Wpisy od Piotr Gadzinowski

Powrót na stronę główną
Blog

Kaczorami jesień się zaczyna

Jeszcze zatęsknicie. Za premierem Belką i jego tak wyśmiewanym przez media „rządem technicznym”. Premierem i ministrami królującymi na ekranach i łamach mediów. Premierem niezwołującym co dni parę konferencji prasowej, aby obwieścić sobie i światu najświatlejsze myśli. Premierem rządu małej stabilizacji. Rządu, którego minister finansów przedstawił budżet w terminie, co rzadko bywało w III RP. Budżet z deficytem. Trudny, ale nie księżycowy. Zatęsknicie za ustępującą obecnie obsadą MSZ. Ministrem Cimoszewiczem, Rotfeldem. Oskarżanymi o ugodowość polskiej polityki zagranicznej, bezbarwność, urzędniczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Dzień po

W dniu przejęcia władzy przez prawicę huragan nie nadejdzie. Ale nie łudźcie się, tym razem miękkie rządy nie nastaną. Za niezwykle pogodną, umiarkowaną twarzą Lecha Kaczyńskiego kryje się brat Jarosław. Zły w tym duecie. Za pełną troski o najbiedniejszych, wyreżyserowaną twarzą Tuska kryje się pyszałkowaty Rokita. Kampanię wyborczą do parlamentu w tym sezonie zdominowała kampania prezydencka. Licytujący się w ostatnich dniach w swej umiarkowatości brat Lech i Donald rządzić w kraju nie będą. Władzę w kraju ma premier. Czyli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Nie bądźmy sierotkami

Cimoszewicz osierocił lewicę, ale to jeszcze nie koniec. To nie zmierzch nasz, jak już triumfalnie głosi prawica. To prawda, że prawica będzie miała nie tylko swojego prymasa, także prezydenta i marszałków parlamentu. Wszystkie resorty siłowe i pieniężne. Wszystkie służby mundurowe i sekretne. Pewnie niebawem pojawi się wiele pań jaruckopodobnych, gotowych donieść na swych dotychczasowych przełożonych. Sama pani Anna Jarucka powróci z zasłużonych wakacji, zostanie pewnie awansowana o przynajmniej jeden stopień, a małżonek, nie głupszy przecież od innych małżonków,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Mandaryna, czyli Tusk

Cały kulturalny kraj z wypiekami śledził bój śmiertelny między Dodą i Mandaryną, najwybitniejszymi gwiazdami światowego show-biznesu. Miejsce starcia wyznaczono wcześniej. Opromieniona wieloletnią tradycją muzyczną sopocka Opera Leśna. Festiwal Sztuki Wokalnej finansowany przez TVN. Znakomity czas antenowy. Wieści z przygotowań do boju stopniowano jak w najlepszym thrillerze. Najpierw małżonek Mandaryny, artysta estradowy, Michał Wiśniewski, urbi et orbi ogłosił prymat swojej żony nad innymi diwami estrady. Zaraz potem szpiedzy, niczym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Kit polityczny

Dziennikarze dwóch największych gazet, wzmocnieni telewizją komercyjną, obiecali demaskować kandydatów na parlamentarzystów obiecujących niemożliwe, czyli kit wciskających. Paru udało się złapać. Ale co zrobić, kiedy kit, księżycowe roszczenia, wciskają media? W zeszły wtorek największy w kraju dziennik „Fakt” zamieścił swoje „21 postulatów”. Pisane solidarycą, wzorowane na historycznych gdańskich. Argumentacja redakcji jest prosta, jak zwykle: „Odwiedziliśmy kilkanaście wielkich zakładów pracy, rozmawialiśmy z dziesiątkami Polaków”. No i dalej lecą kategoryczne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Człowiek z plastiku

Kiedy Donald Tusk mówi, znaczy, że mówi. Zwłaszcza kiedy mówi, obiecując, to nie warto brać tego serio. Przypomnijmy, bo ludzie z formacji Tuska lubią przypominać i wypominać. Oczywiście tylko to, co jest dla nich wygodne. W roku 2000 wicemarszałek Senatu, Donald Tusk, zaczął opowiadać najpierw poufnie, potem szeroko mediom o swoim obrzydzeniu dla „klasy próżniaczej”, czyli kolegów polityków. Mocno to dotknęło ówczesnych senatorów, bo wicemarszałek Donald słynął w Senacie z nieprzemęczania się. Umiejętnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Klik w KIK

Ze zdumieniem dowiedziałem się o kolejnej eksmisji. Oto przestaje być aktualny adres warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej i redakcji „Więzi”. Koniec z historycznym miejscem. Gdzie w czasach PRL-u redagowano interesujący miesięcznik społeczno-polityczny, zamaskowany dla cenzury pod etykietą „katolicki”. Gdzie był matecznik Tadeusza Mazowieckiego, stancja Stanisława Stommy, „resztkówki politycznej redakcji”, jak mawiał Zenon Kliszko, czyli koła poselskiego Znak. Na ulicy Kopernika, w miejscu znakomitym, bo to centrum i wszędzie blisko, ale też centrum

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Świadome macierzyństwo wyborcze

Gazety kolorowe, zionąc katolickim miłosierdziem, pokazały pijanego posła Borczyka. Nie tak dawno gwiazdę Samoobrony, chodzącego cieniem za przewodniczącym Lepperem. Kiedy rzecz jasna trzymał się na nogach. W sejmowych kuluarach poseł Waldemar Borczyk nadużywał napojów wyskokowych tak intensywnie, że wyleciał z Samoobrony, partii nie plasującej się w czołówce ruchu abstynenckiego. Kto wybrał takiego Borczyka? – grzmiały oburzone wyskokiem posła. A przecież wiadomo. Wystarczy spojrzeć w jego poselski biogram. Wybrało go społeczeństwo okręgu wyborczego nr 11,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

To ci będzie cyrk

Ten Sejm był okropny. Lepperiadą zarażony, populizmem rokicim, mściwym kaczyzmem, brunatniejącym Giertychem i zlobbowaną do szpiku programu wyborczego lewicą. Stawał się pośmiewiskiem, a teraz i śmiać już się mało komu z niego chce. Tych, którzy na samo jego wspomnienie odruchu wymiotnego dostają, pragnę zapewnić. Następny będzie jeszcze gorszy. Wedle sondaży w następnym będziemy mieć stuparoosobową reprezentację PIS. Mniejszą nieco reprezentację PO. Setkę Samoobrony, pięćdziesiątkę SLD, ćwiartkę SdPL i kilkunastu z PSL.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Cud niepamięci

Stanisław Baliński, poeta skamandryta, bliski pułkownikowi Beckowi z czasów II RP, w swoich dziennikach opublikowanych w schyłku PRL-u na łamach „Twórczości” napisał: „Moją prawdą jest moja pamięć”. Pamięć bywa bolesna. Mój brat odłączony na lewicy, Marek Borowski, zarzucił mojej partii, czyli SLD, „cud niepamięci”. Uważa, że kierownictwo SLD, a także inni ludzie tam zapisani i jeszcze myślący, odpuścili sobie refleksję o przyczynach upadku naszej, wspólnej do niedawna, formacji. I mówi Marek Borowski w I programie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.