Blog

Powrót na stronę główną
Kraj

Już nie jesteś moim dzieckiem

Nowelizacja kodeksu rodzinnego może sprawić, że mężczyźni zaczną masowo udowadniać, iż nie są ojcami Rząd przygotowuje najważniejszą od wielu lat zmianę przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. To 11. nowelizacja tego kodeksu od czasu jego wejścia w życie w 1965 r. Poprzednia, z 2004 r., umacniała prawa mężczyzn, przyznając im możliwość wszczynania procesu o ustalenie ojcostwa (wcześniej byli tylko stroną bierną i musieli czekać na wynik postępowania, rozpoczętego np. w wyniku pozwu o ustalenie ojcostwa złożonego przez matkę dziecka). Obecny projekt także wygląda

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Nauka

Piramidy nad Missisipi

Największe miasto prekolumbijskiej Ameryki Północnej zdumiewa archeologów Aż do początków XIX w. było to największe miasto Ameryki Północnej. Indianie z Cahokii wznosili monumentalne ziemne kopce, obserwowali niebo i mordowali dziewczęta na ofiarę swym bogom. Po kilku wiekach istnienia, przed 1400 r., cywilizacja upadła – prawdopodobnie mieszkańcy prekolumbijskiej metropolii zniszczyli swe środowisko, podnieśli bunt przeciwko władzy królów-kapłanów i rozeszli się w różne strony. „Nikt nie wie, kim byli budowniczowie piramid nad Missisipi, nie wiadomo, jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Kogo bolą oczy od niemieckich nazw

Na Opolszczyźnie już wkrótce pojedziemy do Radlau, Schreibersdorfu i Gross-Neukirch. Nie wszystkim się to podoba Gmina Radłów na Opolszczyźnie jako pierwsza w Polsce otrzymała zgodę MSWiA na wprowadzenie dwujęzycznych nazw miejscowości. Pod polską nazwą wsi widoczna będzie nazwa w języku niemieckim: Radlau. Kto jednak spodziewa się wysypu niemieckich nazw na Śląsku Opolskim, będzie długo czekał, to bowiem delikatne i trudne decyzje, samorządy są ostrożne, a procedury trwają. Inne gminy w regionie, takie jak Cisek, Strzeleczki czy Chrząstowice,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Brutus? Nie słyszałem

Mieczysław F. Rakowski zadał na łamach „Przeglądu” pytanie, czym polityk lewicowy powinien odróżniać się od prawicowego. I sam sobie odpowiedział: „Przede wszystkim wiedzą, umiejętnością polemiki, szerokim spojrzeniem na świat, wpisywaniem poszczególnych zjawisk w szerszy kontekst, znajomością historii”. Jak to się ma do części obecnych przywódców, odpowiedziało życie. Grzegorz Napieralski udzielił tydzień temu wywiadu dziennikarzowi „Dziennika” Robertowi Mazurkowi, który sam do tuzów intelektu nie jest zaliczany. W pewnym momencie Mazurek zasugerował, że Napieralski koleguje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Nagrody dla piewców prowincji

Fundacja im. Orkana wspiera najuboższych… artystów Na początku był pomysł stworzenia nagrody dla wszystkich wykluczonych przez naszą rzeczywistość okresu transformacji, ale nie tracących ducha i zapału artystycznego. Taka nagroda miała więc mieć wyraźny aspekt socjalny. W środowisku ludzi związanych z ruchem ludowym pojawiały się od czasu do czasu różne smutne informacje, że np. wybitnemu polskiemu prozaikowi, współtwórcy pokaźnego nurtu w naszej literaturze współczesnej, umarła żona, jego jedyna opiekunka i żywicielka, i choć on nadal tworzy, ma wyraźny stygmat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Dlaczego PO cieszy się tak dużym poparciem?

Prof. Andrzej Rychard, socjolog polityki Stale utrzymujące się poparcie dla PO świadczy o tym, że jeszcze nie doszło do rozliczania konkretnych obietnic, ale wciąż widać zmianę stylu rządzenia, a styl w polityce znaczy prawie tyle, co treść. Akcentuje się to, że PO dąży raczej do porozumienia, a nie konfliktów, co odbiera się pozytywnie w relacji do poprzedniego rządu, który lepiej się czuł w sytuacjach konfliktowych. Jednak jest inna przyczyna poparcia, która może się stać szkodliwa dla kraju. Nie wiemy, czy dlatego PO nie używa frazeologii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Misja specjalna IPN

Żałosny, zwłaszcza dla ludzi, którzy myślą w kategoriach interesu państwa, był widok prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, Janusza Kurtyki, lżącego niezawisły sąd. Kurtyka za kuriozalną uznał decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie, który zwrócił katowickiemu IPN akt oskarżenia przeciwko gen. Jaruzelskiemu i ośmiu innym osobom. Można powiedzieć: jaki prezes, taka instytucja. Zero refleksji nad wyrokiem sądu. Zero samokrytyki. Zero wstydu za podległych Kurtyce prokuratorów, którzy mimo dziesiątków zapowiedzi i konferencji, w czasie których stawiali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Odrzucać stereotypy

Głośno domagamy się, aby traktowano nas nie jako obcych, lecz jako wierne dzieci polskiej ziemi Arcybiskup Sawa (Michał Hrycuniak) – metropolita prawosławny Rozmawiają Jerzy Domański i Mirosław Ikonowicz – Właśnie mija dziesięciolecie objęcia przez księdza arcybiskupa zwierzchnictwa Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Jak Eminencja ocenia swą życiową drogę kapłana? – W roku moich 70. urodzin obchodzę 10-lecie objęcia Katedry Metropolitalnej PAKP oraz 29. rocznicę święceń biskupich. Najwcześniejszy okres

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Kto zarobi na prywatyzacji szpitali

Prawdziwym beneficjentem planowanej przez PO „reformy służby zdrowia” będą nie pacjenci, ale fundusze inwestycyjne, banki i prywatni inwestorzy Jarosław Bauc, ówczesny wiceminister finansów, 1 kwietnia 1999 r. podpisał z Bankiem Handlowym umowę na obsługę zobowiązań służby zdrowia, które z początkiem stycznia tego roku zostały przejęte przez skarb państwa. Szpitale zostały oddłużone, a kasy chorych miały dbać, by w przyszłości ta sytuacja się nie powtórzyła. Sprawie obsługi przejętych przez skarb państwa zobowiązań nie nadano rozgłosu. Resort finansów zorganizował

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Remanenty ostatnich tygodni

Ostatnie dni przyniosły kilka ważnych wiadomości. Po pierwsze, po wielomiesięcznym śledztwie okazało się, że dr Mirosław G., wbrew sugestiom min. Ziobry, nie zabijał ludzi, mało tego, okazało się, że jednak ich leczył. Prokuratura wyjaśnia już tylko „wątki korupcyjne”. Bada pochodzenie wódki dębowej i kilku koniaków oraz wiecznych piór „zaaresztowanych” swego czasu przez CBA w mieszkaniu doktora i pokazanych w telewizji w czasie konferencji prasowej. Tak to sztandarowa akcja CBA okazała się nie tylko zupełną klapą, ale jeszcze kompromitacją. Kompromitacją

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.