Wpisy od Bronisław Łagowski
Co się stało, to się nie odstanie
Po objęciu przewodnictwa klubu poselskiego Leszek Miller nie może się uskarżać na brak zainteresowania ze strony mediów i klasy pasożytniczej, chciałem powiedzieć politycznej. To zainteresowanie objawiają prawie wyłącznie przeciwnicy i wrogowie SLD, z prawicy i z „lewicy”, nie od dziś niecierpliwiący się, że ta partia jeszcze istnieje. Według ich przewidywań Miller doprowadzi wreszcie tę „masę upadłościową” do ostatecznego końca. Wydawałoby się, że skoro nowy przewodniczący klubu poselskiego daje takie gwarancje – to będzie chwalony. O dziwo – dzieje się
Krzyż nie głosuje
Za każdym razem, gdy Sojusz Lewicy Demokratycznej objawiał zachciankę umniejszenia władzy politycznej Kościoła i ograniczenia wydatków państwa na jego potrzeby, inne partie oraz media przekręcały jego intencje w ten sposób, że chodzi o walkę z krzyżem. Sojusz w takiej sytuacji stawał bezradny z opuszczonymi rękami i nie wiedział, co powiedzieć. W ten sposób w kruchtach umacniała się wiara, że SLD to siła nieczysta, w innych kręgach stawał się śmieszny. W istocie w epoce postmodernistycznej, ponowoczesnej, jednym słowem Baumanowskiej, spieranie się o to,
Obrachunki powyborcze
Jako odpowiedzialny obywatel jestem zadowolony z wyniku wyborów, ale szczerze mówiąc, jako człowiek złośliwy wolałbym, aby różnica między poparciem dla PiS i PO była mniejsza i żeby te bratnie partie wywodzące się z jednego pnia razem rządziły. Nie zajmowałyby wtedy niemal całej sceny politycznej – władzy i opozycji. O sytuacji w Sojuszu Lewicy Demokratycznej nic tak nie świadczy jak triumfalny ton wypowiedzi Wojciecha Olejniczaka po przegranych wyborach. „Koncepcja Napieralskiego zbankrutowała”, oświadczył z niedającą się ukryć
Wybory i sprzeciw
Współczesne teorie polityczne dotyczą prawie wyłącznie demokracji, jak nie wprost, to pośrednio. Poczucie, że rozwój ustrojów został szczęśliwie i raz na zawsze uwieńczony demokracją, jest powszechne i nawet komuniści byli przekonani, że reprezentują ulepszoną formę demokratycznego ideału. Ulepszona ona nie była, ale że pewne tendencje demokratyczne doprowadzili do skrajności, temu nie można zaprzeczyć. Czy istniało i czy istnieje społeczeństwo bardziej egalitarne? Prawdą jest, że w końcu olbrzymia część społeczeństwa, łącznie z częścią ludzi władzy, poczuła się wykluczona –
Kto z kim po wyborach
Nie zauważyłem, aby w spekulacjach na temat powyborczej koalicji rządowej rozważano możliwość, którą Donald Tusk zasugerował mglistymi wypowiedziami i na pozór niezrozumiałym postępowaniem. Powiedział on, że powaga problemów gospodarczych, jakie w następnych latach staną przed Polską, wymaga rządu mającego bardzo silne poparcie społeczne. Jest jasne, że koalicja PO-PSL wystarczającego w takiej sytuacji poparcia mieć nie będzie, a wprowadzenie SLD do rządu jest ostatnią rzeczą, jakiej Donald Tusk by sobie życzył. Silny rząd z masywnym poparciem
Dziś, tylko cokolwiek dalej
„Przez ciekawe czasy” jest autobiografią Zdzisława Sadowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich ekonomistów i polityków gospodarczych. Napisana w formie wywiadu rzeki z udziałem prof. Pawła Kozłowskiego, stawiającego pytania i podsuwającego tematy. Poznając biografię profesora Zdzisława Sadowskiego, dochodzimy do lepszego rozumienia pewnych stron powojennych dziejów Polski, zarówno tych rzeczywistych, jak i tych, które były o krok od urzeczywistnienia się, ale z takich lub innych przyczyn pozostały w sferze dobrych lub złych możliwości. Można powiedzieć, że do swojej
Problem języka
Gdy pilot prezydenckiego tupolewa zobaczył, że ginie, wykrzyknął w stanie najwyższej rozpaczy: o kurwa! Ten okrzyk wydał mi się w pierwszej chwili bardziej niewytłumaczalny niż lądowanie we mgle. Wobec tego przedśmiertnego okrzyku jest się tak zmieszanym, że chciałoby się o tym nie myśleć. Jednak chwila zastanowienia się jest niezbędna. Czy mamy prawo się dziwić? Słowo „kurwa” tak weszło Polakom w usta, że może nie jest już słowem, lecz nieartykułowanym dźwiękiem, okrzykiem, jak gęsie gę! gę!, kacze kwa!
„Ty mów ciągle, że tęsknota, ja będę pilnował złota” (Gałczyński)
Jerzy Giedroyc i Juliusz Mieroszewski są najwyższymi autorytetami dla klasy politycznej tylko wówczas, gdy znajduje ona u nich potwierdzenie swoich poglądów. Gdy Giedroyc twierdził, że reprywatyzacji nie należy przeprowadzać i wystarczy na obiektach upaństwowionych umieścić tabliczkę z nazwiskiem poprzedniego właściciela, żaden z jego wyznawców nad tym się nie zastanowił, nie starał zapamiętać, a już najmniej do tego poglądu zastosować. Jedno z najważniejszych wskazań Giedroycia jest kompletnie ignorowane. Obie partie postsolidarnościowe znajdują się na prawo od poglądów Giedroycia i Mieroszewskiego. Może warto
Niechciany spadek
Wypowiedzi Anny Tatarkiewicz w „kwestii chłopskiej” przyjąłem bez sprzeciwu, ale cały blok materiałów poświęconych temu zagadnieniu w „Przeglądzie” nie bardzo mi się podobał. Jeśli nie sięgać w dalszą przeszłość, to najciekawiej o tej kwestii pisał Krzysztof Teodor Toeplitz i użyteczne byłoby te jego teksty przedrukować. Jeśli ktoś myśli „mam kompleksy, bo jestem ze wsi”, jak napisano na pierwszej stronie „Przeglądu”, to jest to jego indywidualny problem i nikt mu w tym nie pomoże. Tylko on sam może się uwolnić od „kompleksu”, doskonaląc się pod różnymi względami,
Polska wzorem?
Premier rządu chciał się pozbyć wicepremiera, niewygodnego koalicjanta, i w taki sposób, żeby zniknął on ze sceny politycznej. W tym celu podległa premierowi specjalna policja wszczęła przeciwko niechcianemu wicepremierowi śledztwo oparte na całkowicie i rozmyślnie sfałszowanych dokumentach, oszukańczych i sprzecznych z prawem działaniach. Policja powołana do walki z korupcją chciała doprowadzić do tego, aby teczka z milionową łapówką znalazła się w gabinecie wicepremiera i żeby on jej dotknął. Wówczas zostałby natychmiast aresztowany, zakuty w kajdanki i osadzony w więzieniu. Ponieważ w tej intrydze







