Wpisy od Attaché
Rau, czyli pies ogrodnika
Zbigniew Rau robi swoje porządki w MSZ, ale wygląda na to, że idą one w zupełnie innym kierunku, niż podpowiadają rozum i logika. Gdy Rau został ministrem, Witold Waszczykowski domagał się, by zwolnił „Rasputina”, i każdy wiedział, że chodzi o Andrzeja Papierza, dyrektora generalnego, sprawującego nadzór nad kadrami. Każdy też wiedział, że będzie to test na to, czy nowy minister będzie miał MSZ w garści, czy okaże się tylko jego twarzą. No więc na razie wygrywa to drugie. Rau poszedł z Papierzem na obiad i tam
Puste słowa Mateusza
O tym, że polityka zagraniczna jest funkcją polityki wewnętrznej, uczą już studentów politologii i stosunków międzynarodowych na pierwszym roku. To jest banał w gruncie rzeczy. Kłopot w tym, że w Polsce ta żelazna reguła jest rozumiana zupełnie pokracznie – w efekcie polityka zagraniczna jest funkcją potrzeb PR-owych premiera, a nie jakiejkolwiek polityki. Doskonale pokazuje to sprawa Białorusi. Otóż przebywała w Polsce Swiatłana Cichanouska, miała odczyt na Uniwersytecie Warszawskim, spotkała się z premierem Morawieckim, który deklarował jej pomoc, to wszystko
Gerard, czyli karma, co nie wraca
Niektórzy mówią, że karma wraca. Że jak ktoś kogoś skrzywdzi, to sam zostanie później skrzywdzony. Albo odwrotnie – pomoże innym, to i jemu potem się powiedzie. Przykłady z życia MSZ dowodzą, że to tak nie działa. Właśnie rozpisują się media o awanturach w ambasadzie RP w Islandii. Ambasador Gerard Pokruszyński oskarżany jest o homofobię, mobbing i bezpodstawne zwolnienie konsula Jakuba Pilcha. Konsul wraz z żoną i dwójką małych dzieci dostał na opuszczenie Islandii zaledwie trzy dni, a dowiedział się o tym
Rau i Rasputin
„Trzeba by się pozbyć lub zdyscyplinować w MSZ pewnego »Rasputina«, który tam rządził i nie pozwalał prowadzić polityki poprzedniemu ministrowi”, powiedział w rozmowie z „Super Expressem” eurodeputowany PiS i były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Oto więc rzecz bez precedensu – były szef MSZ domaga się, głośno, publicznie, by wyrzucono z ministerstwa dyrektora generalnego. Nikt przecież nie ma wątpliwości, że mówiąc „Rasputin”, miał na myśli Andrzeja Papierza. Pisaliśmy i o nim, i o jego wojnie z Waszczykowskim już parokrotnie, więc odnotujmy –
Gdzie PiS ma dyplomację
W poniedziałek, 17 sierpnia, minister Jacek Czaputowicz rozmawiał (telefonicznie) ze Swiatłaną Cichanouską. W środę, 19 sierpnia, na temat sytuacji na Białorusi rozmawiał z premierem Albanii oraz ministrami spraw zagranicznych Słowacji i Szwecji. Także w środę przyjął Walera i Weranikę Capkałów, działaczy opozycji demokratycznej z Białorusi. Waler Capkała był jednym z pretendentów na kandydatów w niedawnych wyborach prezydenckich, ale nie został zarejestrowany. Natomiast Weranika Capkała była członkinią sztabu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej. No a w czwartek złożył rezygnację. Innymi słowy, rozmawiał
Duda i świat
Przeważnie jest tak, że druga kadencja prezydenta, jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe, jest łatwiejsza. Sprzyjają temu elementy oczywiste – wszyscy już go znają, nie trzeba więc przełamywać lodów, a i on zna swoich partnerów i przeciwników, także własne atuty i ograniczenia. Teraz więc nasuwa się pytanie – jak będzie w wypadku drugiej kadencji Andrzeja Dudy? Czy prezydent wyciągnął wnioski z lat poprzednich? Ha! Trudno się tego spodziewać. Weźmy pierwszy z brzegu przykład – sprawy osób
Doktryna Trumpa i brukselki
Zgadnijcie, drogie panie i drodzy panowie, co w ostatnich dniach wywołało największe zgorszenie w środowiskach ludzi MSZ? Deklaracja ministra Czaputowicza, że odchodzi? Owszem, jest ona gorsząca, bo jeżeli przebudowa rządu ma się dokonać na przełomie września i października, to przez najbliższe dwa miesiące MSZ będzie de facto bez szefa. Na pewno więc deklaracja Czaputowicza była niemądra. Ale przebiły ją inne słowa – że przyszły szef MSZ nie może być postacią wyrazistą, bo wszystko już jest podzielone. Polityką europejską zajmuje się
MSZ i jego sukcesy
Żeby nie było, że nie widzimy sukcesów MSZ. Widzimy, widzimy! I to nawet takie, których samo MSZ (to oficjalne) nie chce dostrzec. Otóż w ostatnich tygodniach nasza dyplomacja mogła się pochwalić dwoma osiągnięciami – udało nam się przeforsować polskich kandydatów na dość ważne stanowiska w organizacjach międzynarodowych. Ale, co ciekawe, jeden z tych sukcesów jest mniejszej wagi, drugi bez porównania większej, lecz nasze MSZ chwali się sukcesem pierwszym, a drugiego jakby nie widziało. Zacznijmy więc od pierwszego – Grzegorz
Czaputowicz mówi, że chce odejść
To humorystyczna deklaracja. Otóż minister Czaputowicz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” oświadczył: „Uważam, że to dobry moment na zmianę na czele naszej dyplomacji”. Tym samym zadeklarował swoją dymisję. I teraz warto zapytać: czy zrobił to dlatego, że ma już dość kierowania MSZ, czy też – przeciwnie – wie, że go odwołają, więc żeby zachować twarz, uprzedza ten ruch? Ha! Gdyby miał dość kierowania MSZ, to nie chodziłby po mediach i nie zwierzał się dziennikarzom, tylko odszedł. Na z góry upatrzone stanowisko, które by sobie załatwił. Tak jak Teresa
Allo, Allo!
To oczywiste, że prezydent Duda został ośmieszony, rozmawiając z rosyjskimi youtuberami, których wziął za Antónia Guterresa, sekretarza generalnego ONZ. Pytanie tylko, czyja to wina. Odpowiedzi będą zapewne dwie. Pierwsza – prawdziwa. Druga – oficjalna. Innymi słowy, za narażenie się Dudy na śmieszność zapłacą ci, na których będzie można wszystko zwalić bez większych obaw. Na razie zwalono na dwóch urzędników Stałego Przedstawicielstwa RP przy Narodach Zjednoczonych, których w trybie natychmiastowym odwołano do Warszawy. Już teraz jednak widać, jakie







