Bariery jeszcze zostały

Bariery jeszcze zostały

Uczniowie niepełnosprawni coraz lepiej czują się w szkołach, choć nie zawsze mogą do nich wjechać

Nasze publiczne placówki oświatowe i wychowawcze całkiem nieźle radzą sobie z nauczaniem ludzi niepełnosprawnych i z gospodarowaniem środkami finansowymi przeznaczonymi na ten cel.
Niedawny raport NIK, będący wynikiem ubiegłorocznej „kontroli organizacji i finansowania kształcenia osób niepełnosprawnych w szkołach publicznych”, wykazuje, że w tej dziedzinie nie ma drastycznych nieprawidłowości. Kontrolę przeprowadzono w siedmiu województwach należących do wszystkich ważniejszych regionów kraju. Jej wyniki można więc uznać za reprezentatywne dla całej Polski.
Izba, co nieczęsto się zdarza, pochwaliła nawet kontrolowane podmioty: „NIK docenia starania dyrektorów i nauczycieli szkół publicznych, a także organów prowadzących placówki oświatowe w celu zapewnienia uczniom niepełnosprawnym warunków pobierania nauki zgodnych z ich potrzebami rozwojowymi oraz predyspozycjami psychofizycznymi. Wysiłek ten podejmowano mimo istniejących barier ekonomicznych, ograniczeń organizacyjnych i technicznych”.

Na wózku nie da rady
W tej beczce miodu trafiła się jednak niejedna łyżka dziegciu. NIK stwierdziła więc, że cały czas w naszych szkołach, mimo odpowiednich przepisów i nagłaśniania tego problemu, pozostało wiele barier architektonicznych. Całkowicie zlikwidowano je zaledwie w co czwartej kontrolowanej placówce.
Są przykłady godne naśladownictwa – np. w zielonogórskim zespole szkół ekologicznych kosztem niemal miliona złotych (znaczącej pomocy finansowej udzielił tu PFRON) zrobiono podjazdy, zainstalowano windy, dostosowano toalety do potrzeb uczniów niepełnosprawnych, wybudowano nawet basen do ćwiczeń rehabilitacyjnych.
Zdarzają się jednak i zaniedbania, takie jak w siedleckim ośrodku szkolno-wychowawczym, gdzie nie było ani windy, ani podjazdów, ani choćby jednej toalety przystosowanej do potrzeb niepełnosprawnych. Dla młodzieży na wózkach obiekt ten stanowił fortecę niemal nie do zdobycia. A przecież ośrodki szkolno-wychowawcze to placówki z założenia przeznaczone do pracy z uczniami niedostosowanymi, zaniedbanymi i niepełnosprawnymi.

Cały rok czekania
Okazało się też, że nie zawsze nauczyciele są w pełni przygotowani do pracy z uczniami niepełnosprawnymi. W co piątej szkole nie wszyscy mieli wymagane przepisami kwalifikacje.
Nie najlepiej wyglądała również współpraca szkół z poradniami psychologiczno-pedagogicznymi, które formułowały zbyt ogólnikowe zalecenia dotyczące pracy z dziećmi. Uczniowie zaś musieli za długo czekać na badania w tych poradniach. Niekiedy czas oczekiwania dochodził nawet do roku!
W większości szkół występowały też kłopoty z aktualnymi podręcznikami i zeszytami ćwiczeń dla niepełnosprawnych uczniów. Nie kupiono ich, ponieważ do końca ubiegłego roku nie było przepisów umożliwiających ministerstwu finansowanie takich zakupów (wprowadzono je z początkiem tego roku), a sami rodzice też nie palili się do kupowania książek i zeszytów ćwiczeń, mając ważniejsze potrzeby związane z opieką nad niepełnosprawnymi dziećmi. Edukacja zaś wciąż nie jest należycie doceniana i, jak stwierdziła NIK, w społeczeństwie ciągle zauważa się postawy marginalizujące problemy dzieci o szczególnych potrzebach edukacyjnych.


Jeden na całą klasę

W szkołach podstawowych i gimnazjach (ogólnodostępnych i specjalnych) kształciło się w latach 2002-2003 ponad 166 tys. uczniów niepełnosprawnych. W latach 2001-2002 było ich o ponad 20 tys. więcej. Oznacza to, że w naszych szkołach co 28. uczeń jest niepełnosprawny. Najczęstsze schorzenia to lekkie i umiarkowane upośledzenie umysłowe, na które cierpi ponad 94 tys. uczniów. Zaburzeniami zachowania dotkniętych jest ok. 5 tys. uczniów, tyle samo niedowidzi, ponad 4 tys. to osoby niepełnosprawne ruchowo.


Jak trzeba budować

Zgodnie z polskim prawem budowlanym, projektować i budować trzeba „w sposób zapewniający niezbędne warunki do korzystania z obiektów użyteczności publicznej przez osoby niepełnosprawne, w szczególności poruszające się na wózkach inwalidzkich”. Precyzuje to rozporządzenie ministra infrastruktury, które mówi, że do wejścia do budynku użyteczności publicznej powinny być doprowadzone utwardzone dojścia o szerokości minimum 1,5 m, przy czym co najmniej jedno dojście powinno zapewniać osobom niepełnosprawnym dostęp do całego budynku. Muszą one mieć też możliwość skorzystania z wind pozwalających dojechać na wszystkie kondygnacje, a na każdym piętrze co najmniej jedna toaleta powinna być dla nich dostępna.

 

Wydanie: 13/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy