Kto będzie rządził w inteligentnych miastach?

Poprzez nowe technologie można dotrzeć do milenialsów, którzy za chwilę będą stanowić 75% osób aktywnych zawodowo w miastach

Idea inteligentnego miasta na dobre zagościła w Polsce. Warto przyjrzeć się trendom kształtowania społeczności miejskiej przez nowe technologie, zwłaszcza w perspektywie nadchodzących wyborów samorządowych. Zgodnie z definicją promowaną przez Komisję Europejską w 2013 r. inteligentne miasto, czyli smart city, najlepiej wykorzystuje nowoczesne, zintegrowane usługi technologiczne i infrastrukturę w ochronie środowiska, energetyce, transporcie i informatyce w celu zaspokojenia społecznych i gospodarczych potrzeb społeczeństwa, a także podniesienia świadomości mieszkańców.

Co roku w Warszawie odbywa się Smart City Forum, które promuje ideę inteligentnego miasta, a udział samorządów w tej dyskusji jest imponujący.

Samorządowcy wykorzystują media społecznościowe jako skuteczną platformę komunikacji ze społecznością lokalną. Starają się stworzyć spójną platformę informatyczną, na której mieszkaniec znajdzie wszystko w jednym miejscu. W ramach jednego konta mieszkańca można będzie przy użyciu laptopa lub smartfona płacić podatki, regulować opłaty za wodę, wywóz śmieci, transport miejski, parkowanie, usługi edukacyjne lub zdrowotne, a także głosować w wyborach czy w ramach inicjatyw budżetu obywatelskiego. Taka karta miejska to rodzaj elektronicznego paszportu i brama do komunikacji między urzędem a obywatelem.

Niektóre pomysły i oczekiwania władz lokalnych prezentowane na Forum wykraczają daleko poza istniejące aplikacje i rozwiązania informatyczne. Napawa to ogromnym optymizmem co do dalszego rozwoju inteligentnych miast w Polsce.

Mądrość miasta wynika z mądrości mieszkańców, dialog społeczny uczy mieszkańców współodpowiedzialności oraz zaangażowania i daje im przestrzeń do rozwoju, a osoba biorąca udział w decyzjach dotyczących miasta identyfikuje się z nimi. Taka współpraca na szeroką skalę możliwa jest jednak głównie na bazie platform informatycznych.
Podstawą nowoczesnego miasta są więc mieszkańcy i ich specyficzne cechy i zdolności – wiedza o technikach informatycznych, chęć do interaktywności i mobilność. Te cechy są najwyraźniej widoczne w pokoleniu tzw. milenialsów, którzy do 2025 r. będą stanowić w europejskich miastach ok. 75% osób aktywnych zawodowo. O ile osoby powyżej 40. roku życia mają na ogół ugruntowane poglądy polityczne, o tyle pokolenie milenialsów, czyli obecni 20- i 30-latkowie, są atrakcyjną grupą dla kandydatów startujących w wyborach lokalnych.

Aby zdobyć przychylność milenialsów, trzeba im oferować rozwiązania mające za podstawę internet i ekonomię współdzielenia. Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2016 r. przez instytut Kantar Millward Brown, aż 70% polskich milenialsów nie wyobraża sobie życia bez aplikacji mobilnych, a 82% dzięki takim aplikacjom osiąga dochody. Cechują się ogromnym zaangażowaniem w działaniu na rzecz lokalnego otoczenia oraz zainteresowaniem życiem politycznym.

Kurczące się zasoby infrastruktury, a także kryzys gospodarczy spowodowały, że młodsze pokolenia rezygnują z posiadania na rzecz współdzielenia. Aktywnie korzystają z transportu publicznego lub Ubera czy serwisu BlaBlaCar, czyli ze współdzielenia samochodów prywatnych. W lecie jeżdżą miejskimi rowerami i z niecierpliwością czekają na rozwój sieci wypożyczalni miejskich samochodów elektrycznych. Współdzielą przestrzeń do pracy dzięki narzędziom internetowym, takim jak platforma ShareSpace.pl, umożliwiająca małym firmom lub mobilnym pracownikom dużych korporacji wynajem wspólnych przestrzeni biurowych. Jest to tzw. coworking. Serwis pozwala na wyszukanie i wynajem w głównych miastach Polski po bardzo korzystnej cenie biurka, małego biura lub sali konferencyjnej na dni albo miesiące we współdzielonej powierzchni biurowej i ze wspólną recepcją.

Młodzi mieszkańcy miast żyją w sieci internetowej, nie rozstają się ze smartfonami i laptopami. Wymiana pomysłów i informacji w mediach społecznościowych to dla nich codzienność, której poświęcają wiele godzin. Oznacza to także, że trudno nimi manipulować – znajdą każdą informację o niekorzystnym rozwiązaniu i z szybkością światła rozpowszechnią w swoich społecznościach. Nie ufają dużym instytucjom i tradycyjnym mediom, rzadko oglądają telewizję, a głównym źródłem ich informacji stał się internet.

Milenialsi są potężną siłą gospodarczą i społeczną, więc nic dziwnego, że przedstawiciele władz miejskich na całym świecie próbują złamać kod dotarcia do ich preferencji. Niektóre polskie miasta wykorzystają tę bezprecedensową wiedzę i okazję. Inne pozostaną w tyle.

Wydanie: 22/2017

Kategorie: Nowe Technologie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy