Banaś uderza w Ziobrę

Banaś uderza w Ziobrę

Sądy gospodarcze Bermudów i Rwandy oraz prawo rozwodowe Peru – czyli na co szła kasa z Funduszu Sprawiedliwości

„Lodziarnia”, „Skarbonka Solidarnej Polski”, „Mają rozmach s…syny!” – to najłagodniejsze komentarze internautów dotyczące informacji o wynikach kontroli NIK w nadzorowanym przez ministra Zbigniewa Ziobrę Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, popularnie nazywanym Funduszem Sprawiedliwości (w latach 2018-2019 pełnomocnikiem Ziobry ds. Funduszu Sprawiedliwości był obecny wiceminister Marcin Romanowski).

O tym raporcie krążyły legendy. Wiadomo było, że w funduszu szastano publicznymi pieniędzmi, za nic mając prawo i procedury. Lecz to, co ustalili i opisali na 206 stronach kontrolerzy NIK, dowodzi wręcz epickiego rozmachu ludzi Solidarnej Polski. „Działania ministra sprawiedliwości (dysponenta funduszu) oraz znacznej części beneficjentów umów dotacji skutkowały niegospodarnym i niecelowym wydatkowaniem środków publicznych, a także sprzyjały powstawaniu mechanizmów korupcjogennych”, czytamy w raporcie.

W okresie objętym kontrolą, czyli od połowy 2017 r. do maja 2021 r., z 681,4 mln zł dotacji przyznanych ze środków funduszu jedynie 228,5 mln (34%) przeznaczono na pomoc świadczoną bezpośrednio osobom pokrzywdzonym przestępstwem i ich najbliższym, a 24,2 mln zł na pomoc postpenitencjarną. Reszta poszła na bardzo szeroko rozumiane przeciwdziałanie przyczynom przestępczości – fundusz zawarł 144 dotyczące tego umowy na kwotę 171 mln zł.

Na wsparcie np. ochotniczych straży pożarnych wydano 140,8 mln zł. Jednostki ochrony zdrowia otrzymały 32,4 mln zł. Budowa i wyposażenie ośrodka dla osób dorosłych przebywających w stanie śpiączki pochłonęła 37,2 mln zł.

Na lukratywne dotacje mogły liczyć podmioty o tak szlachetnych nazwach jak: Fundacja Profeto.pl – Sercański Sekretariat na rzecz Nowej Ewangelizacji, Fundacja Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia, Fundacja Mamy i Taty, Fundacja Lux Veritatis czy Fundacja Czyste Serca.

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu z pieniędzy funduszu sfinansował m.in. „Studium analityczno-praktyczne zapobiegania przestępczości w obszarze handlu dziećmi i surogacji” czy badanie „Alkoholowy Zespół Płodowy – badanie interdyscyplinarne i prawno-porównawcze”.

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego zajął się ważniejszymi kwestiami, takimi jak: „Zasady kontroli biur kongresmenów/senatorów z ich statutowej działalności”, „Aksjologiczne i prawne podstawy wspierania chrześcijan prześladowanych za wiarę oraz przeciwdziałania skutkom nietolerancji religijnej”, „Prawa i wolności człowieka a przestępstwo niezatrzymania się do kontroli drogowej”, a nawet „O potrzebie konstytucjonalizacji ochrony ojcostwa”. Prawdziwym przebojem w dorobku naukowym UKSW są prace: „Wyspecjalizowane sądy gospodarcze w wybranych państwach pozaeuropejskich w zakresie Bermudów, Hongkongu, Kataru, Malezji, Rwandy” oraz „Perspektywy wprowadzenia włoskiego modelu asygnaty podatkowej do polskiego systemu finansowania związków wyznaniowych”.

W ramach projektu badawczo-rozwojowego realizowanego przez Fundację Mamy i Taty powstały m.in. publikacje „Sposoby zapobiegania rozpadowi rodziny w Chorwacji: wskaźniki najważniejszych wartości gwarantujących sukces małżeński wg EVS 2008”, „Ochrona trwałości małżeństwa i rodziny w prawie rozwodowym Peru” czy „Ochrona trwałości małżeństwa i rodziny w japońskim i chińskim prawie rozwodowym”.

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości prowadził monitoring mediów pod kątem sposobu prezentowania chrześcijan w środkach masowego przekazu. Analizą objęto m.in. portal Onet, „Gazetę Wyborczą”, „Newsweeka”, „Angorę”, „Wysokie Obcasy”. Powstało 35 opracowań odnoszących się do prześladowań i dyskryminacji chrześcijan w takich krajach jak Chile, Wenezuela, Francja i Chorwacja. Zajęto się też sposobem prezentowania chrześcijan w literaturze i sztukach teatralnych. W pracy „Przykłady uprzedzeń i stereotypów wobec chrześcijan w fantastyce” zestawiono przypadkowe treści książek Dana Browna, Stephena Kinga i Andrzeja Sapkowskiego. Wszystko za pieniądze podatników.

