Wpisy od Piotr Gadzinowski
Lis w kurniku
Ech Lisie, gdybyś w mateczniku siedział. Nigdy by się klan wielki o twych ambicjach nie dowiedział. Tak ludowo można by skwitować awanturę o niezwykle popularnego prezentera TVN i zdjęcie go z ekranu TVN. Co dla prezentera telewizyjnego równa się śmierci prawie. O tym, że Tomasz Lis znakomitym dziennikarzem telewizyjnym jest, wie każde polityczne dziecko w naszym kraju. O tym, że Tomasz Lis ma własne poglądy polityczne, też stało się niedawno wiadomo, bo napisał on manifest polityczny „Co z tą Polską?”. O tym, że Lisa ciągnie
Towar jeszcze świeży
Kopano Mu grób jeszcze za życia. Dwie ostro konkurujące ze sobą na rynku prasowym bulwarówki wywlekły z zacisza domowego informacje. Wybitny Muzyk chory na raka, może niebawem skonać. Nieważne, czy pierwszy ujawnił to „Super Express”, a zganił go za to „Fakt”, obficie „przy okazji” o śmiertelnej chorobie Muzyka informując, czy było odwrotnie. Skutek został osiągnięty. Czytelnicy się dowiedzieli. Dzięki temu oba tytuły mogły potem wzmacniać, potęgować zainteresowanie. Zainteresowanie tym większe, że uznany, niekwestionowany Wybitny Artysta
Państwo Kulczyk
Nie ma tygodnia, aby pod gmachem Sejmu RP nie odbywała się jakaś demonstracja, bardziej lub mniej burzliwa. Niestety, topografia sanktuarium naszej demokracji jest taka, że demonstranckie głosy, piszczałki czy protestacyjne hasła docierają jedynie do pracowników Kancelarii Sejmu. Ludzi niewinnych, bez wpływu na procesy decyzyjne w państwie, nierzadko kiepsko opłacanych. Panie posłanki i panowie posłowie w czasie rutynowych demonstracji przebywają w dźwiękoszczelnych pomieszczeniach parlamentu. O tym, kto w danym dniu demonstrował, przeciwko komu, w jakiej intencji zamówiono demonstracje,
Czekoladowe cacko
W Olsztynie zawrzało. „Stałem przy ladzie, wyszedłem tylko na chwilę na zakupy z pracy. I wtedy moją uwagę zwróciły dzieci pokazujące sobie coś palcami. Wtedy na wprost mnie zauważyłem wręcz bijące w oczy trzy członki”, zeznaje klient olsztyńskiego spożywczaka, proszący o anonimowość. Nie tylko dlatego, że ów człowiek wyszedł z pracy na zakupy, za co w obecnych czasach można zwyczajnie z roboty na stałe wylecieć. Nie chciał uczestniczyć w dziennikarskim śledztwie, jakie się rychło pojawiło. Co prawda, owe trzy członki – męskie, popularnie
Trójka muzealna
Trzej ludzie sukcesu w PRL podpisali uroczyście akt erekcyjny nowego stołecznego muzeum. Muzeum komunizmu. Wszyscy trzej wiele dobrego w PRL, pierwszą komuną obecnie zwanej, zrobili. Andrzej Wajda swe najlepsze filmy, obsypywane konkursowymi laurami, nakręcił w czasach komunistycznych. Jacek Fedorowicz najlepsze programy telewizyjne, np. pamiętne „Małżeństwo doskonałe”, najlepsze role filmowe, najlepsze kabarety stworzył za komunistycznych rządów. Wreszcie pan Czesław Bielecki wyuczył się architektury na komunistycznej uczelni i za komunistycznych
Parobki Leppera
Przybieżeli mu do żłobu. Adorować, zwiastować jego narodziny. Władcy. Bieży stadko dziennikarskie. Sfora z kolorowych gazet. Duże zdjęcia, duże tytuły, małe artykuły. Takie rozszerzone podpisy pod zdjęcia większe lub mniejsze. Sfora zajadła na establiszment, zwłaszcza polityczny. Na nową klasę panującą. Na parlament. Bo skoro parlament ma tak niskie notowania, to nawet koza dziennikarska może nań skoczyć. A co dopiero brytany dziennikarskie. Warczące na parlamentarzystów, że za dużo zarabiają. Że nie siedzą na sali plenarnej, bo siedzą na posiedzeniach komisji, że nie siedzą
Sny kaliningradzkie
Rano, w południe i wieczorem Kaliningrad wygląda jak sen przedsiębiorcy budowlano-remontowego. Kilkusettysięczne miasto. Ważne dla regionalnego mocarstwa, choć jeszcze biedne. No i setki tysięcy okien do wymiany. Kilkadziesiąt tysięcy dachów do zerwania i wymiany. Kilkanaście tysięcy metrów trakcji tramwajowych do natychmiastowego remontu. Kilkaset kilometrów rur kanalizacyjnych do szybkiej wymiany. Całe miasto do generalnego remontu. Rano, w południe i wieczorem Kaliningrad i cały obwód wygląda jak sen ortodoksyjnego ekologa. Nietrzebione lasy. Nieuprawiane pola. Kanały
Wielkie przeciekanie
Tajna informacja ministra Barcikowskiego, szefa tajnej policji rzecz jasna, została od razu ujawniona. Aby ją rozpowszechnić, posłowie Ligi Polskich Rodzin musieli zgłosić wniosek o ujawnienie debaty. Wszyscy byli za, bo wiadomo, że nic tak nie sprzyja upowszechnieniu przekazywanej posłom wiedzy jak jej utajnienie. Dwa razy zdarzyło mi się uczestniczyć w „tajnych” obradach. Dwa razy ciekło jak z durszlaka. W zeszłym tygodniu ciekło szybko, bo wszyscy spieszyli się bardzo. Cieknący posłowie, bo debatowano
Sponsorzy Kulczyków
Z gadziej perspektywy Byliśmy ponad sto lat jednym z wierzchołków wielkiego trójkąta niewolniczego. Nasze statki wyładowane znakomitej jakości tekstyliami, bronią i alkoholem płynęły do wybrzeży Afryki. Do kolonii, zwykle portugalskich. Tam dokonywano wymiany ładunku. Miejsce brytyjskich towarów zajmowali Murzyni wyłapywani przez nadzwyczaj zgodnie kooperujących europejskich i arabskich handlarzy niewolników. Towar, zwany obecnie w USA Afroamerykanami, płynął na Karaiby i do Ameryki Północnej. Jeszcze nie USA, bo ten złoty trójkąt powstał po 1715 r. W Ameryce niewolników
Kupa świąt
Z gadziej perspektywy Hongkong. Ach, gdybyśmy byli Hongkongiem, słyszę często z ust biznesmenów naszych, polityków, a nawet dziennikarzy. Bo zdarzają się w naszym kraju i tacy, którzy patrzą dalej niż skraj chaty naszej. Chiny. Chiny mają co roku wzrost rzędu przynajmniej 6%. O tym już nasi ekonomiści, politycy, a nawet dziennikarze wiedzą. No i Wietnam. Ten też ma wzrost ponadsześcioprocentowy. Ale o tym już mało kto wie. Poza tym to jeszcze mozolne pomnażanie dobytku skromnego. W







