Blog
Nie chcę oświecać polityków
Bez nowej wizji lewica nie ma większych szans. Jeżeli politycy SLD ograniczą się do tego, że wymyślą 15 ustaw, każda o czym innym, to chyba niewiele uzyskają Prof. Janusz Reykowski – Jeżeli pan czytał ostatnio o lewicy, to głównie o rywalizacji Olejniczak-Napieralski. Czy ma pan jeszcze ochotę z tą lewicą się zadawać? – Czy rywalizacja dwóch kandydatów o stanowisko przewodniczącego nie jest w partiach demokratycznych zjawiskiem naturalnym? Przecież mamy z nią do czynienia w różnych partiach europejskich. A w SLD jest i tak znacznie mniej ostra
Sojusz(e) Napieralskiego
Kongres nie zakończył walki o władzę w SLD, ale ją rozpoczął FLESZ NUMER 1 Mamy kolejny sondaż. I kolejny raz podobne wyniki. Platformie spada, PiS bez zmian, SLD bez zmian. Gdzie idą więc rozczarowani wyborcy PO? Gdyby mieli poglądy prawicowe, poszliby do PiS. Ale PiS-owi poparcie nie rośnie. Może więc jest tak, że są to wyborcy o poglądach centrolewicowych, którzy chętnie oddaliby swój głos na partię lewicową? Tylko że ta lewica, która jest, absolutnie ich do niczego nie zachęca… Spójrzmy, co tam się dzieje. FLESZ NUMER 2
Bratobójczy ostrzał
Polemika z Grzegorzem Konatem nt. jego tekstu o środowisku „Krytyki Politycznej” Środowisko „Krytyki Politycznej” to kolos na glinianych nogach. Efektowna wydmuszka. Ciekawy fenomen z dziedziny public relations. Taki mniej więcej obraz projektu politycznego z ulicy Chmielnej jawi się nam po przeczytaniu tekstu Grzegorza Konata, młodego ekonomisty z SGH, wyraźnie zatroskanego o przyszłość lewicy w Polsce. Zarzutów, „które dyskwalifikują „Krytykę” w obecnym kształcie jako bazę do stworzenia silnego i poważnego stronnictwa postępowego w naszym kraju”, autor
Nie podnosić składki
Rośnie przyzwolenie na obciążenia finansowe obywateli kosztami usług medycznych, pod warunkiem że dotyczyć to będzie wyłącznie zamożniejszych Od wielu lat trwa dyskusja na temat pokonania kryzysu w służbie zdrowia. Kolejne rządy nie były w stanie dokonać przełomu w tej niezwykle wrażliwej społecznie kwestii. Politycy znają zapewne poglądy społeczeństwa na temat możliwych zmian i z oportunistycznych powodów nie są w stanie przeprowadzić sensownej i konsekwentnej reformy. Prywatyzacja szpitali stała się jednym z najostrzej dyskutowanych problemów ostatniej kampanii wyborczej. Pomysł na reformę
Notes dyplomatyczny
Pisaliśmy jakiś czas temu o pomyśle min. Sikorskiego, by dokonać przeglądu etatowego naszych zagranicznych placówek. Specjalna komisja oceniłaby, w których ambasadach jest za dużo etatów, a w których za mało, i odpowiednio by to poprzesuwała. Tak wygląda to w teorii. I pewnie teorią pozostanie, gdyż w praktyce jest w ogóle niemożliwe do zrealizowania. Z wielu względów. Także dlatego, że MSZ wciąż jest też przechowalnią dla krewnych i znajomych królika, więc tak naprawdę jakość pracy danej placówki nie zależy od liczby etatów, ale od tego, jaka ekipa akurat tu się znalazła.
Gra o Lizbonę
12 czerwca Irlandczycy zdecydują, czy traktat lizboński trafi do kosza Korespondencja z Dublina Konia z rzędem temu, kto w sposób przystępny i zrozumiały wymieni bądź streści główne założenia traktatu lizbońskiego. Zdecydowana większość obywateli Unii Europejskiej ma z tym wielkie problemy. Podobnie jest z Irlandczykami. Tyle że oni – jako jedyni – wypowiedzą się w referendum narodowym w kwestii: tak czy nie dla traktatu z Lizbony. Problem z wiedzą Irlandczyków na temat zapisów traktatu lizbońskiego jest spory. Świadczą o tym
Hillary Obama w Białym Domu?
Na Obamę postawiła mniejszość murzyńska, liberałowie, studenci i ludność mniejszych stanów. Wystarczyło to do nominacji, ale na Johna McCaina to stanowczo za mało Korespondencja z Nowego Jorku Eric jest czarnoskórym brooklyńczykiem, pracownikiem telewizji kablowej. Właśnie wymienia mi konwerter na model hi definition. Jest dzień po ogłoszeniu przez Baracka Obamę zwycięstwa nad Hillary Clinton w walce o partyjną nominację w pojedynku o Biały Dom z Johnem McCainem. Eric jest poprawny politycznie i zaskakująco finezyjny intelektualnie. Kiedy na ekranie pojawiają się obrazki tłumów euforycznie
Pożegnanie z lublinami i honkerami
Bank, jeśli mu na tym zależy, potrafi szybko zniszczyć każdą firmę Jak można skutecznie doprowadzić do upadku dobrze prosperującą firmę? Wydaje się, że sztukę tę doskonale opanowały banki działające w Polsce. Nagła zmiana warunków kredytowania potrafi wywrócić każde przedsiębiorstwo. Dlaczego jednak bank miałby niszczyć zakład, który kredytuje, dobrze przecież na tym zarabiając? Na przykład, dlatego, by doprowadzona do ruiny firma zwolniła miejsce na polskim rynku dla konkurenta, pochodzącego z tego samego kraju co bank.






