Awantura o palestyńskie szczepienia

Awantura o palestyńskie szczepienia

Okupowane od zakończenia wojny sześciodniowej w 1967 r. Zachodni Brzeg i Strefa Gazy są wyłączone z izraelskiego programu szczepień

Europejczycy z zazdrością patrzą na Izrael, który zaszczepił już ponad jedną czwartą mieszkańców, wliczając w to niebędących formalnie obywatelami Palestyńczyków ze Wschodniej Jerozolimy. Izrael podawany jest jako przykład, za którym powinny podążyć państwa europejskie, także Polska, organizując swój program szczepień – pisałem o tym w tekście „Zielony paszport dla Izraela” (PRZEGLĄD nr 3).

Imponujący sukces jest faktem, z którego powinno się wyciągać wnioski. Ale medal ma dwie strony, choć wielu obserwatorów w Europie zdaje się nie zauważać lub celowo ignoruje tę bardziej kontrowersyjną część historii. Okupowane od zakończenia wojny sześciodniowej w 1967 r. Zachodni Brzeg i Strefa Gazy są wyłączone z izraelskiego programu szczepień, a Izraelczycy i Palestyńczycy przerzucają się oskarżeniami o zaniedbanie obowiązków względem cywilów.

O krok od katastrofy

Na tych terenach mieszka aż 4,5 mln Palestyńczyków, których pandemia dotknęła w stopniu przynajmniej takim samym jak Izraelczyków. Mieszkańcy Zachodniego Brzegu chcieliby odetchnąć z ulgą i wrócić do pracy w tych branżach, które zostały zatrzymane przez koronawirusa i wzrost zachorowań. Według danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) przychody Palestyńskich Władz Narodowych z turystyki i handlu są najniższe od ponad 20 lat. Zmalały także kwoty, które palestyńskie władze otrzymują od rozmaitych darczyńców, prywatnych i instytucjonalnych. Przy tym, jak oszacowała UNCTAD, niemal 18% palestyńskich podatków trafia do izraelskiego skarbca, a nie do Palestyńczyków.

Szybki opis strat, jakie dotknęły terytoria palestyńskie, pokazuje, że bardzo potrzebny jest tam powrót do (względnej) normalności, który bez szczepień będzie się odwlekał. Zwłaszcza że już ponad 150 tys. Palestyńczyków ma pozytywny wynik testu na koronawirusa. Ta liczba może być w rzeczywistości znacznie wyższa, bo Zachodni Brzeg i Strefa Gazy funkcjonują w rzeczywistości jako dwa odrębne systemy, a kontrolujący Gazę Hamas skupia się na walce z Izraelem, a nie na poprawnym funkcjonowaniu instytucji państwowych.

Jak podawał w grudniu Basem Naim, były minister zdrowia Gazy i wysoki rangą członek Hamasu, na zamieszkanym przez 2 mln ludzi i niewiele większym od Krakowa obszarze wykonuje się dziennie do 3 tys. testów. Gaza od 2007 r. jest izolowana przez Egipt i Izrael, co utrudnia zdobywanie wyposażenia szpitali i innych środków koniecznych do życia. Szczególnie że Hamas wykorzystuje konwoje do szmuglowania rakiet, którymi następnie ostrzeliwane są izraelskie miasta niedaleko granicy, a nawet Tel Awiw. Izraelczycy podchodzą więc sceptycznie do wszelkich dostaw, nawet pomocy humanitarnej, które mają być wwożone przez punkty kontrolne. W związku z tym trudno ustalić faktyczną liczbę chorujących na covid mieszkańców Gazy, w której utrudniony jest nawet dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej. Na terenie o takim zagęszczeniu ludności kluczowa staje się profilaktyka, która może zapobiec katastrofie humanitarnej.

Winnych nie widać

Takiej profilaktyki w postaci udostępnienia szczepionek domaga się od Izraela nie tylko Hamas, ale także władający Zachodnim Brzegiem Fatah, ugrupowanie prezydenta Mahmuda Abbasa. Palestyńskie Władze Narodowe stoją na stanowisku, że skoro Izrael jest okupantem, to na mocy IV konwencji genewskiej zobowiązany jest do dbania o stan zdrowia mieszkańców okupowanego terytorium. Zdanie to podtrzymują Michael Lynk i Tlaleng Mofokeng – specjalni sprawozdawcy Narodów Zjednoczonych, którzy podkreślili, że organizacja programu szczepień Izraela jest imponująca, lecz nie zanosi się, by Palestyńczycy otrzymali szczepionkę w przewidywalnej przyszłości.

Izraelczycy zbywają uwagi o zobowiązaniach, które miałyby na nich ciążyć. Alan Baker, pochodzący z Wielkiej Brytanii izraelski dyplomata, który brał udział w negocjacjach dotyczących porozumień z Oslo, podobnie jak wielu innych izraelskich polityków czy dziennikarzy uważa, że wiążące są właśnie porozumienia z Oslo, nie zaś artykuły konwencji genewskich. Tym samym to Palestyńczycy, a przede wszystkim ich utworzone po podpisaniu porozumień Ministerstwo Zdrowia, mieliby ponosić odpowiedzialność za zaszczepienie własnej populacji. Porozumienia z Oslo stwierdzają bowiem, że w tym zakresie Izrael ma z władzami palestyńskimi współpracować – ale te nie wystąpiły do Izraela z żadną propozycją współdziałania.

Palestyńczycy wystosowali natomiast zapytanie o przydzielenie szczepionek, którymi mogliby zabezpieczyć swoich medyków. Autonomia Palestyńska poprosiła o 10 tys. dawek, o czym poinformował Gerald Rockenschaub, austriacki lekarz będący obecnie wysłannikiem Światowej Organizacji Zdrowia przy Palestyńczykach. Prośba została jednak odrzucona ze względu na niedobór szczepionek potrzebnych dla Izraelczyków.

Wiceminister zdrowia Izraela Joaw Kisch już w grudniu zapowiadał, że Izraelczycy chętnie podzielą się nadwyżkowymi dawkami, ale priorytetem jest dla nich własna populacja. Takich dawek znalazło się 100, o czym izraelski rząd poinformował Sąd Najwyższy, który rozpatrywał petycję rodziny Hadara Goldina, zabitego w sierpniu 2014 r. przez Hamas izraelskiego żołnierza, którego ciało przetrzymywane jest w Strefie Gazy. Początkowo władze zaprzeczały takiemu transferowi, lecz kiedy sprawa wypłynęła w mediach, przyznano, że na początku stycznia Autonomia Palestyńska otrzymała dostawę, a następna, zawierająca drugie dawki, ma przyjechać 25 stycznia. Krewni Goldina od lat starają się odzyskać jego zwłoki, próbując wpłynąć na rząd przy okazji kolejnych wymian więźniów lub innych negocjacji z Hamasem. Obecnie chcą zorganizować transport pomocy humanitarnej (wliczając w to szczepionkę) do Gazy, by w ten sposób odzyskać ciało, lecz taka wymiana nie może się odbyć bez udziału izraelskich władz.

Szczepionki dla więźniów

Brak szczepionek od Izraela nie oznacza, że Palestyńczycy nie sprawdzają innych możliwości. Biorą udział w programie COVAX, kierowanym przez Światową Organizację Zdrowia, Globalny Sojusz na rzecz Szczepionek i Szczepień (GAVI) oraz Koalicję na rzecz innowacji dotyczących gotowości na wypadek wystąpienia epidemii (CEPI). W myśl ustaleń tego programu, w którym uczestniczą także państwa europejskie, Palestyńczycy otrzymają 20% zapotrzebowania na szczepionki. Pierwsze dostawy dotrą do nich jednak dopiero w marcu.

W tym samym miesiącu na Zachodni Brzeg ma też przyjechać 2 mln dawek szczepionki brytyjskiego koncernu AstraZeneca, które – jak donosi Al-Dżazira – palestyńskim władzom udało się wynegocjować w cenie 5 dol. za dawkę. Palestyńczycy nie poprzestają na brytyjskim dostawcy. Minister zdrowia Mai al-Kaila oświadczyła, że jej resort zaakceptował również rosyjską szczepionkę Sputnik V.

Jej słowa potwierdził 11 stycznia w oświadczeniu prasowym Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich, zajmujący się sprzedażą szczepionki poza granicami kraju. W tekście udostępnionym na stronie funduszu można przeczytać, że Palestyna jest pierwszym krajem na Bliskim Wschodzie, w którym zarejestrowano Sputnik V w drodze dopuszczenia do stosowania w wypadkach nagłych, bez dodatkowych testów klinicznych. Według komunikatu pierwsza dostawa szczepionki, kosztującej 10 dol. za zastrzyk, ma dotrzeć w ciągu miesiąca, a całość zamówienia ma trafić w ręce Palestyńczyków w pierwszym kwartale 2021 r. Nie ujawniono szczegółów dotyczących rozmiarów zamówienia, lecz Agencja Reutera potwierdziła, że palestyńskie władze mają przeznaczyć na szczepienia łącznie 21 mln dol.

Mimo to niektórym Palestyńczykom szczepienia zostały przydzielone. W czwartek 14 stycznia izraelski minister zdrowia Yuli Edelstein oznajmił, że więźniowie przebywający w izraelskich zakładach karnych otrzymają zastrzyki, choć w grudniu minister bezpieczeństwa publicznego Amir Ochana wydał polecenie zabezpieczenia jedynie personelu więzień. Opinia Ochany spotkała się z krytyką prezydenta Riwlina, który uznał, że zablokowanie szczepienia więźniów jest zaprzeczeniem izraelskiej demokracji. Tym samym niezależnie od zarzutów i wyroku – od nielegalnego przekroczenia granicy po terroryzm – niecałe 5 tys. Palestyńczyków osadzonych na terenie całego Izraela będzie mogło otrzymać szczepienia, co zapobiegnie kolejnym epidemiom, do których dochodziło wśród więźniów.

Debata o odpowiedzialności Izraela i palestyńskich władz nie jest niczym nowym. Od wielu lat krytykowana jest sama okupacja Zachodniego Brzegu czy sytuacja humanitarna w Strefie Gazy. Środowiska prawicowe w Izraelu często bronią polityki wobec Palestyńczyków, uważając, że skoro przed 1948 r. nie istniało na tych terenach palestyńskie państwo, to nie można mówić o terytoriach okupowanych. W skrajnej wersji podważane jest również prawo Palestyńczyków do samostanowienia, co objawia się nazywaniem ich „wymyślonym narodem”. Arabowie nie pozostają dłużni i co bardziej radykalni obiecują, że „od rzeki do morza Palestyna będzie wolna”, nawołując do walki z państwem żydowskim. Kwestia szczepionek jest tylko kolejnym wątkiem w tym wielopoziomowym konflikcie, z pewnością nie ostatnim.

Fot. Xinhua News/East News

Wydanie: 5/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy