Wiedeńskie walce nad Wisłą

Wiedeńskie walce nad Wisłą

Organizują bale i konferencje naukowe. Ponad 900 członków Towarzystwa Polsko-Austriackiego świętuje właśnie 60 lat jego istnienia

– Dlaczego akurat Austria? Zdziwi się pani: przez moją teściową. Opowiadała o Wiedniu, gdzie jej matka wyszła za mąż za Józefa Janikowskiego, działacza PPS, który współpracował z Tomaszem Arciszewskim i Józefem Piłsudskim. Skazany na zesłanie na Syberię zdołał w drodze zbiec do Wiednia. Tam poznał wiedenkę, pannę z rodziny von Marionów. Wzięli ślub, urodziły się im w Wiedniu dwie córki, jedną z nich była matka mojej żony – wspomina prof. Zbigniew Tomkowski, prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Polsko-Austriackiego (TPA), dyplomata, historyk, politolog. Jest jedynym już uczestnikiem spotkania założycielskiego Komitetu Organizacyjnego Towarzystwa Polsko-Austriackiego sprzed 60 lat.

28 grudnia 1959 r. w gabinecie rektora Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Stanisława Turskiego, spotkało się siedem osób. Zapisano trzy strony historycznego protokołu. W punkcie 4 czytam: „Uczestnicy zebrania wymienili poglądy (…), kładąc główny nacisk na kontakty naukowe, środowiska artystycznego, wystawy informacyjne i odczyty”. Jako ostatni na protokole podpisał się Zbigniew Tomkowski.

Powołanie do życia nowego stowarzyszenia, zwłaszcza deklarującego przyjazne kontakty ze społeczeństwem państwa kapitalistycznego, nie było łatwe, prof. Turski długo nosił się z tym zamiarem. Dopiero w 1959 r. otrzymał zezwolenie władz na zintensyfikowanie starań.

– Byliśmy jednak w Polsce po 1956 r., Austria w 1955 r. uchwaliła konstytucyjną zasadę wieczystej neutralności, jej teren opuścił ostatni żołnierz wojsk okupacyjnych. Był jeszcze jeden czynnik – zapowiadała się pierwsza w Polsce wizyta Brunona Kreisky’ego, wówczas ministra spraw zagranicznych Austrii. Od 1946 r. w Wiedniu istniało dynamicznie działające Towarzystwo Austriacko-Polskie. Ponoć Kreisky zażyczył sobie spotkania w Polsce z podobnym stowarzyszeniem, tyle że takie jeszcze nie istniało – wspomina prezes. To nie są udokumentowane fakty, podkreśla, ale pokazują klimat czasów.
Prof. Turski zaprosił do Komitetu Organizacyjnego kilka osób, niektóre „z klucza”, np. wiceministra handlu zagranicznego Franciszka Modrzewskiego. Obok katolickiego posła dr. Jana Frankowskiego, redaktora naczelnego „Za i Przeciw”, i Ryszarda Fabiana Łazarskiego, wybitnego działacza oświatowego i PSL, który potem wniósł ogromny wkład w rozbudowę towarzystwa, obecny był rektor Szkoły Głównej Służby Zagranicznej prof. Tadeusz Cieślak.

– Dominowały dwie uczelnie, UW i Szkoła Główna Służby Zagranicznej. Notabene wtedy zostałem zarażony bakcylem dyplomatycznym. Powstał Komitet Organizacyjny ze Stanisławem Turskim jako przewodniczącym i Tadeuszem Cieślakiem jako sekretarzem. TPA stało się okienkiem na świat, na Europę Zachodnią. Choć do towarzystwa mogła wstąpić każda pełnoletnia osoba (a obecnie także niepełnoletnia), jego członkami zostawali przede wszystkim pracownicy naukowi, prawnicy, dziennikarze, twórcy, tzw. środowisko opiniotwórcze. Tak pozostało do dzisiaj. Ale są też studenci w kołach młodych – dodaje prof. Tomkowski.

Łącznik z Zachodem

Austria oferowała pośrednictwo między blokiem wschodnim a państwami Zachodu. – To ogromna zasługa Austrii, a ściślej Kreisky’ego, który jako dalekowzroczny polityk był promotorem idei dobrego sąsiedztwa. Wiedział, jaką rolę Polska może odgrywać na styku dwóch bloków i co może mieć wpływ na to, jaką politykę będzie prowadziła. Kreisky, kanclerz w latach 1970-1983, uważał, że poprzez współpracę, zaangażowanie polityczne, ekonomiczne, kulturalne Austria i państwa zachodnie mogą pośrednio wpływać na to, co się w Polsce dzieje. Pierwsze lata stosunków polsko-austriackich opierały się na współpracy ekonomicznej, ściślej – handlowej. Pierwsza umowa o współpracy kulturalnej została zawarta dopiero w 1972 r. – mówi prof. Tomkowski. W latach 90. został przyjęty i podpisany protokół do umowy międzypaństwowej, w którym znajduje się sformułowanie, że wysoko oceniane są inicjatywy Towarzystwa Polsko-Austriackiego i Towarzystwa Austriacko-Polskiego, Instytutu Polskiego w Wiedniu i Instytutu Austriackiego w Warszawie.

– Nam Austria była potrzebna jako łącznik z Zachodem, Austrii zaś Polska była potrzebna jako państwo, w którym po pamiętnym 1956 r. były zachowane pewne normy o charakterze demokratycznym – wspomina profesor.

Bez grosza dofinansowania

Obecnie w TPA jest ok. 900 osób, bezinteresownych ambasadorów Austrii. Spotykają się w 14 oddziałach terenowych od Gdańska po Zamość. Biuro to pokój w mieszkaniu państwa Tomkowskich. Utrapienie małżonki prezesa.

– Bywało nas 2 tys., np. w latach 70. Od 1989 r. pracujemy całkowicie społecznie, bez grosza dofinansowania. Wcześniej wszystkie towarzystwa miały przydzielane budżety, kilka etatów, to były spore kwoty – wyjaśnia prezes. Kiedy wrócił z placówki dyplomatycznej w Holandii w 1991 r., rozważano rozwiązanie towarzystwa, które nie radziło sobie w nowej rzeczywistości. Zadłużyło się, podobnie jak wiele tego rodzaju organizacji. Zbigniew Tomkowski został wówczas jego sekretarzem generalnym. Udało mu się ożywić działalność TPA – powstały oddziały w Toruniu, Gdańsku, Słupsku, Łowiczu, Radomiu i Skierniewicach. Towarzystwo organizowało płatne kursy języka niemieckiego, niewielkie wpływy przeznaczało na działalność programową, ale rynek jest nieubłagany, uczelnie, szkoły językowe, instytuty dysponują poważnymi środkami i oferują słuchaczom lepsze warunki.

– Te towarzystwa są bardzo cenne, ponieważ działają w nich ludzie mający specjalne relacje z Austrią czy z innymi krajami i szczególną wiedzę o tych krajach. Prof. Tomkowski długo pracował w Austrii, część osób ma tam dzieci i wnuki, często podróżują, czują więź emocjonalną z krajem – podkreśla Stella Avallone, w latach 2009-2014 radczyni-minister ambasady Austrii w Polsce, od 2018 r. ambasadorka na Łotwie. – Są wolontariuszami i inwestują dużo czasu w tę aktywność, bez nich austriacka ambasada wielu rzeczy nie mogłaby się podjąć. Organizowane przez nich bale wiedeńskie, Dni Austrii, konferencje – to wszystko pomaga ambasadzie. Towarzystwa wykonują główną pracę, a my wspieramy je naszymi kontaktami, materiałami informacyjnymi. Na wydarzenia przyjeżdżają goście ze sfery gospodarki, kultury, nauki, co umożliwia szerokie kontakty – mówi Stella Avallone.

Buziak z Kirchschlägerem

W maju 1975 r. w Collegium Maius w Krakowie odbyła się poważna konferencja naukowa organizowana wspólnie przez Towarzystwo Polsko-Austriackie, Uniwersytet Jagielloński i Towarzystwo Polonia. Części konferencji przewodniczył Zbigniew Tomkowski. Gościem specjalnym był prezydent Republiki Austrii Rudolf Kirchschläger. – Jaki ja byłem zdenerwowany! Podobno przejawiło się to tym, że zachowywałem się bardzo swobodnie. Koledzy śmiali się, że za chwilę Tomkowski z Kirchschlägerem dadzą sobie buziaka – wspomina dzisiejszy prezes TPA.

Ważny w działalności towarzystwa był rok 1983 – 300. rocznica odsieczy wiedeńskiej. Ówczesny prezes prof. Turski wszedł w skład austriackiego komitetu obchodów, TPA zaś miało wkład w przygotowanie materiałów, konferencje naukowe i wydarzenia w obydwu krajach.

Od powstania towarzystwo cieszy się szacunkiem w kręgach dyplomatycznych i naukowych Austrii. Ambasadorzy przyjmowali zaproszenia do wygłaszania referatów na konferencjach naukowych TPA, jak np. dr Richard Wotava podczas jednej z pierwszych, poświęconej neutralności Austrii. – W prawie każdym naszym zebraniu w latach 60. uczestniczyli chargé d’affaires a.i. Helmut Liedermann, a następnie ambasador Kurt Enderle. W dobrej pamięci mam też ambasadorów: dr. Richarda Wotavę, dr. Gerharda Wagnera, Norberta Prambergera. Fantastyczny był ambasador dr Alfred Längle. Cała jego rodzina ukończyła kursy języka polskiego. Zresztą to on wręczał mi order zasługi dla Austrii – wylicza prezes. W pamięci działaczy TPA pozostaje Stella Avallone, dziś znakomicie układa się współpraca z ambasadorem dr. Wernerem Almhoferem.

Prezes Tomkowski regularnie w Austrii brał udział w światowych spotkaniach podobnych organizacji czy siostrzanego Towarzystwa Austriacko-Polskiego. TPA utrzymuje dobre kontakty z Austriackim Forum Kultury oraz Biurem Radcy Handlowego, z zasłużonymi dla relacji austriacko-polskich organizacjami austriackimi takimi jak Internationale Chopin-Gesellschaft pod wodzą prof. Theodora Kanitzera czy ze Związkiem Polaków w Austrii Strzecha, który w tym roku obchodzi 125-lecie.

– Przez pewien czas wydawałem kwartalnik „Wiadomości”, gdzie zamieszczane były artykuły poświęcone Austrii i współpracy polsko-austriackiej oraz odnotowywane najważniejsze przedsięwzięcia TPA. Obecnie mamy stronę internetową, prowadzi ją Janusz Gast, mój zastępca. Niestety, materiały historyczne towarzystwa są szczątkowe, rozproszone, wiele zaginęło podczas przeprowadzek – dodaje prezes Tomkowski.

9 miliardów i Piotr Beczała

– Jednym z pierwszych moich pytań po przyjeździe do Warszawy w 2009 r. było, czy istnieje Towarzystwo Polsko-Austriackie. Spotkałam się z prof. Zbigniewem Tomkowskim, mieliśmy pierwszą wymianę opinii, potem raz na miesiąc spotykaliśmy się z członkami towarzystwa. Za każdym razem pojawiały się nowe idee, przedsięwzięcia, organizowaliśmy w różnych miastach Dni Austrii – wylicza Stella Avallone.

W 2017 r. TPA podjęło nową inicjatywę. – Wiele województw, miast i powiatów, w których znajdują się jego oddziały, współpracuje z Austrią. Współdziałają samorządy różnych szczebli w Polsce i w Austrii, ale nikt nie wie, jaki jest tego zasięg. Uznaliśmy, że warto coś z tym zrobić. Andrzej Karliński, sekretarz ZG TPA, stworzył koncepcję Polsko-Austriackiego Forum Samorządowego, razem z kolegami z TPA docierał do polskich i austriackich samorządów – wyjaśnia Zbigniew Tomkowski.

Pierwsze forum odbyło się w Rzeszowie w kwietniu 2018 r. Zostało zorganizowane przez TPA i urząd miasta. Wzięło w nim udział 105 osób z Polski i Austrii, w tym oficjalne delegacje, konsulowie honorowi Austrii, przedstawiciele samorządów różnych szczebli. – Forum okazało się sukcesem. Jeden z członków zarządu województwa powiedział publicznie: „Jak to się stało, że my tu pracujemy od wielu lat, ale nikt nie wpadł na pomysł, żeby się spotkać, i trzeba było do tego dopiero Towarzystwa Polsko-Austriackiego” – zauważa Karliński. TPA już przygotowuje kolejną edycję wydarzenia.

Stella Avallone podkreśla, że bardzo dobre są polsko-austriackie kontakty gospodarcze. Ich wartość wynosi 9 mld euro. Austria to ósmy inwestor i eksporter w Polsce, a nasz kraj jest dziewiątym eksporterem do Austrii: – To więcej niż wymiana z innymi krajami. Ponad 550 austriackich firm ma przedstawicielstwa w Polsce. Bardzo dobre kontakty mamy też w kulturze. Wystarczy wspomnieć Piotra Beczałę, gwiazdę Wiedeńskiej Opery Narodowej i Festiwalu w Salzburgu, który zaczynał karierę w Linzu. Teraz czekamy na „Halkę” w Wiedniu z okazji jubileuszu Stanisława Moniuszki.

