Awantura o gwizdek

Awantura o gwizdek

Po upalnym lecie w skłóconym Wodnym Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym szykuje się równie gorąca jesień

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych domaga się zwrotu ponad 331 tys. zł dotacji, prokuratura sprawdza, czy nie doszło do przestępstwa, a w samej organizacji czekają na wyniki audytu prześwietlającego finanse stowarzyszenia.

Najważniejsza jest dotacja. Chodzi o ponad 253 tys. zł plus odsetki. Decyzję zobowiązującą WOPR do oddania pieniędzy resort spraw wewnętrznych wydał ostatniego dnia kwietnia br., ale sprawa nie jest nowa. Już na początku 2013 r. w siedzibie Zarządu Głównego WOPR zjawili się kontrolerzy, którzy sprawdzali, jak stowarzyszenie wydało pieniądze z ministerialnej dotacji, przeznaczonej m.in. na szkolenia ratowników. I właśnie sposób organizacji szkoleń zakwestionowali.

Wątpliwości wzbudziły np. kursy, w których udział brały nastolatki, choć nie powinno ich tam w ogóle być. W Krakowie program szkolenia przewidywał zajęcia związane z prowadzeniem samochodu terenowego z przyczepą i łodzią. Kursy odbywały się w trudnym terenie. Kontrolerzy uznali, że udział w takim szkoleniu osób niepełnoletnich, które nie mają nawet prawa jazdy, jest niezasadny. Nie spodobało im się również to, że zaświadczenie odbycia kursu dostali też doświadczeni instruktorzy jednocześnie wskazani jako kadra dydaktyczna szkolenia. Taka praktyka, zdaniem kontrolerów, była „działaniem niezrozumiałym, niecelowym i niezasadnym”.

W rezultacie resort spraw wewnętrznych uznał, że dotacja została wykorzystana niezgodnie z przeznaczeniem, i zażądał jej zwrotu. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa MSW Małgorzata Woźniak, na koniec czerwca dług WOPR wobec resortu wynosił dokładnie 331,6 tys. zł. Do tej pory nie został uregulowany.

– Nie mamy tych pieniędzy, jeśli nie przekonamy urzędników z ministerstwa do swoich racji i rzeczywiście będziemy musieli je oddać, trzeba będzie chyba sprzedać sprzęt, który służy do ratowania ludzi – martwi się Paweł Błasiak, jeden z wiceprezesów Zarządu Głównego WOPR.

Błasiak dodaje, że władze organizacji nie zgadzają się z zarzutami ministerstwa, i twierdzi, że pieniądze z dotacji zostały wydane zgodnie z prawem. Zarząd WOPR jest tak pewny siebie, że sam postanowił powiadomić o całej sprawie prokuraturę, co zresztą sugerowali ministerialni urzędnicy. Śledczy sprawdzają teraz, czy przy wydawaniu pieniędzy z dotacji nie doszło do przestępstwa.
– Można powiedzieć, że donieśliśmy sami na siebie, bo część członków zarządu zasiadała w nim także w poprzedniej kadencji, kiedy, zdaniem ministerstwa, dotacja została źle wykorzystana. Ale resort nie ma racji – mówi z przekonaniem Paweł Błasiak.

W podobnym tonie wypowiada się Jerzy Telak, który kierował organizacją przez 13 lat (do 2013 r.). Ale niechęć do zwrotu ministerialnej dotacji to właściwie jedyna kwestia, która łączy byłego prezesa i jego zwolenników z nowymi-starymi władzami stowarzyszenia. Według Telaka, to grupa rozłamowców z zarządu WOPR w 2013 r. przekonała komisję kontrolną MSW o nieprawidłowym wydaniu dotacji.

W środowisku ratowników wrze od dłuższego czasu, ale dopiero wydarzenia z ostatnich dwóch lat i towarzysząca im kłótnia na szczytach władzy naprawdę mocno zachwiały pozycją organizacji. W stowarzyszeniu pojawił się kurator, awantura zaś o mały włos nie doprowadziła do likwidacji WOPR, którego początki datowane są na pierwszą połowę lat 60.

Cały tekst dostępny w E-KIOSKEPRASA

Foto: Bartosz Krupa/EASTNEWS

Wydanie: 40/2015

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy