Wpisy od Tomasz Miłkowski
Kłopoty z Szekspirem
Przewodnik po aktorach (nie tylko) warszawskich. Sezon 2009/2010 Piękno Szekspira to jego prostota i zrozumiałość. Mam tu na myśli postaci. Są one łatwe do zrozumienia i zawsze da się znaleźć klucz do nich w samej sztuce. Helena Modrzejewska Słowa Modrzejewskiej przytaczam jedynie ku przestrodze i nauce, bo Szekspira w Warszawie było w tym sezonie jak na lekarstwo (tylko „Opowieść zimowa” w reż. Jarosława Kiliana w Teatrze Polskim), a jeśli bywał w kraju, to jako Szekspir „przepisywany”. Kłopoty z Szekspirem najlepiej ilustrują trudności jury festiwalu
Kłopoty to teatralna specjalność
Podsumowanie sezonu teatralnego 2009/2010 Czasem można odnieść wrażenie, że aktorów mamy przednich, ale brakuje przygotowanych do zawodu reżyserów To był sezon kłopotów: niedobory finansowe zmusiły wiele teatrów do ograniczenia planów repertuarowych – Współczesny na 60-lecie zdobył się tylko na jedną premierę, niektóre teatry offowe, takie jak Studio Teatralne Koło bez stałej siedziby czy Teatr Staromiejski Fundacji Artystycznej „MŁYN”, zostały zmuszone do zawieszenia działalności. Teatr Ochoty pozostawał siedzibą do wzięcia, ale konkursu nie rozstrzygnięto, tymczasem
Życie stąd dotąd? Przenigdy
„Biała bluzka” Jandy triumfalnie wróciła na scenę Jeśli ktoś przypuszczał, że „Biała bluzka”, legendarny spektakl sprzed 23 lat, na scenie Och-teatru okaże się ciekawostką archeologiczną z przeszłości, przywołaną ze względów nostalgicznych, pomylił się srodze. Teksty żyją życiem utajonym, zmieniają sens, a w teatrze zawsze rozmawiają z teraźniejszością. Krystyna Janda też nie jest tą samą Jandą sprzed lat ani tamtej Jandy nie chce udawać. Siła tego przedstawienia polega na tym, że artystka przezwycięża jego „etapowość”,
Worek z niespodziankami
Przegląd Teatrów Małych Form Kontrapunkt znalazł się w punkcie zwrotnym Jeden z najstarszych festiwali, Przegląd Teatrów Małych Form Kontrapunkt, znalazł się w punkcie zwrotnym. W coraz mniejszym stopniu jest przeglądem małych form, a coraz bardziej – różnych form. Jeśli małych, to tylko w pewnym sensie, bo trwających nie dłużej niż półtorej godziny. Ale czy małą formą jest przedstawienie tzw. work in progress, produkcja berlińskiego Schaubuhne am Lehniner Platz i Teatru Habima z Tel Awiwu „Dritte Generation”
Traumatyczny „Tramwaj”
Paryskie przedstawienie Krzysztofa Warlikowskiego niepokoi, nuży, a chwilami fascynuje. Jest rodzajem bomby podłożonej pod teatr Warlikowski z przedstawienia na przedstawienie coraz bardziej ulega modzie na technicyzację teatru. Aktorzy już nie mówią do siebie, nie wchodzą w rzeczywisty dialog, ale rozmawiają za pośrednictwem głośników. Zamiast sytuacji scenicznych, które ogniskują się na żywym aktorze, widz obserwuje skrawki, które podsuwa mu kamera, choćby niewielka kamerka przy laptopie, wyławiająca na ekranie fragment twarzy albo usta aktorki. To są w teatrze stosunkowo nowe
Ostatnie spotkanie
Wojciech Siemion wszem wobec głosił, że jest sługą poetów Wszem wobec głosił, że jest sługą poetów. Z własnego wyboru wziął na siebie misję krzewienia poezji, zachowania rodzimego dziedzictwa, wyczulania na piękno polskiego słowa. Było w tym coś z pasji pedagoga, na szczęście niezbyt natrętnego, bo jednak Siemiona zawsze ponosił teatr. Fruwał więc na skrzydłach metafory, uwodząc publiczność swoim charakterystycznym tembrem głosu i niezawodnym poetyckim słuchem. Wiersz po prostu zawsze w nim „siedział”, nie był czymś
Teatr jednoosobowy – nowe rozdanie?
Dorota Stalińska, Jan Peszek, Krystyna Janda, Bronisław Wrocławski – z monodramem zmagają się mistrzowie, ale na tę ryzykowną scenę przychodzą też nowi adepci Kilka miesięcy temu w warszawskim klubie Chłodna 25 ruszył Teatr Chłodnica, którego szef artystyczny Rafał Rutkowski sprawdził się wcześniej w stand-up comedy Michała Walczaka „Ojciec polski”. Pierwsza polska komedia na stojaka musiała stoczyć walkę z paskudną opinią, jaką temu gatunkowi wyrobił Canal+, który od lat, z godnym lepszej sprawy
Lekko i przyjemnie? Nie da się – rozmowa z Grażyną Barszczewską
Zawsze marzyłam, żeby zagrać bez charakteryzacji, samą nieubraną twarzą, bez żadnego makijażu, no i wykrakałam sobie – Mówi się, że jest pani aktorką odważną, a za najnowszy dowód niech posłuży monodram „Pani z Birmy” w Teatrze Polonia, w którym występuje pani bez charakteryzacji. – Zawsze marzyłam, żeby zagrać bez charakteryzacji, właśnie tak, samą nieubraną twarzą, bez żadnego makijażu, no i wykrakałam sobie! – Sauté? – Tak, sauté. Nie wstydzę się swojej nagiej twarzy. W tym monodramie gram rzeczywiście bez żadnego uczesania i nawet
Gajos na straży
„Dozorca” w Teatrze Narodowym to przedstawienie, które starczyłoby za uzasadnienie Nagrody Nobla przyznanej Pinterowi Zagracona scena przypomina ring, okalają ją nawet barierki z rurek, oklejone świecącymi kolorowo kablami. Od początku wiadomo, że toczyć się tu będzie walka na śmierć i życie. Pod podestem sceny walają się bezładnie rozrzucone zepsute maszyny do liczenia, mikroskopy, części zapasowe sprzętu domowego użytku, stosy rozmaitych wtyczek i czego tam jeszcze. Ku widzom wysunięto krzesła uformowane w rodzaj kolumn symbolizujących graciarnię.
Czy teatr solidny ma szansę?
Po otwarciu Sceny Kameralnej Teatru Polskiego Czy nasze migotliwe czasy, szalone tempo życia i triumf marketingu nad sensem, fajerwerki oryginalności, pozostawiają pole dla twórców, którzy pracują w cieniu modnych nazwisk i dobrze zorganizowanego poklasku? Sztuka nigdy nie była sprawiedliwa ani talenty równo rozdzielone. Ale dzisiaj sprawiedliwość jest po stronie tych, którzy potrafią wzniecić większy hałas. Kto nie przyłącza się do stada, jest skazany na samotność. Ambitnie i serio otworzyła swe podwoje Scena Kameralna Teatru Polskiego,