Społecznictwo wymaga czasu i środków

Społecznictwo wymaga czasu i środków z własnego konta. Siłą rzeczy działacze wciągają do aktywności swoich najbliższych czy znajomych. Dzięki nim odbywają się prelekcje, odczyty, spotkania, projekcje filmowe itd. Wrocławski oddział z prezesem Lubomirem Wędzichą, jednocześnie wiceprezesem ZG, znany jest z interesujących wycieczek.

– Udało nam się nawiązać kontakt z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Nauczycieli Języka Niemieckiego. To bardzo cenne, bo realizujemy z nimi konkursy wiedzy o Austrii dla młodzieży szkolnej, organizowane przez oddział radomski czy w Olkuszu. Pragniemy pozyskać ich dla towarzystwa, tym samym dla Austrii. I zaczyna nam się udawać. Od ok. 20 lat organizujemy Dni Austrii, kompleksowe imprezy kulturalne, do których włączają się samorządy, np. w Łowiczu, Lublinie, Toruniu, Częstochowie, Cieszynie – wylicza sekretarz generalny Stanisław Szumski.

– Wiele naszych oddziałów jest wciąż bardzo ściśle związanych z uczelniami. Na przykład we Wrocławiu, gdzie wielu pracowników uniwersytetu jest członkami TPA, a dyrektor Instytutu Historii, prof. Rościsław Żerelik, wiceprezes oddziału, bardzo dużo wnosi do jego działalności – mówi prof. Tomkowski. W Lublinie działa niedawno odtworzone TPA przy Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, prezeską jest dr Elżbieta Muciek. Oddział w Łodzi prowadzi dr Agnieszka Kisztelińska-Węgrzyńska. Można by długo tak wymieniać.

Troską prezesa Tomkowskiego są ludzie. Niedawno zmarł red. Czesław Skonka, prezes zarządu oddziału w Gdańsku, przez ponad 20 lat animator jego działalności. – Niepokoimy się, bo to nie jest zajęcie dla osób, które chcą mało z siebie dawać. Trzeba utrzymywać kontakty z ludźmi, spotykać się; jest kilka takich osób, prowadzę z nimi negocjacje. To był bardzo aktywny oddział. Organizował konferencje popularnonaukowe w Polsce i w Austrii, miał dobre kontakty ze Strzechą, z duszpasterstwem polonijnym. Zajmował się cmentarzami austriackimi na Pomorzu, podobnie jak swego czasu w Przemyślu, teraz w Zamościu, gdzie prezesem został mec. Roman Podświadek. W Przemyślu zmarł prezes, architekt, który dbał także o renowację zabytkowych fortów. W Krakowie i w Białej Podlaskiej nie ma już oddziałów – martwi się Zbigniew Tomkowski. Cieszy się za to z pełnych energii oddziałów w Częstochowie z prezeską dr Bogumiłą Kmieć oraz w Radomiu, także z kobietą na czele, Ireną Szcześniak.

Prof. Tomkowski planuje odejść za dwa, trzy lata ze stanowiska szefa Towarzystwa Polsko-Austriackiego. Na razie nie czas o tym myśleć, bo trwają przygotowania do gali jubileuszu 60-lecia. – Przed nami wyjątkowe spotkanie działaczy TPA z wielu miast Polski z zaproszonymi gośćmi z Austrii, przedstawicielami władz oraz zaprzyjaźnionych organizacji i instytucji – mówi Janusz Gast, wiceprezes ZG TPA. Dzięki życzliwości rektora Uniwersytetu Warszawskiego prof. Marcina Pałysa spotkają się 16 listopada w murach uczelni, tam gdzie TPA się narodziło.

Ambasadorka Stella Avallone życzy towarzystwu kolejnych 60 lat i więcej. – Żeby rozwijali dużo nowych idei, które mogą pomóc kontaktom między naszymi krajami. Życzę dużo ciekawych wydarzeń. Ważna jest też dokumentacja wszystkich aktywności towarzystwa. Muszę jednak powiedzieć, że mamy w Austrii zadanie domowe do odrobienia – w Polsce ludzie wiedzą więcej o Austrii, niż Austriacy wiedzą o Polsce. Musimy coś z tym zrobić.

A Zbigniewa Tomkowskiego zawsze wzrusza, kiedy od Austriaków słyszy o sobie: „Austriak z serca”.

Autorka dziękuje za pomoc Kazimierzowi Fordonowi, sekretarzowi ZG TPA

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 44/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy