Wpisy od Attaché
Nowy serial MSZ – Barbara
Zapowiada się kolejny serial w MSZ. Będzie on się rozgrywał w salach Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. A jego główna bohaterka to… Nie, niekoniecznie była ambasadorka RP w Czechach. Wszystko bowiem może się zdarzyć. Otóż, jak podały media, 3 grudnia sąd, w postępowaniu nakazowym, czyli bez udziału stron, wydał wyrok w sprawie Barbary Ć., oskarżonej o mobbing i znęcanie się nad pracownikami. Zauważmy – akt oskarżenia wpłynął 10 listopada 2020 r., a już po trzech tygodniach sąd
Słodka Francja
W tradycji naszego MSZ zachowała się pewna umiejętność, którą możemy nazwać czarem ambasadora. O co tu chodzi? Otóż jeszcze w czasach PRL, kiedy wyjazdy zagraniczne były dość rzadkie, wielkim wydarzeniem na placówce był przyjazd ważnego decydenta z Warszawy. To mógł być członek Biura Politycznego, ważny sekretarz, czasami minister, ktoś, kto przyjechał na jakiś kongres czy inne wydarzenie i trzeba było nim się zaopiekować. Ambasador wobec takiego zasłużonego towarzysza roztaczał czar –
Prymus regionu – Rumunia
To już wszyscy wiemy – przegraliśmy z Rumunią. Rywalizację o siedzibę Europejskiego Centrum Cyberbezpieczeństwa w Przemyśle, Technologii i Badaniach Naukowych. Centrum to unijna instytucja. O tym, że powstanie, zadecydowano we wrześniu tego roku, a procedurę wyboru siedziby rozpoczęto 28 października. No i natychmiast zgłosiła się Warszawa, premier Morawiecki napisał w tej sprawie list do przywódców państw UE, zachwalając miasto. Pisał, że jest świetnie skomunikowane, że ma lotnicze połączenia z 65 krajami i oferuje znakomitą infrastrukturę, edukację, dobrą służbę zdrowia oraz wiele
Co Polsce służy, a co ją ośmiesza
Niósł ślepy kulawego. Kilka dni temu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk i członek zarządu TVP Mateusz Matyszkowicz (jest taki) podpisali porozumienie „w sprawie wspólnych działań wzmacniających pozytywny wizerunek Polski i Polaków zagranicą” – pisownia oryginalna. O, Jacek Kurski… I on, i instytucja, którą kieruje, wyjątkowo pasują do tego, by „wzmacniać pozytywny obraz Polski”. Zresztą przeczytajmy dalszą część komunikatu (nadal pisownia oryginalna): „Porozumienie o współpracy ma przyczynić
Bruksela. Jeńców nie biorą
Piszemy już o tym od paru tygodni – zbliża się termin, w którym Polska będzie musiała się zdeklarować, czy zawetuje unijny budżet i Fundusz Odbudowy, czy nie. Tym samym dobiegnie końca (a może się rozpocznie, bo zakończy się tylko jej pierwszy etap) jedna z najbardziej niedorzecznych dyplomatycznych krucjat. Albo jedna z najbardziej przebiegłych. W każdym razie im bliżej finiszu, tym więcej różnych działań typu dezinformacja lub skandal. I właśnie coś takiego zostało w ubiegłym tygodniu ogłoszone. Myślimy
Sprzeciwiłem się bandyterce w MSZ
Miało być szybkie odstrzelenie, a tu proszę – wojna trwa! Tak nam się wydaje, że dyrektor generalny MSZ Andrzej Papierz już żałuje, że wyrzucił Jacka Izydorczyka ze stanowiska ambasadora RP w Tokio. Była demonstracja siły, a teraz przyszło wycierać ławy sądowe. Bo Izydorczyk złożył na niego doniesienia do prokuratury, do NIK, a jeszcze pozwał dwóch wiceministrów, domagając się po 100 tys. zł od każdego nawiązki na rzecz WOŚP. Krótkie przypomnienie sprawy: Jacek Izydorczyk stanowisko ambasadora w Japonii objął
Przemyślenia subiekta Rzeckiego
Przemysław Żurawski vel Grajewski, nasz bohater sprzed tygodnia, doradca szefa MSZ oraz sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych (politycy PiS nie widzą w tym konfliktu interesów) błyszczy w mediach. Nawołuje do weta w sprawie budżetu Unii i zapewnia, że Polska Unię pokona. „Jesteśmy na pozycji, która pozwoli nam wygrać tę grę”, mówi. I dodaje, że „stary budżet był dla nas hojniejszy niż nowy”. Opłaca się zatem wetować: „Nie jesteśmy więc pod presją, która skłaniałaby do szybkiej kapitulacji”. Pod presją są za to kraje
Wieszcz PiS
Przy okazji amerykańskich wyborów furorę w internecie zrobił Przemysław Żurawski vel Grajewski. To w PiS ważna postać, doradca ministrów spraw zagranicznych Waszczykowskiego, Czaputowicza i Raua, zasiadający w gabinecie politycznym szefa MSZ, stały gość Kancelarii Prezydenta, z ramienia PiS ekspert Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu. W mediach czasami przedstawiają go jako głównego ideologa polityki zagranicznej PiS, ale to chyba przesadne określenie. Żurawski vel Grajewski ma po prostu pewną umiejętność ubierania w słowa tego, co w PiS na temat
Znów ograli PiS
W kategoriach politycznych jest to jak lewy prosty – Unia Europejska przyjęła rozwiązanie w sprawie mechanizmu uzależnienia transferu unijnych środków od praworządności. Czyli coś, czego – jak zapewniali politycy PiS – miało nie być. Zapis o takim mechanizmie pojawił się podczas lipcowego szczytu Unii Europejskiej, na którym przyjęto budżet Unii na lata 2021-2027 oraz Fundusz Odbudowy. Był jednak mało precyzyjny, tak że premier Morawiecki mógł twierdzić, że de facto go nie ma. Później polski rząd zabiegał,
Rau jest zmęczony
Z relacji ludzi, którzy spotykają się z ministrem Rauem, przychodzą do niego w różnych służbowych sprawach, wynika, że przechodzi on kryzys. Natury egzystencjalnej. Bo zaczyna zdawać sobie sprawę z własnego imposybilizmu. Intelektualnego. Wygląda to tak, że gdy pojawia się u niego dyrektor departamentu z jakąś ważną sprawą, z papierami i prośbą o decyzję, Rau macha ręką i woła: Co mnie to obchodzi, ja się na tym nie znam! Proszę dać mi spokój, ja tu przyszedłem nie po to, żeby rozwiązywać jakieś sprawy, ale żeby tu, w MSZ, zrobić porządek! O jaki porządek chodzi,






