Obrachunki powyborcze

Obrachunki powyborcze

Jako odpowiedzialny obywatel jestem zadowolony z wyniku wyborów, ale szczerze mówiąc, jako człowiek złośliwy wolałbym, aby różnica między poparciem dla PiS i PO była mniejsza i żeby te bratnie partie wywodzące się z jednego pnia razem rządziły. Nie zajmowałyby wtedy niemal całej sceny politycznej – władzy i opozycji.
O sytuacji w Sojuszu Lewicy Demokratycznej nic tak nie świadczy jak triumfalny ton wypowiedzi Wojciecha Olejniczaka po przegranych wyborach. „Koncepcja Napieralskiego zbankrutowała”, oświadczył z niedającą się ukryć satysfakcją. Zapomniał, że jego koncepcja także bankrutowała, i to niejeden raz: zarówno gdy współtworzył LiD, jak gdy SLD z LiD-u wyprowadził. Nigdy SLD nie był tak bliski zniknięcia jak pod przewodnictwem Olejniczaka, skądinąd zdolnego człowieka, ale nie do polityki.
Zły duch władał umysłami liderów SLD, gdy decydowali o dokooptowaniu do kierownictwa tych dwóch nieopierzonych politycznie młodzieńców. W partii panowało przeświadczenie, że PRL-owski elektorat natychmiast zacznie wymierać, trzeba więc czym prędzej skierować lewicową „ofertę” do młodzieży. Nie porównywali tej swojej oferty z ofertą obozu zwycięskiego, który indoktrynował młodych w duchu „antykomunistycznym”, antypeerelowskim, nacjonalistycznym i ogólnie prawicowym, posługując się szkolnictwem wszystkich szczebli, telewizjami publicznymi i prywatnymi i mając w tym zbożnym dziele wsparcie ambon i sal katechetycznych. Dziś młodzi w Polsce – od pierwszaków do doktorantów włącznie – są tak prawicowi jak nigdzie na świecie. Ambitniejsza młoda prawica tłumaczy i czyta ciekawe książki, wydaje czasopis-ma, dyskutuje na tematy ogólne lub przynajmniej zbiera się na takie dyskusje. Młodzi intelektualiści lewicowi, nawet ci najambitniejsi, są ideowo maruderami pierwszej „Solidarności” i SLD z nich również nie może mieć żadnej pociechy.
Obarczanie Grzegorza Napieralskiego winą za zły wynik wyborczy SLD jest niesprawiedliwe. Lider jest winien, gdy jest mniej popularny niż jego partia, bo ciągnie ją w dół. Napieralski był od swojej partii popularniejszy i należał do grona kilku polityków cieszących się w kraju największym zaufaniem. Potwierdzały to ponawiane sondaże. Nie zmienia to faktu, że popełniał błędy niemieszczące się w głowie. Z krakowskiej perspektywy patrząc, nie można zrozumieć, dlaczego zamiast tak tęgiej głowy jak profesor Jan Widacki na czele listy wyborczej postawił nieznanego tu pana Kalitę. Nie ulega wątpliwości, że nie wykazał się kwalifikacjami przywódcy partyjnego, ale dobrze byłoby te braki wyraźnie opisać, aby na jego miejsce nie wybrać kogoś posiadającego te same lub podobne cechy. Tymczasem robi mu się zarzuty odwrotne do tych, na jakie zasłużył. Co było błędem: to, że „wypchnął” rzekomo Bartosza Arłukowicza, czy to, że wcześniej zgodził się wpisać karierowicza na listę swojej partii? Perypetie z Robertem Biedroniem zatrącają o sprawę bardziej skomplikowaną. Typowy wyborca SLD jest przywiązany do obyczaju konwencjonalnego, tradycyjnego. Opowiada się, oczywiście, za legalizacją zapłodnienia in vitro, za liberalizacją zakazu aborcji, dałby się przekonać do eutanazji, ale czy to z powodu pruderii, czy głębszych powodów jest przeciwny upolitycznianiu tzw. orientacji seksualnych. Nie jest zrozumiałe, dlaczego homoseksualizm znalazł się w Polsce wśród tak zwanych wartości lewicowych. Nie jest przecież skorelowany ani z polityką, ani z ideologią; dawnej uchodził za „przywilej uprzywilejowanych” – dworaków, książęcych i lordowskich mości. Pojęcie homofobii nie było znane. Fryderyk II, król pruski, stosunki homoseksualne praktykował w sposób jawny i niczyja tolerancja nie była mu potrzebna. Przed wojną sensacją międzynarodową stało się odkrycie konfraterni homoseksualnej w naczelnym dowództwie Oddziałów Szturmowych NSDAP, niesławnym SA. Hitler kazał ich rozstrzelać, ale nie z powodu homoseksualizmu. Gdy pisarka Marguerite Yourcenar była jedyną kobietą w Akademii Francuskiej, mówiono, że tylko ona w tym gronie ma pociąg do kobiet. Homoseksualizm nie wiąże się z walką o wolność ani o równość, ani o sprawiedliwość społeczną, ani o równouprawnienie kobiet, jest sprawą dla siebie; wyborcy SLD nie mają motywu, żeby się nią interesować. Robert Biedroń, kandydując z listy Palikota, sam zyskał i Palikotowi przysporzył głosów. Gdyby reprezentował SLD, posłem by nie został, a partii Napieralskiego by zaszkodził. A więc dobrze, a nie źle postąpił Napieralski, nie dając panu Biedroniowi pierwszego miejsca na swojej liście.
Wynik wyborczy SLD został okrzyknięty jako katastrofa, po której partii nie pozostaje nic innego, jak się rozwiązać. Polskie Stronnictwo Ludowe uzyskało wynik lepszy zaledwie o 0,12 procenta, czyli praktycznie taki sam, i nikt nie mówi o katastrofie, nawet o porażce, nie wzywa Pawlaka do ustąpienia natychmiast, a ludowcy zadowoleni z siebie przystępują niemal triumfalnie do koalicji rządowej. Gdyby byli bardziej ofensywni i nie tacy zadowoleni z tego, co mają, mogliby część SLD przyciągnąć do siebie, powiększyć klub, rozszerzyć elektorat i stać się partią bardziej ludowo-narodową niż tylko chłopską. Inną część SLD wyraźnie ciągnie do Palikota i tam powinna się znaleźć. Pozostali niech organizują centrolewicę. Z takimi liderami jak Wojciech Olejniczak czy Katarzyna Piekarska – bo i o niej się pisze jako o ewentualnej przewodniczącej – żadna partia nie miałaby przyszłości.
W decydującym momencie kampanii wyborczej autorytety lewicowe głosiły: „już teraz SLD powinien rozliczyć się z błędów”. Było to wyraźne wezwanie wyborców, aby nie głosowali na tę partię. Usunięcie Grzegorza Napieralskiego było ważniejsze niż wynik wyborów. Rozumiem, że na stanowisku przewodniczącego powinna nastąpić zmiana, ale żeby to przeprowadzać aż takim kosztem, to dość niezwykłe. Czy po takich strategach można się spodziewać sukcesu?
Był tylko jeden sposób na to, aby SLD utrzymał swój 30-procentowy elektorat: jak najdłużej podtrzymywać spór o Polskę Ludową, jedyny temat, na który wyborcy żywo reagowali. Wierchuszka SLD jednak od tego przede wszystkim chciała uciec.

Wydanie: 42/2011

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy