Wpisy od Attaché
My płacimy, oni – nie
W połowie marca informowaliśmy w tym miejscu o piśmie ówczesnego dyrektora generalnego Andrzeja Papierza do dyrektorów departamentów i biur MSZ, by ci wstrzymali się z wdrażaniem nowej ustawy o służbie zagranicznej. Napisaliśmy też, że ma być ona nowelizowana pod nadzorem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. I jest nowelizowana! Pytamy zatem: kto jest za ten skandal odpowiedzialny? Na płaszczyźnie politycznej oczywiście minister Rau, wszak on tę ustawę pilotował. Teraz więc powinien ponieść odpowiedzialność polityczną, czyli podać się do dymisji lub zostać
Ścieżki kariery
I media, i samo MSZ słowami swojego wiceministra potwierdziły informacje, które podaliśmy dwa tygodnie temu w materiale „Tajemnica lotu z New Delhi”. Żadne fakty nie zostały podważone. Pora więc iść krok dalej i do końca wyjaśnić pewne sprawy, które pojawiły się w związku z publikowanym tekstem. Korzystamy z okazji, by zadać MSZ poniższe pytania: Czy prawdą jest, że PKT (Pan Klaudiusz Tchórzewski) wyjechał na placówkę dwa lata temu jako II sekretarz, natychmiast po zatrudnieniu w MSZ? Jak trafił
Dobra praca popłaca
Odwołanie Andrzeja Papierza ze stanowiska dyrektora generalnego, roszady w MSZ – wszystko to sprawiło, że zdecydowanie za mało miejsca poświęciliśmy Joannie Wroneckiej, która została specjalnym koordynatorem ONZ ds. Libanu. Doceńmy, jest to funkcja, którą można przyrównać do funkcji zastępcy sekretarza generalnego ONZ. W ostatnich latach takie miejsca były dla polskich dyplomatów niedostępne. Z kilku powodów. Po pierwsze, międzynarodowa siła przebicia Polski jest dziś niewielka. Po drugie, jeżeli trafia się polski dyplomata, który ma dorobek, autorytet,
Tajemnica lotu z New Delhi
Media rozpisywały się o tym – samolot specjalny ewakuował z Indii ciężko chorego na covid polskiego dyplomatę z rodziną (też chorą). Opisywano szczegóły tej ewakuacji. Piloci byli szczelnie zamknięci w kabinie, załoga zaś w szczelnych skafandrach ochronnych, i to przez siedem godzin lotu. Dreamliner, którym ewakuowano dyplomatę, przewiózł też przesyłki. A już w Warszawie został poddany trwającej cztery godziny dezynfekcji. Załoga przeszła testy na obecność koronawirusa. A chorych rozmieszczono w warszawskich szpitalach. W tych opowieściach było wszystko.
Cwana bestia! A nawet dwie!
Pisaliśmy już o tym, że prezydencki minister Krzysztof Szczerski chce zostać stałym przedstawicielem RP, czyli ambasadorem, przy ONZ w Nowym Jorku. Pan Szczerski chciał już być ministrem spraw zagranicznych RP, komisarzem UE czy zastępcą sekretarza generalnego NATO. Szuka więc uporczywie pracy. Tylko że chyba nie zdaje sobie sprawy, jaki to kawałek chleba i jakich miał w ONZ poprzedników: Eugeniusz Wyzner (był też zastępcą sekretarza generalnego ONZ), Andrzej Towpik, Przemysław Grudziński czy choćby
Nowe idzie, stare jedzie
Taki był podpis pod rysunkowym żartem Szymona Kobylińskiego w czasie karnawału Solidarności. Obok protestującego tłumu jechał rozparty wygodnie w polonezie przedstawiciel byłych. Skojarzenie z tym rysunkiem miał niejeden pracownik MSZ we wtorek w ubiegłym tygodniu. Wprawdzie dyrektor generalny Andrzej Papierz został odwołany, ale wielu widzi go na stanowisku szefa służby zagranicznej, gdy nowelizacja ustawy o służbie zagranicznej wejdzie w życie. A jeśli nie zostanie szefem SZ, to pojedzie jako ambasador do Ankary i będzie urzędował w pięknej ambasadzie,
Valdštejnská 8
Od roku Polska nie ma w Pradze ambasadora. Pisaliśmy już, kto nim może zostać, jaka miernota, może więc parę słów o tym, jak to wcześniej z obsadą placówki w Czechach bywało. Po aksamitnej rewolucji, przed wyborami do Parlamentu Federalnego Czechosłowacji, wiosną 1990 r. przy al. Szucha minister spraw zagranicznych, prof. Krzysztof Skubiszewski, też zastanawiał się nad kandydatami na nowego ambasadora. Pierwszym był absolwent UW Andrzej Jagodziński, dziennikarz, tłumacz literatury czeskiej i słowackiej, aktywny w Solidarności Polsko-Czechosłowackiej, organizator i tłumacz spotkań opozycji
Parę słów o zarabianiu
No to porozmawiajmy o pieniądzach, czyli o handlowaniu. Rozmowa nie będzie długa, gdyż system promocji gospodarczej został przez PiS skutecznie rozmontowany. Wcześniej zajmowały się tym wydziały ds. promocji handlu i inwestycji przy ambasadach. Ale praktycznie już ich nie ma. Owszem, nie były one idealnym rozwiązaniem, szczególnie w Europie, ale w krajach z „kapitalizmem państwowym”, takich jak Chiny, Indie, Wietnam czy nawet Korea Południowa (czebole) lub państwa Zatoki, sprawdzały się znacznie lepiej niż pomysł PiS, czyli zagraniczne biura
Czeski łącznik
Od roku przynajmniej, a pewnie i dłużej, mówi się w MSZ, że Andrzej Papierz, obecny dyrektor generalny, wymyślił sobie stanowisko ambasadora RP w Pradze jako odpoczynek po latach burzliwej kariery. Albo Budapeszt. W MSZ obie placówki są cenione. Z kilku powodów. Po pierwsze, to przyjazne do zamieszkania miasta. Oferujące, co w przypadku Papierza ma sporą wartość, miłe knajpeczki i inne atrakcje. Po drugie, leżą blisko, więc łatwo przyjechać do Polski, choćby na weekend, załatwiać swoje sprawy. Po trzecie, nie czarujmy się, nie wymagają wielkiego zaangażowania, toteż
Filary władzy
Jeżeli resortowe wiewiórki się nie mylą, to pierwszą osobą, która skorzysta z dobrodziejstwa nowej ustawy o służbie zagranicznej, będzie Małgorzata Gosiewska, ważna postać w PiS, obecna wicemarszałkini Sejmu. A pojedzie ona na stanowisko ambasadora do Gruzji, czego sobie zażyczyła. Hm… Nie brakuje osób, które w ten wyjazd wątpią. Z dwóch powodów. Po pierwsze, oznaczałby on, że pani Gosiewska udaje się na polityczną emeryturę, że wybiera góry Kaukazu i przyjemne życie, rezygnując z polskiej polityki – ze stanowiska wicemarszałkini Sejmu






