Wpisy od Sylwester Latkowski

Powrót na stronę główną
Sport

Ze stadionu do gangu

Na stadionach piłkarskiej ekstraklasy w klubowych szalikach paradują gangsterzy znani CBŚ. Wydaje się, że trzymają w szachu władze stowarzyszeń kibiców i zarządy klubów „Skusiło nas Centralne Biuro Śledcze, bo to instytucja tajemnicza, zajmująca się (przynajmniej z założenia) najpoważniejszymi przestępstwami, okryta wszelkimi możliwymi klauzulami niejawności, a przez to tym ciekawsza dla dziennikarzy – piszą Sylwester Latkowski i Piotr Pytlakowski we wstępie do najnowszej książki dokumentującej działania CBŚ. – Odbyliśmy kilkadziesiąt rozmów z szefami CBŚ, z ich zastępcami,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Jak dopaść Jolantę Kwaśniewską

Agenci CBA liczyli, że teczka z nadajnikiem GPS trafi do Jolanty Kwaśniewskiej i zdobędą dowód, że były prezydent i jego żona mieli nielegalne dochody Tomasz kupuje dom Bomba wybuchła, kiedy minister sprawiedliwości Andrzej Czuma ujawnił w Radiu Zet: „Pan Mariusz Kamiński (szef CBA) w ostatnim czasie zachowuje się dość osobliwie. Kilka tygodni temu zjawił się u mnie i zażądał, żebyśmy zaaresztowali panią Kwaśniewską. Ja oczy w słup i mówię: „A jakie to dowody są, mianowicie?”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Przekręty prezesa

Krótka historia polskiego biznesmena, czyli… – Ja tylko drobno kradłem. Inni to… – P. wypowiada te słowa po wypiciu kilku setek wódki. To ona sprawiła, że czuje się rozluźniony, bardziej skory do zwierzeń. Kilka godzin wcześniej oświadczył: – Czego mam się bać, przecież nikogo nie zabiłem. Godzinę później dzwoni do Polski i pyta, czy “bramkę ma otwartą”. Przyłapany na tym, bagatelizuje to. – Zawsze sprawdzam przed każdym wyjazdem i wjazdem. Jestem przezorny. Polska stała się policyjnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Czarnuchu, ty śmieciu

Cudzoziemcy złapani na nielegalnym przekraczaniu granicy są terroryzowani w polskich aresztach Do wolności zostało im niewiele. Kilkanaście metrów przez rzekę. Trzy busy, którymi tutaj się dostali, podjechały z wyłączonymi światłami. Noc była na tyle jasna, że drugi brzeg prezentował się w całej okazałości. Przewodnicy wyciągnęli pontony. Napełnili je sprężonym powietrzem i po kilkunastu minutach znalazły się na wodzie. Kwadrans później pontony dobiły na drugi brzeg. Wyskoczyła z nich grupa niskich, skurczonych od zimna postaci. – Idźcie w stronę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.