Wpisy od Jan Widacki
Demokracja według PiS
Politycy Prawa i Sprawiedliwości, jak można sądzić z ich wypowiedzi, nie bardzo wiedzą, co to jest demokracja. Analizując ich wystąpienia, od prezydenta i premiera począwszy, a na najgłupszym z posłów skończywszy, można się pokusić o zrekonstruowanie tego, jak pojmują demokrację. Bardzo często wyrażają oni zdziwienie, a nawet oburzenie, że osoby protestujące przeciw dewastacji państwa prawa i w obronie sądów, nie uznają wyników ostatnich (a także, niestety, przedostatnich) wyborów i w konsekwencji nie uznają rządów większości, kontestując jej decyzje. Niektórzy w swojej
Czy w tym szaleństwie jest metoda, czy to już tylko czyste szaleństwo?
Trybunał Konstytucyjny kierowany przez „towarzyskie odkrycie” Jarosława Kaczyńskiego, panią mgr Przyłębską, znaną z tego, że gotowanie zupek wychodzi jej nieporównanie lepiej niż działalność orzecznicza, ma rozpatrzyć zgodność z konstytucją uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego. Z racji poznanych kompetencji pani prezes kierowana przez nią instytucja nazywana bywa złośliwie Trybunałem Kulinarnym. Na początek kilka uwag porządkujących. Nie ma żadnego sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem czy prezydentem, jak to wmawiają opinii publicznej politycy i propagandziści PiS.
Pana premiera język giętki
Pisał kiedyś wieszcz: „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”. Problemem wieszcza było to, że język nie potrafił czasem wysłowić tego, co głowa wymyśliła. Nasz problem jest inny, dużo poważniejszy – aby politycy najpierw pomyśleli, a potem mówili. Aby zanim uruchomią jęzor, użyli mózgu. Bo bardzo często tego nie robią. Weźmy niedawną wypowiedź premiera Morawieckiego, który w wywiadzie dla „Die Welt” powiedział, że reforma sądownictwa w Polsce jest
Polityka historyczna prezydenta Putina
Zawsze byłem zdania, że politycy powinni się zajmować teraźniejszością, a nie historią, i myśleć o przyszłości. Politykę historyczną uważałem za niemądrą, w naszej części Europy niebezpieczną i nieuchronnie prowadzącą do konfliktów. Pomijam już to, że dobrze jest, gdy historią zajmują się ci, co się na niej znają, a więc historycy, a nie politycy, którzy niekoniecznie są jej znawcami. Jak tu pogodzić polską politykę historyczną z polityką historyczną Ukrainy? Nie da się. Na razie prowadzi to do ochłodzenia stosunków współczesnych i może zaszkodzić przyszłym. I jak pogodzić politykę
Schizma po polsku
Uchodźcy z Afryki i Bliskiego Wschodu, uciekając od „głodu, ognia i wojny”, w przeładowanych łodziach próbują dotrzeć do Europy. Część tonie w morzu. Giną mężczyźni, kobiety, dzieci. Ci, którym udaje się dotrzeć do brzegów Europy, albo nie są do niej wpuszczani, albo trafiają do obozów i beznadziejnie oczekują, że któreś z europejskich państw się zlituje i zechce ich wpuścić do siebie. Niektóre kraje, w tym niestety Polska, nie chcą. Mimo apeli Unii Europejskiej, mimo apeli papieża. Unia odwołuje się do humanitaryzmu i solidarności. Papież
Pisowska reforma sądownictwa
Spróbuję raz jeszcze wyjaśnić, na czym polega słynny Monteskiuszowski trójpodział władz na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Władza ustawodawcza to parlament, który stanowi prawo. Władza wykonawcza to rząd i podległa mu administracja, która ma działać w granicach wyznaczonych przez prawo uchwalone przez parlament i w sposób przez to prawo określony. Władza sądownicza to sądy i trybunały, które w sposób wolny, niezależny od władzy wykonawczej i jej aktualnej woli pilnują, by prawo było stosowane, zarówno przez organy państwa, jak i przez jego mieszkańców. Państwo prawa (albo – jak stanowi
Wielki świat i ciemnogród
Początkowo chciałem ten felieton zatytułować „Wielki świat i zaścianek”, ale doszedłem do wniosku, że zaścianek na określenie mentalności i postaw ministra Glińskiego, posła Mularczyka, Jacka Kurskiego czy redaktora Warzechy, nie mówiąc już o doktorze Jakim, byłoby dla nich zbyt nobilitujące. Zaścianek to osada zamieszkana przez drobną szlachtę. Była to szlachta wprawdzie zacofana, niewykształcona, zabobonna, zdewociała, często wisząca na klamce u sąsiada magnata, ale przecież na ogół poczciwa, pracowita i ojczyźnie, tak jak ją pojmowała, oddana. Weźmy takich Dobrzyńskich z „Pana
Premier krainy króla Ubu
W exposé premier z reguły mówi o rzeczach dla kraju najważniejszych, o tym, co rząd chce zrobić, by poprawić bezpieczeństwo i poziom życia obywateli. Mówi, co zamierza zrobić dla państwa i jego mieszkańców. Jest to niejako sprawozdanie ze stanu państwa i plan działań na przyszłość. Z uwagi na ograniczony czas takiego wystąpienia premier zwykle mówi syntetycznie, koncentrując się na sprawach najważniejszych. Gdyby tak potraktować przemówienie programowe premiera Morawieckiego, należałoby sądzić, że jednym z największych problemów Polski i Polaków (a także Polek) jest
Mój życiowy błąd
Teraz mogę się przyznać. Był rok 1996. Byłem ambasadorem w Wilnie. Po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich byłem załamany. Wałęsa przegrał! Wygrał Kwaśniewski. Szedłem akurat na przyjęcie wydane z okazji wizyty sekretarza obrony USA, Williama Perry’ego. Najpierw pojechałem do ambasady. Wysłałem depeszę do ministra Bartoszewskiego i oddałem się do jego dyspozycji. Poszedłem na przyjęcie w minorowym nastroju. Tam okazało się, że jestem na nim prawie tak samo ważny jak William Perry. On sam i wszyscy dyplomaci
Co ma zrobić lewica?
Lewica odniosła w ostatnich wyborach względny sukces. Po czterech latach niebytu wróciła do Sejmu. Nie tylko wróciła. Stała się trzecią siłą w parlamencie. Mało tego, pokazała, że w Polsce jest szersza możliwość wyboru, nie tylko PiS lub Platforma. Co dalej? Po pierwsze, liderzy powinni powściągnąć indywidualne ambicje. Nie tylko jest to zgodne z ideami lewicy, ale też wymaga tego pragmatyzm chwili. Bez względu na to, jaki wynik osiągnął który lider i który segment, czy to Wiosna, Razem, czy SLD, wszyscy powinni się trzymać razem, stworzyć







