Wpisy od Bronisław Łagowski
Smog w polityce
Spór o Trybunał Konstytucyjny może mieć dobre skutki edukacyjne, przypominając w sposób emocjonalny, a więc zapadający głęboko w pamięć, na jakich zasadach opiera się demokracja. Pokazuje on ponadto, jakie różnice zachodzą między partiami obozu solidarnościowego, i stawia pytanie, czy taki obóz istnieje. Mimo różnic wygłaszanych w gwałtownych słowach, widać jasno, że istnieje, ma wspólnych bohaterów, wspólnych wrogów i – jak mówią doktoranci nauk społecznych – wspólny mit założycielski. To są mocne spoiwa, z pewnością silniejsze niż
Postkomunizm i kontrkultura
Przez długi czas „niepokorni” dziennikarze kwalifikowali „Politykę” jako gazetę postkomunistyczną, bo i tytuł z tamtych czasów, i redaktor naczelny, i najlepszy felietonista, a dokładniej mówiąc, jeden z najbłyskotliwszych pisarzy Daniel Passent również. Znudziło im się w końcu, ale „postkomunizm” jako obelga został przejęty przez „Politykę” i skierowany przeciw partii PiS. W ostatnim numerze (48/2015) przeczytałem: „Pisaliśmy wielokrotnie, że PiS jest najbardziej postkomunistyczną formacją III RP. Idealne państwo PiS to utopijna wizja nowego realnego socjalizmu”. Styl pisowskiej
Czas wstrząsów
Nie w każdej sprawie dobrze się rozumiemy – moi czytelnicy i ja. Co znaczy – pyta mnie bardzo inteligentna i uczona czytelniczka – że pod rządami PiS „coś takiego jak afera Rywina jest nie do pomyślenia”, jak napisałem w poprzednim felietonie. Początek tej afery był taki: producent filmowy chciał wyłudzić od swoich przyjaciół z Agory 17 bodajże milionów, ale mu się nie udało. Szefowa Agory wskazała Leszka Millera jako odpowiedzialnego za tę próbę oszustwa, co się okazało fałszem. Dalszy
Nowe czy to samo?
Przyglądając się pochodowi narodowców 11 listopada, myślałem o roli przypadku w polityce. Zgromadzić 70 tys. ludzi, przeważnie młodych i rozjątrzonych, i utrzymać manifestację w ramach porządku – to niemały wyczyn. Co tych ludzi motywowało, jaka idea, jaka ogólna myśl im przyświecała? Imigracja to sprawa daleka, w Polsce mało znacząca, w każdym razie za mało, żeby pod hasłem sprzeciwu zgromadzić taką ilość ludzi. Ich podobno główne hasło „Polska dla Polaków” jest w literalnym sensie słuszne, bo jaki
Polak mały antykomunistyczny
W Łodzi działacze partii PiS zażądali od miejscowej filharmonii wykreślenia z repertuaru utworów Szostakowicza i Prokofiewa, ponieważ ci kompozytorzy byli laureatami Nagród Stalinowskich, zatem podpadają pod kategorię symboli propagujących totalitaryzm. Jeżeli ktoś na początku nie wiedział, co znaczy zapowiedziane kopę lat temu (przez Jarosława Kaczyńskiego) nadawanie „narodowi polskiemu tożsamości antykomunistycznej”, to teraz chyba już wie, a wkrótce będzie wiedział jeszcze lepiej. Jerzy Urban sformułował zwięźle („Nie”, nr 44/2015) ideę rozprawy politycznej, która jest do napisania.
Walter Laqueur: ostatnie dni Europy?
Spór o migrację toczy się w Polsce bez związku z tym, co napisano na ten temat w ostatnich paru dziesięcioleciach. Zaczyna się niemal od poznawczego zera. Polemiści nie biorą także pod uwagę pewnych treści głęboko tkwiących w polskiej tradycji. Wspomnę dwa jej składniki istotne, chociaż irracjonalne. Jeden to mit Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, skierowany jednoznacznie przeciw niebezpieczeństwu muzułmańskiemu. Obrazowo wyraża się w bardzo powoli słabnącej apologii „wiktorii wiedeńskiej” Jana Sobieskiego. Być może ten
Okupacja pamięci
Oprócz wielkiej umowy społecznej, dzięki której istnieje państwo, w demokracji mamy jeszcze małą umowę społeczną odnoszącą się do wyboru władz. O ile źródła wielkiej umowy giną w mrokach historii i nie można powiedzieć, kto i kiedy ją wprowadził – jest bezimienna i bez daty urodzin – to mała jest tworzona przez konkretnych ludzi na oczach całego społeczeństwa. Jest zmienna, jawnie umowna i nierzadko w swoich założeniach rozstrzyga, jaka partia nie może wygrać. W demokratycznej Francji np. partia Front Narodowy
Potrzeba relatywizmu
W wydarzeniach historycznych możemy wyróżnić dwa wymiary: jednostkowe, subiektywne przeżycia ludzi objętych tymi wydarzeniami i polityczny sens. To brzmi może paradoksalnie, ale właśnie subiektywne przeżycia – ból, strach, inne cierpienia – stanowią rzeczywistość absolutną, niepodlegającą relatywizacji pod wpływem późniejszych wydarzeń. Inaczej rzecz się ma, gdy chodzi o polityczną stronę wypadków czy procesów. Fakty historyczne zmieniają sens wskutek porównań z innymi faktami, które nastąpiły później lub równocześnie, lecz nie zostały wzięte pod uwagę.
Wpływy i nieporozumienia
W lipcu przeczytałem w tygodniku „Do Rzeczy” artykuł głoszący, że koncern Agora ma poważne problemy finansowe i jego przyszłość jest niepewna, i drugi artykuł o tym, że Adam Michnik coraz bardziej traci wpływy. W poczekalni u fryzjera zobaczyłem czasopismo „W Sieci” z sierpnia poprzedniego roku, w którym także były dwa duże artykuły dowodzące, że Agora kaput, a Michnik traci wpływy. Nie jestem za bardzo oczytany w gazetach zwanych umownie prawicowymi, ale ile razy po którąś sięgnę, dowiaduję się, że Adam Michnik
Morze Śródziemne wpada do Renu
Pewien deputowany francuski (Patrick Devedjian) powiedział niedawno: „Niemcy zabrali nam naszych Żydów, a oddają Arabów”. Jak widać, nawet we Francji, jednym z najszerzej otwartych krajów dla przybyszy, obecną politykę imigracyjną Unii Europejskiej postrzega się jako wymuszoną (do pewnego stopnia) przez Niemcy. Skoro autorytety rządowe i ekonomiczne w Berlinie mówią, że imigracja leży w interesie Niemiec, to nie jest oczywiste, że inne kraje Unii mają moralny lub inny obowiązek uczestniczenia w kosztach tego interesu.