Ciekawym przypadkiem były fundacje, które podpisały umowy na świadczenie pomocy ofiarom przestępstw. Jak ustalili inspektorzy NIK, stały się one źródłem korzyści dla ich własnej kadry zarządzającej. Przykładem może być Fundacja Lex Nostra, która zleciła organizację lokalnych punktów pomocy (oraz pełnienie funkcji osoby pierwszego kontaktu) dziewięciu osobom w siedzibach prowadzonych przez nie kancelarii prawnych. Te same osoby występowały równocześnie w roli specjalistów udzielających porad prawnych i otrzymywały dwa niezależne wynagrodzenia.

Co więcej, trzej współpracownicy fundacji (w tym dwie osoby będące jednocześnie prawnikami) okazali się beneficjentami pomocy, występując jako osoby pokrzywdzone przestępstwem. Ze środków publicznych dofinansowano im nawet zakup środków czystości i higieny osobistej. A pierwszą osobą zaangażowaną, z dniem 1 lutego 2019 r., do realizacji zadań zleconych Fundacji Lex Nostra była… pani prezes zarządu Fundacji Lex Nostra. Za dyżury prezes fundacji w ciągu trzech miesięcy zapłacono  61,4 tys. zł, choć w tym okresie Fundacja nie udzielała jeszcze świadczeń osobom pokrzywdzonym. I nie był to koniec. Kontrolerzy trafili na dokumenty, z których wynikało, że fundacja nie realizowała samodzielnie powierzonych jej zadań wsparcia prawnego oraz psychologicznego udzielanego ofiarom przestępstw, zamiast tego zarząd fundacji zlecił je powiązanej osobowo i kapitałowo spółce z ograniczoną odpowiedzialnością o nazwie… Lex Nostra.

Co najciekawsze, w dniu podpisania umów na świadczenie pomocy prawnej i psychologicznej prezesem spółki Lex Nostra była pani prezes zarządu Fundacji Lex Nostra, a oba podmioty mieściły się pod tym samym adresem.

Inspektorom nie spodobało się też, że fundacja w listopadzie i grudniu 2019 r. zapewniała w tym samym lokalu zakwaterowanie ofiarom przestępstw i osobom opuszczającym areszt śledczy lub zakład karny. NIK uznała, że przebywanie na terenie tej samej nieruchomości ofiar i sprawców czynów karalnych lub osób oskarżonych o takie czyny mogło skutkować wtórną wiktymizacją pokrzywdzonych. Ale kto by się tym przejmował.

Wielką biegłością w czerpaniu publicznego grosza, którego źródłem był Fundusz Sprawiedliwości, wykazali się członkowie i kierownictwo radomskiego Stowarzyszenia Hojne Serce. Wiceprezesem zarządu stowarzyszenia, udzielającym w ramach projektu konsultacji prawnych, okazał się syn prezesa stowarzyszenia. Drugi syn prezesa S., będący członkiem komisji rewizyjnej stowarzyszenia, pełnił jednocześnie całodobowy dyżur telefoniczny. Synowa prezesa Hojnego Serca także pełniła całodobowy dyżur telefoniczny. Ponadto w ramach prowadzonej działalności gospodarczej sprzedawała stowarzyszeniu bony żywnościowe i towarowe, które były przekazywane beneficjentom pomocy.

Joanna B., członek stowarzyszenia – prywatnie partnerka wiceprezesa zarządu – z jego upoważnienia zawarła z nim w imieniu stowarzyszenia umowę na udzielanie beneficjentom konsultacji prawnych.

W raporcie znalazła się też wzmianka o trzech siostrach: Izabeli, Marcie i Magdalenie G., które bynajmniej nie społecznie pracowały w Hojnym Sercu, najwyraźniej realizując hasło „Rodzina na swoim”.

Uwagi inspektorów NIK o tym, że dokumentacja księgowa Funduszu Sprawiedliwości i niektórych beneficjentów rażąco odbiegała od standardów przyjętych w naszym kraju, to oczywistość. W raporcie nie ma wzmianki o politycznych powiązaniach tych, którzy brali kasę, z tymi, którzy ją dzielili. To zajęcie dla dziennikarzy. Detale dotyczące tej kwestii mogą się okazać najciekawszym efektem kontroli w Funduszu Sprawiedliwości.

m.czarkowski@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Twitter

Wydanie: 41/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy