiego na przełom stycznia i lutego 2001 r. Pół roku po wyborach parlamentarnych Akcja ma się przekształcić w jednolitą partię polityczną. Na to zgodę udzielili między innymi zarówno Jan Maria Rokita, lider SKL-u, jak i szefowie ZChN-u i PPChD: Stanisław Zając i Antoni Tokarczuk. Tymczasem sprzeciw wobec koncepcji samorozwiązania się partii i powołania jednego AWS-u był do tej pory niezłomny wśród członków tych ugrupowań. Teraz głośno kontestuje ten punkt umowy jedynie Aleksander Hall. – Dziwny to sposób dochodzenia do jedności, który zakładałby mechaniczne łączenie na siłę kilku podmiotów. Zjednoczenie musi się odbywać na fundamencie programu, a różnice programowe między poszczególnymi partiami są istotne – twierdzi.
Wielu posłów w kuluarach mówi, że zgoda Rokity, Tokarczuka czy też Zająca jest wybiegiem taktycznym, mającym na celu doprowadzenie do dymisji Krzaklewskiego i zapobieżenie tworzeniu przez niego nowej partii. Na zjeździe “S” Krzaklewski zapowiedział wyraźnie, że jeśli nie będzie decyzji o przekształceniu AWS-u w jeden organizm, on zakłada nowy byt polityczny. Na dwa dni przed podpisaniem porozumienia w Sejmie krążyły pogłoski o tym, że w styczniu Krzaklewski utworzy partię z ROP-em i życzliwymi mu politykami AWS-u.
Jednocześnie Rokita i Płażyński wiedzieli wówczas, że nie chce ich ani UW, ani Andrzej Olechowski. Pozostali więc na politycznym pustkowiu, co sprzyjało nastrojom kompromisowym. Pozycja Krzaklewskiego jest, co prawda, zachwiana, bo ostatecznie rezygnuje z szefowania AWS-em, to jednak nie zastępuje go przywódca o silnej osobowości.

 

Wydanie: 1/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy