Bękart jałtański

Bękart jałtański

Bez uprzedzeń

W polityce zachodzi zjawisko, które można by nazwać determinizmem znaczeń. Znaczenie przypisane interpretacyjnie jakiemuś wydarzeniu może spowodować nieprzewidziane obiektywne następstwa. Kto się spodziewał, że wielki, rozlegający się w całym świecie krzyk potępiający „czystki etniczne” w Kosowie i zrównujący je ludobójstwem ośmieli niemieckich tzw. wypędzonych do stawiania swoich nieszczęść na równi ze zbrodniami popełnionymi przez hitlerowskie Niemcy na Żydach i Polakach. (Skoro się o tym wspomniało, trzeba dodać, że „czystki etniczne” w Kosowie nastąpiły dopiero po wojnie z Serbią, a ich ofiarami są nie Albańczycy, lecz Serbowie. To gwoli życia w prawdzie). Chociaż rewizja historii dokonywana przez niemieckich przesiedleńców i idący za nią projekt Centrum przeciw Wypędzeniom są niesłuszne, nie można powiedzieć, że są absurdalne. Przeciwnie, mierzone obowiązującym w polityce utylitarnym kryterium racjonalności okazują się racjonalne w znaczeniu: służą niemieckim interesom, a przynajmniej nie są z nimi sprzeczne.
Poglądom „wypędzonych” Polacy do tej pory nie potrafili przeciwstawić niczego prócz uzasadnionego skądinąd oburzenia oraz własnego interesu. System znaczeń, jaki mają do zaproponowania, jest samobójczy. Dodaje on niemieckiej interpretacji brakujące jej argumenty.
Rewizja poglądów na drugą wojnę światową podważająca fakty podstawowe i niezbite zaczęła się najpierw w Polsce, nie w Niemczech. Nie mówię tu o książkach pisanych przez historyków i publicystów w swoim imieniu, lecz o stanowisku zajmowanym przez władze najwyższe, średnie i niskie. Ta rewizja dokonała się w obozie prawicowym. Lewica wobec niej jest bierna, dopóki nie rządzi, a gdy rządzi, przyjmuje prawicową retorykę, bo ani własnego języka, ani własnego zdania w żadnej ważnej sprawie sobie nie wypracowała.
Gdy polski ksiądz czy prawicowy polityk głosi, że Polska Ludowa, PRL, była bękartem jałtańskim, wcale nie myśli, że rewiduje historię drugiej wojny światowej. On myśli, że wyraża czystą prawdę z wkładką najsprawiedliwszej oceny. A jednak jest to rewizja historii, tyle że na polskim poziomie. Wkładka oceniająca (bękart) wyraża myśl, że PRL była bezprawna, że jej nie powinno być, tak jak kiedyś dla kogo innego bezprawny i nie do tolerowania był „bękart wersalski”. Czyim bękartem i dla kogo okaże się Trzecia Rzeczpospolita?
Polacy mówią, tym razem wszyscy, że nasza racja w sprawie wysiedleń ludności niemieckiej jest mocna, bo oparta o decyzje trzech zwycięskich mocarstw podjęte w Poczdamie. Dlaczego postanowienia trzech mocarstw w Poczdamie są ważne i stanowią niewzruszone prawo, podczas gdy decyzje dokładnie tych samych trzech mocarstw w Jałcie były bezprawiem, jest tajemnicą polskiego „patriotyzmu”. Potrafię się wczuć – to nietrudne – w uczucia emigrantów („raz Teheranem w łeb, drugi raz Jałtą”), ale kto nie był emigrantem, nie powinien myśleć, jak emigrant. Jakie jeszcze skutki spowoduje przypisanie do Jałty błędnych znaczeń, trudno przewidzieć, ale z pewnością nie posłuży naszym interesom. Posłuży niemieckim „wypędzonym”. Bez Jałty nie byłoby Poczdamu. Wy w swojej polskiej ideologii unieważniliście Jałtę – mówi „wypędzony” – zgoda, działamy razem, my bierzemy na siebie pozostałą część roboty i unieważniamy Poczdam.
Interpretacja wydarzeń historycznych korzysta z nieuniknionego marginesu dowolności, który przeważnie bywa wykorzystywany stronniczo, np. dla przedstawiania faktów w sposób korzystny dla celów danego narodu czy państwa. Dlaczego w Polsce ten margines jest wykorzystywany w sposób dla polskich interesów szkodliwy? Ktoś powinien pisać dalszy ciąg „Dziejów głupoty w Polsce”.
Akty niegodziwości, wobec Niemców, nieuniknione podczas masowych przesiedleń, prawica oczywiście przypisuje komunistom. Zresztą same przesiedlenia również. Starego, biednego Szymona Morela, byłego funkcjonariusza UB, starano się pokazowo osądzić za zanęcanie się nad więźniami narodowości niemieckiej w ostatnich miesiącach wojny i tuż po wojnie. Do procesu nie doszło, ponieważ Morelowi udało się uciec do Izraela. Z typowo polskim zmysłem do kreowania głupich znaczeń akurat Żyda wybrano sobie na prześladowcę Niemców.
Czynienie komunistów sprawcami przesiedlania Niemców nie jest pozbawione słuszności, chociaż intencją jest kłamstwo. Granica na Odrze i Nysie została ustanowiona dzięki temu, że Stalin był już pewny panowania władzy komunistycznej w Polsce. Gdyby nie to, Niemcy pozostaliby w swoich Heimatach, Polska miałaby na zachodzie granice przedwojenne. Śląsk i Pomorze zostały przyznane bękartowi jałtańskiemu, a nie Trzeciej Rzeczypospolitej, jeżeli tego nie rozumiecie, przyjdzie czas, gdy pani Erika was oświeci.
Zdelegitymizowanie PRL – czynione środkami prawnymi, politycznymi i propagandowymi – pociąga za sobą na mocy determinizmu znaczeń zakwestionowanie tego, co Polska uzyskała po wojnie jako uczestnik zwycięskiej koalicji. Nieszczęście jedno więcej polega na tym, że Trzecia RP wyczynia gesty, które mają postawić Polskę poza tą koalicją. Mająca kolosalne znaczenie dla świata wojna Anglii, Stanów Zjednoczonych i ZSRR z potęgą hitlerowskich Niemiec jest obecnie w Polsce pomniejszana w celu uwydatnienia też realnego, lecz podrzędnego w polityce europejskiej konfliktu Polski ze Związkiem Radzieckim. Ten konflikt nie ma już żadnego znaczenia. Nasze obecne położenie w Europie zawdzięczamy wynikowi drugiej wojny światowej, Poczdamowi i Jałcie.

 

Wydanie: 40/2003

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy