Prosta droga w kosmos

Prosta droga w kosmos

Będzie narodowy satelita usługowy

Jest ich ponad 40 i razem tworzą przemysł kosmiczny w Polsce, który dla wielu z nas wciąż uchodzi za coś egzotycznego. Są wśród nich instytuty naukowo-badawcze, np. Instytut Łączności czy Instytut Lotnictwa, firmy zajmujące się szeroko pojętą informatyką i automatyzacją, producenci sprzętu elektronicznego czy firma Planet PR, organizująca konkursy o zasięgu europejskim na łaziki marsjańskie. To wszystko wydaje się dosyć skromne, bo przecież nie produkujemy własnych rakiet ani promów kosmicznych, nie mamy bogatej infrastruktury służącej podbojowi kosmosu, jednak dzięki członkostwu w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) śmiało stawiamy pierwsze kroki.

Zarówno instytucje państwowe polskiego sektora kosmicznego, np. Centrum Badań Kosmicznych PAN, jak i firmy prywatne prowadzą różne badania zlecane przez ESA, przyjmują zamówienia na produkcję specjalistycznych urządzeń, budują prototypy i za pośrednictwem agencji wysyłają je w kosmos. Dysponująca sporymi środkami na badania i inwestycje ESA daje więc zatrudnienie setkom polskich inżynierów i techników.

Jednym z liderów sektora stała się założona w 2008 r. firma Creotech Instruments SA z Piaseczna pod Warszawą, producent zasilaczy do różnych urządzeń szybujących na orbitach okołoziemskich, a nawet poza nimi, bo jeden z takich segmentów podąża już w kierunku Marsa. Teraz Creotech stanął na czele konsorcjum zaangażowanego w budowę pierwszego polskiego satelity komunikacyjnego. Na ten cel ESA przeznaczyła już grant w wysokości 1 mln euro, ale w ciągu kolejnych lat, do zakończenia zadania, wyda zapewne ok. 20 mln euro.

Warto wiedzieć, że w dziedzinie satelitów nasz dorobek wcale nie jest zerowy. Polskie instytucje naukowe zbudowały już trzy urządzenia: PW-SAT, Lema i Heweliusza. PW-SAT stworzyli studenci Politechniki Warszawskiej, a za budowę Lema i Heweliusza odpowiadało Centrum Badań Kosmicznych PAN. Ich przeznaczenie nie wykraczało jednak poza świat nauki oraz testowanie nowych technologii na orbicie. SAT-AIS-PL będzie pełnił funkcje użytkowe, służąc nawigacji i bezpieczeństwu na morzu. Satelita ma ważyć 40 kg i wejść do eksploatacji za parę lat. Będzie to pierwsze tego rodzaju urządzenie wykonane w całości przez polskich specjalistów. W skład konsorcjum wchodzą firmy: Hertz Systems, Atos Polska i Śląskie Centrum Naukowo-Technologiczne Przemysłu Lotniczego, oraz instytucje naukowe: Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytut Łączności i Akademia Morska w Gdyni.

– Nasz satelita będzie zbierał informacje z automatycznego systemu identyfikacji statków (AIS) na potrzeby monitorowania i nadzoru bezpieczeństwa ruchu morskiego – mówi Michał Szaniawski, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu. Korzystać z niego będą zarówno użytkownicy polscy, jak i zagraniczni. Głównymi użytkownikami danych z systemu będą urzędy morskie, wojsko, straż graniczna, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, służby specjalne oraz Europejska Agencja Bezpieczeństwa Morskiego. System oparty jest na śledzeniu statków na morzu przez urządzenia okrętowe i nadbrzeżne w zasięgu horyzontalnym 74 km (40 mil morskich), co oznacza, że statek znajdujący się w większej odległości nie odbierze sygnału z innego statku lub stacji brzegowej, bo Ziemia nie jest płaska. Satelita na orbicie pozwoli rozszerzyć zasięg systemu, a więc zwiększy bezpieczeństwo na morzu i pozwoli np. uniknąć kolizji.

Nasze zadanie obejmuje zaprojektowanie i zbudowanie nie tylko samego satelity, ale także naziemnych elementów infrastruktury, które zostaną zlokalizowane w Polsce.

Projekt realizowany na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej potrwa przynajmniej siedem lat i będzie się składał z czterech etapów. Pierwszy, właśnie rozpoczęty, potrwa do końca I kwartału 2017 r. i obejmie wykonanie projektu misji satelity i stworzenie architektury podsystemów. W latach 2017-2020, w czasie drugiego etapu, powstanie prototyp systemu, a następnie właściwy satelita. Kolejna faza obejmie wystrzelenie rakiety, która wyniesie satelitę na orbitę. Ostatni etap to faza operacyjna systemu. Obejmie on także sprowadzenie satelity z orbity po zakończeniu misji.

Miejmy jednak nadzieję, że wygaś­nięcie misji polskiego satelity usługowego nie zakończy naszych ambicji kosmicznych, planów badawczych ani produkcyjnych jednego z najbardziej innowacyjnych sektorów polskiej gospodarki. A zgodnie z sugestiami branży zwiększy się nasz wkład finansowy, czyli składka potwierdzająca członkostwo Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Wydanie: 15/2016

Kategorie: Nowe Technologie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy